Skip to content

” KWIATY” I „ANIELSKIE WŁOSY „

16 marca 2010

Interesujące, że taki sam „cud” wydarzył się jeszcze później, a mianowicie 13 maja 1918 i 1924 roku, czyli rok, a potem siedem lat po objawieniach w Fatimie. Świadczy to o tym, że i wówczas można było odnotować podobną aktywność. Barthas napisał o tym: „Cud ten, którego rozum nie pojmuje, wydarzał się i później przy okazji pielgrzymek, przede wszystkim 13 maja 1918 i 1924 roku. Za drugim razem obecny był Jego Ekscelencja Jose Correia da Silva. Najdziwniejsze jest, że >>kwiaty<< i światło niebiańskiego pochodzenia widać było na płycie fotograficznej” [4]. To zdjęcie udało sie zrobić panu Antonio Rebelo. O ile wiem, jest to jedyne zdjęcie ,.deszczu kwiatów”.   O “deszczu” z 13 maja 1918 roku tak opowiadała pani da Cruz, świadek zdarzenia: “Trzynastego maja następnego roku (1918) zauważyłam jakby białe kule, które spadały z nieba”. Innego 13 maja (zapewne 1924 roku) widziała “różane płatki”, które, jak się zdawało, też w wielkiej ilości spadały ze słońca: “Wysoko były duże, ale niżej robiły się coraz mniejsze i znikały! Mężczyźni podstawiali nawet kapelusze, chcąc je złapać, ale nic w nich nie było”. Wyglądało, jakby jeden z .,płatków róży” upadł jej na lewe ramie: “Próbowałam go wziąć do ręki, ale nic tam nie było!” Ale, jak zaraz zobaczymy, ten “deszcz kwiatów” czy “deszcz płatków” nie jest wcale “niesłychanym cudem” czy nawet cudem, ,.którego rozum nie ogarnia”, jak to się wówczas zdawało wikariuszowi generalnemu Leirii. I to zjawisko jest bardzo dobrze znane badaczom UFO.

Zdumiewające, że znają je pod nazwą “anielskie włosy”. Margaret Sachs opisała je w UFO-Encyclopedia: “Anielskie włosy – biała substancja podobna do pajęczyny, która niekiedy w znacznych ilościach spada z nieba. Średnica spadających obiektów waha się od kilku centymetrów do wielu metrów. Prawie w połowie wszystkich przypadków obserwowano, że wyrzucało je cylindryczne UFO, pod i obok którego znajdowały się chmuropodobne formacje” [29]. Chociaż “anielskie włosy” mylono czasem z babim latem, mają one jednak jedną cechę bardzo charakterystyczną: “Można je odróżnić dzięki temu, że rozpuszczają się w zetknięciu z ziemią”. Badania mikroskopijnych pozostałości substancji stwierdziły obecność boru, krzemu, wapnia i magnezu. Dalsze badania nie były dotychczas możliwe ze względu na nietrwałość substancji. Znamy bardzo wiele przypadków pojawiania się “anielskich włosów”. I. Hobana i J. Weverberg [30] przedstawili łącznie 26 różnych zdarzeń z przebadanego przez siebie okresu między 1949 a 1965 rokiem. Trzy· z nich chciałbym tu przytoczyć. 27 października 1954 roku tysiące ludzi mogło obserwować UFO podczas spotkania piłkarskiego na stadionie we Florencji. Sam mecz trzeba było przerwać na wiele minut. Po zniknięciu obiektu rozciągngła się nad miastem jakby olbrzymia “pajęczyna”, która rozpadła się na pojedyńcze płatki i spadła jak deszcz na ziemię. Część płatków opadła na krótko na dachy, drzewa i ulice miasta, potem płatki zniknęły [31]. Dwa inne przypadki pojawienia się “anielskich włosów” można uznać za niemal klasy·czne, a ich podobieństwo do zdarzeń w Fatimie jest bardzo wyraźne. 17 października 1952 roku kilkaset osób widziało nad Oloron we Francji chmurę o dziwnym kształcie na całkowicie błękitnym niebie. Pod chmurą widziano wyraźnie jakiś wąski, biały, cylindryczny· obiekt, pochylony w dół o 45 stopni, który poruszał się powoli na południowy zachód. Z jego tylnej części wydobywał się biały “dym”. Przed dużym, podłużnym obiektem poruszało się około trzydziestu mniejszych, też wyrzucających “dym”. Leciały· zygzakami w parach obok siebie. Gdy zbliżyły· się za bardzo do siebie, pojawiały· się jaskrawe błyskawice i między nimi przeskakiwała jakby elektryczna iskra. Po zniknięciu obiektów coś “białego” spadło na ziemię. Była to niezwykle ulotna substancja, słynne “anielskie włosy·” [32).

Już dziesięć dni później coś niemal identycznego zdarzyło się nad Gaillac, także we Francji. Również tu około stu osób obserwowało duży·, cylindryczny obiekt, który powoli leciał na południowy zachód, wyrzucając z siebie dużą chmurę białego „dymu”. Towarzyszyło mu dziesięć małych tarcz, też lecących parami. Cała ta dziwna formacja zatrzymała się na dziesięć minut nad miastem i zrzuciła na ziemię dużą ilość „anielskich włosów”. Substancja leżała na domach tylko przez kilka sekund i zaraz się ulotniła. Bezpośrednio potem ten i inny obiekt latający w kształcie dysku zostały zaobserwowane przez stację meteorologiczną w Brives-Charensac, 150 km na północny wschód od Gaillac [32].  Nie wiemy· czym są “anielskie włosy”. Może to pozostałości po spalinach z silników· UFO, może produkty uboczne, powstające przy materializacji czy dematerializacji tych obiektów. Krótki okres dotychczasowych badań tego typu substancji nie pozwala powiedzieć o tym czegoś dokładniejszego. Oba przy·toczone przypadki są dla nas szczególnie ważne dlatego, że zaobserwowano tu trzy zjawiska, które wystąpiły także w Fatimie, a mianowicie:

– opady “anielskich włosów”,

– pojawianie się białego, podłużnego obiektu (Barthas: “Według innych sprawozdań kula świetlna miała nawet podłużny kształt i szerszą stroną zwrócona była ku ziemi” [4]) oraz innego, mniejszego ciała latającego,

– pojawianie się białej chmury, wyrzucanej z obiektu.

Ta biała chmura jest następnym fenomenem zarejestrowanym w Fatimie, który obserwowali wszyscy obecni. Barthas pisał o tym m.in.: “Wiejski łuk triumfalny [ustawiony wokół dębu przez chłopów – przyp. J.F.], wznoszący się nad okaleczonym pniakiem, znalazł się nagle w cieniu unoszącego się nad ziemią przepięknego obłoku. Obłok ten powiększył się i uniósł na wysokość pięciu-sześciu metrów. Następnie rozwiał się jak dym na wietrze. Zaraz potem powstał następny taki twór i znów zniknął w ten sam sposób. Powtórzyło się to jeszcze po raz trzeci. Wyglądało to nieomal tak, jakby objawienie, zgodnie ze zwyczajem liturgicznym, zostało uczczone za pomocą niewidzialnej kadzielnicy. Całe zdarzenie trwało tak samo długo jak objawienie, a mianowicie 10 do 15 minut” [4].  Wikariusz generalny Leirii, Jean Quaresma, widzi nawet bezpośredni związek między opadem “anielskich włosów” a obłokiem nad dębem: “Gdy dzieci rozmawiały z niewidzialną postacią, lud widział biały obłok, okrywający dąb i grupkę pastuszków. Jednocześnie z nieba spadł deszcz białych kwiatów”.  Poza wydłużonym świetlnym cylindrem podczas piątego objawienia pojawiło się wiele innych obiektów (pojawiały się one prawdopodobnie także podczas wcześniejszych objawień, ale nie ma na to zeznań świadków, którymi byli zapewne tylko ludzie prości). Także to przypomina obserwacje nad Oloron i Gaillac, które, o dziwo!, zgadzają się z wydarzeniami w Fatimie, także pod względem czasu trwania, czyli 10-15 minut. Barthas cytuje słowa fatimskiego proboszcza: “Chciałbym tu jeszcze powiedzieć, że tego trzynastego dnia około trzeciej godziny przyszedł do mnie na plebanię przewielebny pan Antonio de Figueiredo, profesor seminarium w Santarem i objaśnił mi, że widział gwiazdy znajdujące się nie na orbicie, lecz w niżej położonej strefie nieba. Przyszedł do mnie tylko dlatego, żeby mi o tym powiedzieć” [4].  Jeżeli założymy, że jakiś obiekt, będący w związku przyczynowym z objawieniem, znajdował się w pobliżu dębu, być może w “stanie półmaterialnym”, a obecność tego obiektu objawiła się tylko kilka razy wypuszczanym obłokiem, to zrozumiałe stanie się inne zjawisko: ruchy gałęzi dębu. Obiekt, który promieniuje, wypuszcza chmury i inne, bliżej nie zidentyfikowane, białe “płatki”, przypuszczalnie wytwarza silne pole elektromagnetyczne, konieczne do powstania i podtrzymania tych zjawisk. Dysponujemy wieloma podobnymi relacjami, przy czym zjawisko to przejawia się obecnie gaśnięciem silników samochodowych, odbiorników radiowych, urządzeń elektrycznych itd.

Działanie energii elektrostatycznej jest wszystkim doskonale znane. Wystarczy kilka razy przejechać grzebieniem po włosach, aby zaczęły być one przezeń przyciągane. A co mówiono o dębie, nad którym znajdówał się świecący obiekt oraz obłok? Wegener i Lichy piszą: “Świadkowie twierdzili, że przez cały czas gałęzie drzewa pochylały się i poruszały, jakby dźwigały coś, co je wyginało do dołu. Gdy Pani oddalała się na wschód, gałęzie skierowały się w tę samą stronę. Wyglądało, jakby muskały jej suknię”.  Jest to zjawisko znane nam pod nazwą siły elektrostatycznej. Dlaczego drzewo było potrzebne do jego zamanifestowania, nie wiadomo. Ale zapewne i tu decydujące znaczenie miały przyczyny natury energetycznej. Za hipotezą taką przemawia również kolejne zjawisko. Barthas wyraża się o nim np.: “W każdym razie Maria de la Capelina i inni naoczni świadkowie relacjonują, że gdy Lucia mówiła, było słychać cichy, bardzo delikatny, ale niezrozumiały głos. Porównali go do brzęczenia pszczoły” . Coś podobnego przedstawiają też relacje z trzeciego objawienia. Barthas cytuje niejakiego pana Marto, który 13 lipca był tuż obok dębu: “Wrażenie było tak wielkie, że ludzie wokół zamilkli. A wtedy usłyszałem jakieś mruczenie, jakby bąk brzęczał w pustym dzbanie. Ale żeby słowa były zrozumiałe… nie, żadnych słów nie słyszałem!”.

Podobne odgłosy, występujące na przykład przy pracy prądnic czy innych urządzeń elektrycznych, nie są dziś niczym niezwykłym. Ale dla ludzi ówczesnych, którzy (szczególnie w tym wiejskim regionie) nie znali takich urządzeń; brzmiało to na pewno jak “brzęczenie pszczoły” czy “bąk w dzbanie”. I jeśli mamy być szczerzy, to te porównania dobrano doskonale. Za każdym razem z objawieniem wiązał się spadek temperatury i zmniejszenie intensywności światła. Szczególnie to pierwsze zjawisko zostało dokładnie opisane w literatorze poświęconej UFO. Przytoczymy tu tylko kilka przykładów. Howard Rich opisał pod hipnozą swoje odczucia po uprowadzeniu go do obiektu, który wylądował przed domem jego matki: “Znowu to jasne światło… Wszędzie jest teraz widno jak w dzień, ale te postacie są ciemne. Zrobiło się też dosyć chłodno” [18]. Podczas spotkania trzeciego stopnia na wiejskiej drodze koło Umvuma w Afryce Południowej jakiś obiekt pojawił się nad samochodem dwóch Afrykanerów, których Scott D. Rogo wymienia tylko z imienia, Peter i Francis. Mocne pola elektromagnetyczne spowodowały zgaśnięcie silnika, ale samochód jechał dalej, jakby automatycznie kierowany niewidzialną ręką: “Pędziliśmy krętą drogą, ale zakręty braliśmy naprawdę doskonale, mimo że ja nie kiwnąłem nawet palcem. Temperatura w wozie bardzo spadła, z około 23 do najwyżej 10 stopni” . 24 września 1974 roku Michael Byatt i Pamela William jechali z Bridgeport do Malden Newton w Wielkiej Brytanii, gdy nagle silnik ich samochodu zakrztusił się, a światła reflektorów przygasły. Byatt: “Jednocześnie w samochodzie zrobiło się nieznośnie zimno. Mieliśmy niesamowite uczucie, że jesteśmy obserwowani. Światła samochodu stały się wyraźnie słabsze, ale nie zgasły”. Oboje widzieli “na niebie jakieś niebieskożółte światło w kształcie elipsy” .

Podobne przypadki można mnożyć w nieskończoność. Cytowany już pan Marto w następujący sposób opisał zdarzenie w Fatimie: “Widziałem coś w rodzaju małego lekko popielatego obłoku, unoszącego się nad drzewkiem. Słońce pociemniało, powiał lekki, świeży wiatr, bardzo przyjemny. Można było zapomnieć, że jest środek upalnego lata” . I tu nie wiemy dokładnie, jakie zjawisko związane z UFO powoduje takie objawy. Niemniej jednak można przypuszczać, że obiekty te pobierają energię z otoczenia (w tym przypadku cieplną i świetlną), a następnie przetwarzają ją w jakiś sposób na inną (np. na energię napędową). Ale nasze informacje na temat sposobu działania hipotetycznego napędu UFO nie są jeszcze na tyle wystarczające, aby wysuwać dalej idące wnioski.  Podczas objawień wielokrotnie słyszano w pobliżu dębu odgłosy podobne do strzałów czy grzmotów, które doskonale znamy zarówno ze współczesnej literatury poświęconej UFO, jak i z “epoki biblijnej”. Prawie wszystkim objawieniom “boga” towarzyszy ogień, burza i podobne zjawiska, a także pioruny i błyskawice. Znamy je też z podobnych opowieści z całego świata, na przykład ze staroindyjskiej Mahabharaty, w której czytamy: “Wóz, którym leciał Bhima, świecił jasno jak słońce, a grzmiał niczem piorun. Latający wóz sypał iskrami jak płomień na nocnym, letnim niebie. Przeleciał jak kometa. Było tak, jakby świeciły dwa słońca. Wtedy wóz się podniósł i całe niebo zaczęło świecić”.

JOHANES FIEBAG

Advertisements

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: