Skip to content

KAMIENNA BIBLIOTEKA Z ICA

24 marca 2010

Jedni uważają ją za dowód pobytu na Ziemi kosmicznej cywilizacji, inni za oszustwo wszech czasów.

Peru, wieczór, księżyc w pełni oświetla klomby i drzewa zdobiące Plac Broni w mieście Ica, 300 km na południe od Limy. Siedzę na ławeczce w podcieniu, obok starszego pana, najsłynniejszego bodaj Peruwiańczyka, doktora Javiera Cabrery Darque’a.

To huaqueros, cmentarne hieny, rabusie grobów, dokonali największego odkrycia wszystkich czasów, całkowicie zlekceważonego przez oficjalną naukę – Cabrera mówi z nutką goryczy. – Jestem zdany na złodziei, bo nigdy nie przyznano mi funduszy i zgody na poszukiwania. Od lat skupuję od nich to, co świat poznał pod nazwą Kamieni z Ica. Wykopują je w tajemnicy gdzieś w pobliżu osady Ocucaje, 40 km na południe od Ica. Mam już 30 tysięcy takich kamieni, od 20-gramowych do 50-kilogramowych głazów. Każdy bezcenny, bo na każdym wyryto okruch wiedzy o człowieku, który istniał na Ziemi co najmniej dwieście milionów lat przed nami!
Zmieszane myśli kłębią mi się w głowie. Przeczytałem o tym odkryciu wszystko, co możliwe. Dla jednych jest ono objawieniem, które unieważnia i zmiata wszelkie ustalenia nauki na temat przeszłości i wieku ludzkości. Dla innych, z tego właśnie powodu, jest oszustwem i kosmiczną bzdurą.

– Próbowałem skłonić archeologów do podjęcia badań – ciągnie dr Cabrera – ale oni z góry założyli, że ryty „muszą” być współczesne, bo styl rysunków nie pasuje do żadnej znanej peruwiańskiej kultury! Zaś wizerunek człowieka obok dinozaura to falsyfikat, gdyż antropologia datę narodzin Homo sapiens wyznaczyła na okres sprzed zaledwie 100 tys. lat! Oskarża się mnie, że te ryty sporządzam sam w ukrytej piwnicy. Wszyscy zapomnieli, że wielki zbiór kamieni leżał w magazynie miejscowego muzeum, na długo przed tym zanim o nim usłyszałem. Duże kolekcje posiada jeszcze kilku zbieraczy. Łącznie znaleziono więc ponad 50 tys. kamieni! Jak miałbym to zrobić, pracując jako lekarz, prowadząc wykłady na uniwersytecie, pełniąc funkcję konserwatora zabytków w regionie i liczne funkcje społeczne!
Słucham, a w plecaku mam artykuł z wyznaniem dwojga wieśniaków zwierzających się, że pracowali na zlecenie doktora.

Najsłynniejsze kamienie świata

Wchodzimy do wnętrza. Leżą gęsto na półkach sięgających sufitu. W trzech salach prawdziwy księgozbiór ryty na kamieniach. Jedna sala, druga, przechodzimy do trzeciej. Największe spoczywają na ziemi – to prawdziwe głazy. Wszystkie czarne i lśniące, jakby pokryte smolistą glazurą. Na jej tle wyraźnie odbija się żółta siateczka rytów.
– Sam je zaczerniam, by wydobyć rysunek. Oryginalne są jasne, szare, beżowe, czerwonawe – objaśnia gospodarz. Sięga na biurko i podaje mi ekspertyzy. Rzucam okiem na nagłówki: „Laboratorium Górnictwa w Limie”, „Wydział Górnictwa Politechniki Narodowej, Lima”, uniwersytety w Bonn i Moskwie. Przebiegam wzrokiem zgodne ze sobą orzeczenia. Badane okazy to andezyty obtoczone transportem rzecznym. Zarówno kamienie, jak i wyryte na ich powierzchni linie są jednakowo spatynowane i pokryte warstewką utlenionej skały. Datowanie rytów nie jest możliwe. Twardość zewnętrznej skorupy wynosi 3 stopnie w skali Mohsa, podczas gdy wnętrza – 4,5 stopnia. Powierzchnia może być zarysowana jakimkolwiek twardym materiałem, jak kość, muszla, obsydian, metale.
– Rozumie pan, co to znaczy? – doktor patrzy mi w oczy. – Skoro ryty są spatynowane tak jak cała powierzchnia kamieni, to znaczy, że nie mogą być młode! Cóż z tego – odpowiada sam sobie – skoro ten argument nie przekonuje moich uczonych kolegów…

Najpierw widzę ptaki, jaszczury, pająki, węże, ryby, kraby, żaby, żółwie, lamy… Po chwili zaczynają układać się w sceny. Ludzie łowiący ryby z płetwami na całym ciele. Nad nimi przelatują uskrzydlone węże. Człowiek prowadzi dinozaura o długiej szyi. Zaczynam pojmować, że to nie zwykłe ornamenty, ozdoby, ale zapis wiedzy o jakimś fantastycznym świecie.
– Wyróżniłem całe serie tematyczne – objaśnia gospodarz. – Zoologiczną, botaniczną, rybacką, myśliwską, astronomiczną, medyczną… Tutaj ma pan wymarłe zwierzęta – pokazuje – konie i lamy jeszcze z pięcioma palcami, gigantyczne niedźwiedzie, prawielbłąda z szyją żyrafy, mamuty, olbrzymie biegające ptaki, wymarłe nietoperze i na 48 kamieniach cykl ich rozwoju, dowodzący, że choć ssaki, to rodziły się z jaja… Tu, jeszcze dawniejsze, wielkie gady, ich żywieniowe zwyczaje i fazy ich wzrastania… Wreszcie prymitywna dewońska ryba Agnatus sprzed 405 mln lat i jej metamorfoza… A tutaj człowiek paraliżujący dinozaura jakimś urządzeniem, tam pasterz dinozaurów oraz myśliwy zabijający megazaura siekierą.
Przechodzimy dalej. Na podłodze leżą głazy z kosmicznymi mapami, astronomowie przy lunetach, zodiak, kontynenty, tak jak miały wyglądać 200 milionów lat temu – lądy Mu i Lemurii oraz Atlantydy. Potem latające aparaty podobne do UFO. Dalej chirurgia. Kolejne sceny, według objaśnień doktora, to znieczulanie pacjentki akupunkturą przed operacją cesarskiego cięcia, a dalej sam zabieg, transplantacja półkuli mózgowej, serca, nerki, wątroby, żołądka, transfuzja krwi…

Świat wierzy, że to robota wieśniaków

– Uff… – mówię sobie w duchu, wędrując wzdłuż półek. – Kto to wszystko wyrył? Jeśli nie sam doktor, to przecież tym bardziej nie tych dwoje wieśniaków! Mam w plecaku odbitkę artykułu ze zdjęciami z limskiej gazety „Mundial”, ze sławnym wywiadem. Sterana pracą para półanalfabetów, żyjąca z szesnaściorgiem dzieci w kurnej chacie, wyznaje dziennikarzom, że sprzedawała kamienie doktorowi, a co najważniejsze – były one ich własnego wyrobu.
Akurat! – mówię sobie. Po pierwsze, wystraszeni biedacy nie mogli powiedzieć niczego innego! Za wydobywanie zabytkowych wykopalisk i handlowanie nimi grozi więzienie. Po drugie, tak rozległą tematykę mógł objąć tylko ktoś, kto czyta książki i gazety, ogląda telewizję i ma co najmniej średnie wykształcenie.
– Pewnie się pan zastanawia – słyszę głos doktora – dlaczego tak zaawansowana cywilizacja nie znalazła innego sposobu zapisu. To proste, wbrew pozorom! Ludzie Gliptolityczni, nie wiedząc, co może się wydarzyć za miliony lat, zechcieli zachować obraz swego świata na najtrwalszym materiale. A takim są kamienie! W minimalnym stopniu, inaczej niż metal i plastyki, ulegają utlenieniu. By nie narażać ich na erozję i wietrzenie, wystarczy zakopać je w piasku. Zaś kształt otoczaków jest najbardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne.

Aparaty napędzane kosmicznymi fluidami

Siadamy przy biurku. Doktor Cabrera podsuwa mi przed oczy kamień z rysunkiem liścia, wszystkich jego żyłek. – To najważniejszy z symboli – objaśnia i ręką wskazuje dokoła. – Występuje zawsze obok ludzi i zwierząt, oznaczając „życie”. Dlaczego? Bo w liściu jest aparat chemiczny pozwalający przekształcać energię słoneczną w chemiczno-elektryczną, która z kolei wytwarza białka, tłuszcze, cukry. Liść oznacza także, że Człowiek Gliptolityczny był zdolny czerpać fluidy z kosmosu, a potem je wydzielać, by napędzać aparaty i latające maszyny. Tamta ludzkość w ogóle przybyła z kosmosu. To ona wszczepiła kod genetyczny istniejącym na Ziemi małpoludom, stwarzając z nich ludzi…
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mowa doktora przemienia się w zlepek mętnych, d�ikenowskich cytatów. Ale z drugiej strony… Udając, że pilnie notuję, pospiesznie obliczam: 50 tys. kamieni, najwyżej dwa dziennie, to 25 tys. dni, podzielone przez, dajmy na to, 300 dni „roboczych” w roku, to 80 lat pracy! A przecież one musiałyby powstać w czasie o połowę krótszym, poczynając od 1960 r.! I jak ta syzyfowa praca mogłaby się ukryć w miasteczku, gdzie wszyscy się znają i dobrze wiedzą, co kto robi?
Żegnam się z doktorem i odchodzę w mrok niemal przekonany. Tam uderzam się w czoło. Człowieku! – mówię sobie. – Uwierzyłeś w ten bigos? Atlantyda, UFO, akupunktura, przeszczepy, dinozaury, Lemuria, kosmiczna geneza, sztuczne pochodzenie człowieka… Nie brakuje niczego, żadnej z tych modnych i enigmatycznych rzeczy, jakimi świat się dzisiaj podnieca. Wygląda na to, że ktoś z dystansu śledzący wydarzenia kpi sobie ze wszystkich i ze wszystkiego!
Tylko kto? I po co?Maciej Kuczyński
fot. autor

Ica nie jest jedyne!
W 1937 roku w pobliżu francuskiej miejscowości Lussac-les-Chateaux dwóch archeologów odkryło w jaskiniach wapienne krążki pokryte rysunkami, wykonanymi przez prehistorycznych autorów (analizy naukowe określiły ich wiek na co najmniej 15 tysięcy lat). Rysunki przedstawiały ludzi w butach, spodniach, marynarkach, kapeluszach, a także całe miasta ulice, domy, zakłady fryzjerskie, sklepy, sprzedawców.
Jeszcze wcześniej, bo w 1924 roku, mały Emil Fradin i jego dziadek Klaudiusz znaleźli niedaleko osady Glozel we Francji tabliczki pokryte dziwnym pismem, a także różne narzędzia i przedmioty. Z początku archeolodzy wyśmiewali odkrywców, a nawet oskarżali ich o fałszerstwo (jak to – pismo sprzed 15 tysięcy lat? Niemożliwe!), jednak w latach 50. uznali, że biblioteka z Glozel jest autentyczna. Przeprowadzone tam wykopaliska odkryły dla świata nie tylko gliniane tabliczki, ale także wyroby garncarskie ozdobione przemyślnymi rysunkami przedstawiającymi niezwykłe stworzenia.
Według teorii naukowych, jeśli przedstawiciele jakiejś kultury potrafią malować, rzeźbić i pisać, wcześniej musiali opanować wytapianie metali, znać zasady ciesielki, murarki, kowalstwa. Innymi słowy – musieli stworzyć cywilizację.
Oficjalnie uważa się, że pierwsze w takim stopniu rozwinięte cywilizacje powstały dopiero 7 tysięcy lat temu. Lecz coraz liczniejsze odkrycia udowadniają, że cywilizacja ludzka jest o wiele starsza…
Niedowiarki kontra nauka
Badania kamieni z Ica przeprowadzone przez prof. Josefa Frechena z Instytutu Mineralogii i Petrografii na uniwersytecie w Bonn, a także przez cenionych naukowców z Instytutu Górnictwa przy Narodowym Uniwersytecie Technicznym w Peru, dra Fernando de las Casas i dra Cesara Sotillo, wykazały bez wątpienia, że wiek patyny pokrywającej kamienie oraz rysunki wynosi co najmniej 12 tysięcy lat. Ten zaskakujący wiek potwierdziły też inne analizy chemiczne. Według archeologów, 12 tysięcy lat temu na kontynent amerykański zaczęły dopiero napływać wędrowne plemiona z Azji, które docierały tu poprzez zamarzniętą Cieśninę Beringa. Przy okazji: niektórzy badacze twierdzą (i mają na to dowody), że port zbudowany przy najwyżej położonym jeziorze świata, Titicaca, ma co najmniej… 40 tysięcy lat!


Advertisements

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: