Skip to content

URODZONA, BY POMAGAĆ DUCHOM

24 marca 2010

Życie jest pełne tajemnic

W mieszkaniu rodziny Moniki od dłuższego czasu słychać było dziwne odgłosy. Domownicy przez długi czas brali je za zwiastuny śmierci bliskich i znajomych. Wezwali mnie na pomoc, kiedy dźwięki zaczęły się pojawiać częściej i kiedy wszystkich w domu zaczęły męczyć koszmary senne.

Monice śnił się trup kobiety powieszonej na drzewie i porozrzucane na łące szczątki ludzkiego ciała. Doszło do tego, że bała się zasypiać. Złych snów nie miała tylko wtedy, kiedy na jakiś czas ustępowały dziwne hałasy w domu. Ale gdy tylko odgłosy pojawiały się znowu, koszmary wracały.
Z czasem dźwięki stawały się głośniejsze i możliwe do zidentyfikowania.
– Oglądaliśmy telewizję, kiedy w kuchni zabrzęczały spadające pokrywki – mówi matka Moniki.
– Poszłam sprawdzić, co się stało, ale wszystko było na swoim miejscu. Innym razem, gdy układaliśmy się do snu, usłyszeliśmy, że z szafy spadły książki. Sprawdziłam – stały nieruszone.
Odgłosy słyszeli wszyscy w rodzinie. Monika była coraz bardziej rozdrażniona, miewała lęki. Doszła do wniosku, że to musi być sprawka ducha. Jej ojciec absolutnie wykluczał taką możliwość. Był przekonany, że znajdzie się w końcu jakieś racjonalne wytłumaczenie dla wszystkich tych dziwnych zdarzeń. Zgodził się jednak, aby dla bezpieczeństwa sprowadzić do domu psa.
Któregoś wieczora pies zerwał się z potwornym jazgotem: piszczał i warczał, jakby się czegoś przestraszył. Przytulany przez domowników, trochę się uspokoił, ale nadal cicho skowyczał i trząsł się ze strachu.
Wtedy wszyscy nabrali pewności, że dom jest nawiedzany przez ducha. Jednak znajomym nie mówili o tym – bali się ich reakcji. Tymczasem tajemniczy gość ciągle przychodził „w odwiedziny”.
Pewnego dnia Monikę rozbolała głowa. Wzięła tabletkę i na chwilę się położyła. W pół śnie, pół jawie zobaczyła tajemniczą postać.
– Poczułam się nieswojo. Postać radziła mi, abym nie pozwoliła się JEJ podporządkować (domyśliłam się, że chodzi o ducha). „Kto to jest, co powinnam zrobić?”, zapytałam. „Nie reaguj i nie sprawdzaj”, usłyszałam. Zapytałam, czy nie jest to przypadkiem demon. „Nie ma demonów”, odpowiedziała postać. „To kim ONA jest? – zapytałam, ale odpowiedzi już nie było. Postać zniknęła.
Po tym doświadczeniu dziewczyna postanowiła ignorować dziwne odgłosy, czasem nawet stroiła sobie z nich żarty. Szybko odzyskała równowagę psychiczną, a hałasy ucichły na jakiś czas. W końcu jednak duch znowu się pojawił.
Tym razem swoją obecność manifestował w sposób dużo bardziej spektakularny: zaczęły pękać szklanki. Dwie pierwsze w ręku Moniki, pozostałe, kiedy suszyły się na suszarce. Po czterech dniach znowu wrócił spokój, ale niedługo potem stało się coś, czego nie dało się ukryć przed znajomymi.
– Było sobotnie przedpołudnie – opowiada Monika. – Ja z koleżanką szykowałyśmy kawę, tata wyszedł do sklepu, mama była czymś zajęta. Goście, którzy do nas przyszli, oglądali film na wideo. Nagle któryś z nich krzyknął do mamy: „Czy widzisz to, co ja?!” Mama podeszła, ja wybiegłam z kuchni.
Wszyscy patrzyliśmy na kabel anteny, który huśtał się, jakby jakaś niewidzialna ręka wprawiła go w ruch. Wiatru wtedy nie było, firanki w ogóle się nie ruszały.
Po tym incydencie rodzina zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc. Dość szybko ustaliłam, że przyczyną wszystkich kłopotów była prababcia ze strony ojca, która zginęła w czasie wojny. Monika odnalazła jej grób i od tamtej pory co rok go odwiedza. Do domu wrócił spokój, niemniej przygody Moniki z duchami wcale się nie skończyły.
W 1994 r. założyła rodzinę. Dwa lata później na świat miało przyjść dziecko, więc razem z mężem postanowili wyprowadzić się od rodziców. Udało im się wynająć na bardzo korzystnych warunkach mały domek. Zamieszkali w nim zaraz po remoncie.
Dwa miesiące później mąż Moniki usłyszał odgłos zamykanych drzwi. Poszedł sprawdzić, czy ktoś nie włamał się do domu, ale nikogo nie było. Trzaskanie słyszał jeszcze wiele razy – dochodziło raz z piętra, raz z piwnicy. Początkowo myślał, że to z powodu przeciągów. Tyle że hałasy pojawiały się nawet wtedy, gdy wszystkie drzwi i okna były pozamykane.
Innym razem on i Monika słyszeli szuranie po podłodze i dzwonienie do drzwi. Aby czuć się bezpieczniej, wzięli psa ze schroniska. Strzegł on domu i dawał poczucie bezpieczeństwa, mimo to nadal ktoś dzwonił, trzaskał drzwiami i szurał po mieszkaniu.
Pewnego dnia zjechała się rodzina. Wieczorem było ognisko, po którym położono dzieci spać. W nocy jedna z dziewczynek potwornie się czegoś wystraszyła. Przybiegła roztrzęsiona do łóżka Moniki i powiedziała, że widziała ducha.
Innym razem, gdy Monika szykowała kolację, zobaczyła kątem oka, że stojąca na stole lampka uniosła się w powietrze, a po chwili zaczęła opadać w dół, jakby ktoś ją powoli stawiał.
– Ciarki mnie przeszły – mówi. – Nie byłam w stanie robić dalej sama kolacji. Zawołałam męża.
Razem ustalili, że mnie wezwą.
– Mam już tego dość – mówiła Monika. – Czy te duchy muszą mnie prześladować?
Przeprowadziłam wywiad. Okazało się, że rodzina, która wcześniej wynajmowała ten dom, miała podobne doświadczenia. Ustaliłam też, jaka była historia nawiedzonego budynku. Wszystkich, którzy w nim mieszkali, straszył duch jednego z wcześniejszych właścicieli, niesłusznie kiedyś posądzonego o oszustwo. Pojawiał się, ponieważ chciał się oczyścić z zarzutów. Mnie jednak bardziej zainteresowało, dlaczego Monice po raz drugi przydarzyła się tak niezwykła historia. Jej pasją była ekonomia i dzieci, a nie parapsychologia…
Dowiedziałam się, że kiedy przyszła na świat, jej matce objawiła się Matka Boska. Myślę, że dziewczyna ma do spełnienia jakąś szczególną misję na tym świecie, skoro los pcha ją w miejsca nawiedzane przez duchy.
Sądzę też, że te doświadczenia mają za zadanie oswoić ją z parapsychologią i nauczyć, jak pomagać duchom. Na razie się ich boi, ale wierzę, że nadejdzie chwila, gdy pokona swój strach, bo ma szczególny dar od Boga. Czy go wykorzysta? Tego nie wiem.

Alicja Ziętek
jasnowidzka i egzorcystka

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: