Skip to content

Fotografie złudzeń nad „Almirante Saldancha”

22 marca 2010

W styczniu 1958 r w ramach Międzynarodowego Roku Geofizycznego okręt brazylijskiej marynarki wojennej „Almirante Saldancha” został oddelegowany do udziału w badaniach naukowych. Okręt zarzucił  kotwicę u wybrzeży niewielkiej wysepki Trindade, położonej ponad tysiąc kilometrów na wschód od granic Brazylii, na wysokości portu Victoria.

Na pokładzie statku -poza wojskową załogą- przebywał między innymi prof. geologii z dwoma asystentami, oraz dwaj dziennikarze z „Journal do Brasil” oraz grupa płetwonurków z Niteroi.

!6 stycznia geologowie oraz dziennikarze zwiedzali wyspę a płetwonurkowie buszowali w przybrzeżnych wodach nieopodal statku.

Kilka minut po godz. 12.00 płetwonurkowie wrócili na pokład i w chwili,kiedy segregowali wydobyte z pod wody trofea, fotograf grupy badawczej Almiro Barauna szykował swojego Rolleiflexa E do wykonania fotografii krajobrazu wyspy z pokładu okrętu.

Dokładnie o godz. 12.15 ludzie znajdujący się na pokładzie podnieśli krzyk, wskazując na jasno świecący obiekt lecący od strony morza w kierunku szczytu Calo Crest na wyspie.

Barauna porwał błyskawicznie aparat i wykonał dwie fotografie. Obiekt zniknął za skałami. Po kilku sekundach obiekt wynurzył się zza góry i fotograf zrobił trzecie zdjęcie. Przepychając się wśród rozgorączkowanych ludzi na pokładzie , wpadł na mostek kapitański i z niego udało mu się wykonać jeszcze trzy ujęcia,a obiekt zniknął nad bezmiarem Oceanu Atlantyckiego.

48 osób znajdujących się na pokładzie było w szoku. Ludzie gorączkowo wymieniali się swoimi spostrzeżeniami, na pokładzie pojawił się kapitan korwety Carlos Albert Bacellar.

Obiekt zniknął tak nagle , jak się pojawił.

Pozostały jednak fotografie.

O tym co działo się dalej opowiadał szczegółowo kapitan w specjalnie wydanym oświadczeniu dla prasy :

„Istotnie Nieznany Obiekt Latający obserwowany był przez pewną grupę osób znajdujących się na pokładzie okrętu. Osobiście nie byłem świadkiem tego,gdyż w tym momencie przebywałem w mojej kajucie. Wszakże bezpośrednio po zaistnieniu incydentu zostałem zawołany na pokład.(…). Zawodowy fotograf Almiro Barauna znajdował ię na pokładzie w stanie…nerwowego wyczerpania. Cały czas nie opuszczałem go ani na krok, ponieważ chciałem być obecny przy wywoływaniu filmu. Kiedy po upływie ponad godziny Barauna przyszedł do siebie po przebytym szoku, film zotał natychmiast wywołany w laboratorium fotograficznym statku. W czasie jego wywoływania ja stałem pod drzwiami laboratorium,zaś wewnątrz oprócz Barauny przebywał z odpowiednią latarką w ręku kpt.rez.lotnictwa Jose Theobaldo Viegos.

Film obejrzałem natychmiast po wywołaniu,jeszcze mokry”!

Niestety fotografie nie były zbyt rewelacyjne. Właściwie mówiły dużo o zaskoczeniu obiektem fotografa niż o samym fotografowanym obiekcie.

Dwie pierwsze fotografie,kiedy UFO leciał w stronę wyspy,okazały się prześwietlone. Dopiero , kiedy ponownie wynurzył się zza szczytu , fotografowi udało się zrobić pierwsze,dobre zdjęcie. Jednakże , dwa następne , wykonywane w panującym rozgardiaszu z mostku kapitańskiego, znów nie wyszły: na jednym znajdowały się tylko góry, na drugim zaś morze.

January 16, 1958  –  Trindade Island, Brazil  photos nr 6


I dopiero na szóstym,ostatnim zdjęciu, prezentowanym powyżej  widać tylko nieznany obiekt.

W sumie „tylko” dwa zdjęcia , ale do tego 48  świadków,a każdy z nich podpisał własnoręcznie sprawozdanie z przebiegu wypadków.

Czy to nie wystarczy ???

Marynarka Wojenna Brazylii potraktowała incydent całkiem serio. Kiedy kpt. korwety Bacellar po powrocie do Rio de Janerio przekazał film odpowiednim służbom , w laboratorium , w ciągu kilku dni przeprowadzono kompleksowe badania negatywu. Wykluczono fałszerstwo, następnie odtworzono szczegółowo warunki , w jakich film został naświetlony. Po przeprowadzeniu serii ekspertyz i eksperymentów , poddaniu przesłuchaniu fotografa i świadków, wojskowi eksperci obliczyli,że wszystkie fotografie zostały wykonane w czasie 14- 16 sekund. Następnie pokazano świadkom szereg fotografii różnych UFO z prośbą o przyporządkowanie kształtu i rodzaju do obiektu lecącego nad okrętem.

Dopiero po przeprowadzeniu tak obszernej dokumentacji , akta , ze szczegółową interpretacją dowódcy generalnego brazylijskiej marynarki wojennej Antonio Marii de Carvalho, spoczęły na biurku  prezydenta ówczesnego Brazylii Juscelina Kubitschka,jako ściśle tajny dokument nr  0098/M-20 .

Tylko przypadek (?) zadecydował,iż kilka dni później zaprzyjaźniony z prezydentem dziennikarz z gazety „Correio de Manha” uzyskał wgląd do akt sprawy i fakty ujrzały światło dzienne.

W ten sposób pierwsza informacja ( za zgodą prezydenta) trafiła na pierwsze szpalty gazet pięć tygodni po zdarzeniu – 21 lutego 1958 r.

Oczywiście w tonie historii mocno kontrowersyjnej , lub wyssanej z palca.

Wówczas (22 lutego) w „Diario de Noite” wystąpił komendant Instytutu Hydrograficznego Brazylijskiej Marynarki Wojennej Paolo Moreira da Silva, który stwierdził m.in : „ Nieznany obiekt sfotografowany nad „Almirante Saldanha” w żadnym wypadku nie był balonem-sondą ,ani jakimkolwiek innym , sterowanym na odległość obiektem lotniczym” !

Gdy i to nie pomogło, 24 lutego na spejalnie w tym celu zwołanej konferencji prasowej w Petropolis , głos zabrał rzecznik marynarki wojennej , który oświadczył :

„Chcę z całą odpowiedzialnością podkreślić,że fotografie są autentyczne i film został wywołany bezpośrednio na pokładzie „Almirante Saldanha” .Negatyw został dodatkowo zbadany natychmiast przez zespół oficerów , a nie jak twierdzą niektórzy dopiero po 8 dniach. Jakakolwiek możliwość tricku lub fałszerstwa jest całkowicie wykluczona” !!!

Na konferencji tej pojawił się niespodziewanie Minister Marynarki , admirał Alves Camara, który dolał oliwy do ognia :

„Marynarka Wojenna Brazylii uwikłana została w skomplikowaną tajemnicę ,której nie powinno było się publikować,ponieważ nie znamy jej rozwiązania.Dotychczas nie wierzyłem w żadne „latające spodki” , jednakże fotograficzny dowód Barauny całkowicie mnie do ich realności przekonał.Zresztą po naradzie z prezydentem Juscelino Kubitschkiem jetem upoważniony do oświadczenia,że także on jest całkowicie przekonany co do autentyczności zdjęć dokonanych nad Tridade 16 stycznia 1958 r” !!!

Czyżby wreszcie fotografie UFO miały zostać uznane raz wreszcie za wystarczające dowody ich realności ?

W książce „Flying Saucers-Serious Busines” Frank Edwards pisze,że po dwóch latach dopiero zainteresowały się fotografiami dwie największe organizacje ufologiczne w Ameryce , NICAP i APRO. Zwróciły się z zapytaniem do marynarki USA i uzyskały takie oto wyjaśnienia:

„Marynarka Stanów Zjednoczonych zbadała obserwacje w pobliżu wyspy Trynidade i wyniki przekazała Siłom Powietrznym USA.

Obserwacja przy wyspie Trynidade okazała się złudzeniem”

Mjr. L.A Tacker

Czy potrzebny jest jeszcze jakikolwiek komentarz ?

Stanisław Barski

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: