Skip to content

ZAGADKOWE OKALECZENIA ZWIERZĄT

6 marca 2010

Lady była trzyletnią klaczą. 9 września 1967 roku znaleziono ją martwą w dolinie San Luis w stanie Kolorado w odległości 800 m od rancza jej właścicielki, Nelly Lewis. Zwierzę było okrutnie okaleczone, z szyi usunięto mu skórę i mięso do kości. Reszta była nietknięta. Najbardziej zdumiał właścicielkę brak jakichkolwiek oznak walki. Ślady kopyt wskazywały na to, że Lady galopowała w kierunku farmy, lecz coś lub ktoś jej w tym przeszkodził. Dziwne było to, że zwłoki znajdowały się o jakieś 100 m od ostatnich śladów. W pobliżu brak było odcisków opon. Uszkodzone, jak gdyby zgniecione, były jedynie dwa krzaki. Obok jednego z nich znajdowało się osiem regularnie rozmieszczonych dwunastocentymetrowych wgłębień. Nieco dalej odkryto piętnaście czarnych znaków, których nie udało się zidentyfikować. Nelly Lewis dostrzegła zwisający z krzaka pęk włosów z grzywy Lady w jakiejś miękkiej substancji w kształcie kieszonki. Wydzielała się z tego zielonkawa lepka ciecz, która sparzyła jej rękę. Pierwsi obecni na miejscu świadkowie poczuli dziwną mdławą woń nie przypominającą odoru rozkładającego się ciała.
Śmierć Lady pozostaje zagadką. Kto mógł w taki sposób okaleczyć zwierzę? I w jakim celu? Nelly Lewis wezwała szeryfa hrabstwa, który jednak odmówił przybycia. Jego zdaniem, wobec braku innych dowodów jest jasne, że klacz zginęła od uderzenia pioruna. Chodzi jednak o to, że w dniach poprzedzających zdarzenie w okolicy nie było żadnej burzy, a trawa na miejscu znalezienia zwłok nie była spalona.
Zwłokami Lady zainteresował się leśniczy Duane Martin. Wokół śladów na ziemi wykrył znacznie podwyższony poziom promieniowania, co później zostało zakwestionowane. Po piętnastu dniach przybył na farmę lekarz John Altshuler i również zbadał szczątki. Jego kompetencje zawodowe nie mogą budzić wątpliwości: jest doktorem patologii i hematologii, pracownikiem naukowym w Ośrodku Studiów Medycznych Uniwersytetu Colorado w Denver. W trakcie badania zwłok Lady stwierdził, że pobrane zostały organy wewnętrzne: serce, płuca i tarczyca. Śródmoście było zupełnie puste i suche. Jak jest możliwe, pyta Altshuler, wyjęcie serca bez przelania kropli krwi? Co więcej, pobrane u Lady i poddane badaniom laboratoryjnym tkanki wykazały nietypową patologię: oznaki poparzenia i brak krwi.
Od razu wykluczono możliwość, że sprawcami mogłyby być drapieżniki: wiadomo, iż nie pozostawiają one tak napoczętego tułowia i rzucają się przede wszystkim na miękkie części podbrzusza. Nelly Lewis pisała do gazet i oskarżała… UFO. Sprawa nabrała szybko rozgłosu. Rozpoczęło się dochodzenie prowadzone przez dwie ekipy: ekipę komisji Condona i zespół NICAP (National Investigations Commitee on Aerial Phenomena -Komitet do Spraw Badań Zjawisk Powietrznych). Obydwa raporty odrzucają możliwość związku zdarzenia z UFO: uznano, że okaleczenie Lady jest „najprawdopodobniej wynikiem złośliwości wobec Lewisów”! NICAP nie ma zaufania do zbyt spektakularnych zjawisk związanych z UFO, takich na przykład jak „bliskie spotkania”. Jeśli zaś chodzi o ekipę ekspertów, która badała wydarzenie na miejscu, to w jej skład wchodził pewien oficer z NaRAD, którego bezstronność można podać w wątpliwość .

Znaczny zasięg zjawiska

To, co się stało w dolinie San Luis, było pierwszym z długiej serii podobnych zdarzeń. Dziś nie sposób już zliczyć wszystkich książek i filmów wideo poświęconych przypadkom zdumiewających okaleczeń krów i innych zwierząt gospodarskich w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Autentyczność tego zjawiska nie może budzić wątpliwości, jeśli wziąć pod uwagę liczbę i rangę badaczy oraz świadków, a także ilość zgromadzonej dokumentacji fotograficznej. Dziennikarka Linda Moulton Howe opublikowała część tych materiałów w dwóch książkach i zrealizowała na ten temat cztery filmy wideo . Jeden z nich, A Strange Harvest („Zadziwiający urodzaj”), pokazany w 1980 roku w telewizji amerykańskiej, spotkał się z dużym zainteresowaniem.
Zjawisko okaleczeń zwierząt, którego początki sięgają lat sześćdziesiątych, urosło do znacznych rozmiarów w latach siedemdziesiątych. Od tamtego czasu sprawa nie utraciła aktualności, sygnały na ten temat nadal napływają z całego świata. W Stanach Zjednoczonych do dziś oficjalne wyjaśnienie sprowadza się do wersji o drapieżnikach. Urąga ono zdrowemu rozsądkowi i stanowi wyzwanie dla farmerów, którzy ponoszą konsekwencje tych niewytłumaczalnych szkód. Rozważano również hipotezę o sektach satanistów, ale i takie przypuszczenie trzeba było odrzucić. Rodzaj okaleczeń nie tylko nie odpowiada praktykom stosowanym przez te sekty, ale przecież na ziemi nie znaleziono żadnych śladów. A ponadto mimo zapowiadanych przez policję i farmerów nagród nie udało się znaleźć winnych.
Nie ulega wątpliwości, że omawiane zdarzenia wiążą się z pojawianiem się UFO. Od 1967 roku świadkowie zauważają je w pobliżu miejsc znalezienia zmasakrowanych zwierząt. Tak było w przypadku wspomnianego już doktora Altshulera tuż przed rozpoczęciem przez niego badań w regionie Parku Narodowego Great Sand Dunes w stanie Kolorado. Słyszał on o obserwacjach UFO na tym terenie, postanowił więc udać się tam i czuwać przez kilka nocy. Jednej z tych nocy między godziną 2.00 i 3.00 ujrzał zbliżające się powoli bardzo jaskrawe białe światła przesuwające się nieco poniżej szczytów gór Sangre de Christo. „Wiedziałem, że na szczycie tych skalistych gór nie ma żadnych dróg -powiedział podczas spotkania z ufologiem brytyjskim Timothym Goodem -światła nie mogły więc być reflektorami samochodów. W pewnej chwili pomyślałem, że zbliżają się do mnie, ponieważ stawały się coraz większe. Ale nagle wzbiły się z ogromną prędkością w górę i zniknęły”. Obraz ten zbulwersował doktora Altshulera, podobnie jak przypadki okaleczeń zwierząt w tym regionie, o których zbadanie poproszono go nieco później. Zabronił nawet podawania swojego nazwiska w prasie. „Byłem przerażony -zwierzał się Timothy’emu Goodowi -nie mogłem jeść ani spać. Bałem się, że mnie odkryją i zostanę zdyskredytowany, utracę wiarygodność w świecie medycznym. Przeżycie z 1967 roku tak mną wstrząsnęło, że kompletnie wykreśliłem je ze świadomości” .
Do końca lat siedemdziesiątych odnotowano ponad tysiąc niewytłumaczalnych przypadków okaleczeń zwierząt gospodarskich. Mimo to ćwierć wieku później trudno powołać się na statystykę. Władze systematycznie i konsekwentnie negują fakty i nadal nie są one rejestrowane. Największe nasilenie tego zjawiska wystąpiło w połowie lat siedemdziesiątych. Szczyt przypadł na rok 1975, w którym UFO pojawiły się nad bazami rakiet jądrowych. W ciągu lata 1975 roku w 28 zachodnich stanach Ameryki odnotowano blisko 1600 przypadków okaleczeń zwierząt.
Bardzo wiele podobnych faktów stwierdzono w tych stanach również w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, głównie w Nowym Meksyku i Kolorado, ale także w stanach wschodnich, zwłaszcza w Tennessee i Alabamie.
Trzeba oddać hołd odwadze i niezależności umysłu licznych badaczy, zwłaszcza Toma Adamsa, który przejawił ogromną aktywność już przy okazji pierwszych przypadków okaleczeń. Dotyczy to także części szeryfów i oficerów lokalnej policji, na przykład kapitana Keitha Wolvertona z Montany, który zarejestrował wiele takich faktów w swoim regionie . Jedno tylko biuro szeryfa w hrabstwie Cascade zinwentaryzowało od sierpnia 1975 do maja 1976 roku ponad setkę przypadków okaleczenia zwierząt. Kapitan Wolverton wraz ze swoimi pomocnikami Arne’em Sandem i Kenem Andersonem patrolował przez wiele nocy podległy mu region, reagując na liczne telefony zaniepokojonych farmerów, którzy znajdowali zmasakrowane zwłoki swoich zwierząt w tym samym czasie, gdy na niebie obserwowali błyszczące światła, a nawet stwierdzali obecność dziwacznych małych stworzeń w pobliżu swoich rancz. Badania komplikował dodatkowo fakt, że prowadzący je specjaliści odnosili wielokrotnie wrażenie, iż mają do czynienia ze zjawiskami wykraczającymi poza zdolność ich percepcji. Uderzająca jest szczerość i uczciwość licznych świadków i badaczy, którym z całą pewnością nie chodziło o autoreklamę.
Keith Wolverton pierwszy ujawnił szczególną cechę niektórych ząbkowatych cięć odkrytych na zwierzętach. Na dowód tego dysponuje on dokumentacją fotograficzną.
16 października 1975 roku biuro szeryfa zostało wezwane do zbadania okoliczności śmierci okaleczonej krowy przebywającej w zamkniętym pomieszczeniu. Nie udało się stwierdzić w pobliżu żadnych śladów, mimo że przyległy teren jest podmokły i pokryty był warstwą śniegu. Górna żuchwa zwierzęcia pozbawiona była skóry, obcięty był język, prawe oko pobrane z przebiciem górnej kości. Weterynarz stwierdził ukłucia igłą w górnej części lewej nogi, co sugerowałoby wstrzyknięcie narkotyku. Jednak podczas sekcji zwłok nie stwierdzono śladów żadnego środka znieczulającego. Laboratoryjna analiza tkanek wykazała, że brzegi cięć są nie tylko ząbkowate, ale i spalone jak po cięciu laserem.
Opis szokujących okaleczeń powtarzał się. Ten sam ich rodzaj stwierdzono w najbardziej oddalonych od siebie regionach. Wszędzie zwierzęta były pozbawione krwi, wszędzie brak było w pobliżu śladów, w tym śladów pojazdów lub stóp. Niektóre ofiary miały przetrącone nogi, jak gdyby zrzucono je z pewnej wysokości. Niekiedy znajdowano je na drzewach z połamanymi gałęziami. Rogi części okaleczonych krów były wbite w ziemię. Z reguły pobierano od ofiar oczy, język, żuchwę, uszy, odbyt, genitalia, wewnętrzne narządy rozrodcze. Skórę zdejmowano niezwykle precyzyjnie, niemal geometrycznie. Były także przypadki pobrania narządów wewnętrznych w taki sposób, że normalnie nie mogłyby przejść przez ujawnione na ciele otwory.
Wszystkie cięcia były wyjątkowo dokładne, wykonane z chirurgiczną precyzją. Jedyną znaną ludziom metodą uzyskania takiej precyzji jest chirurgia laserowa. John Altshuler zauważył, że mniej więcej w trzydziestu przypadkach tkanki były podgrzewane do wysokiej temperatury . Dziennikarka Linda Howe demonstruje w filmie A Strange Harvest, jak działa ciężka aparatura laserowa w tradycyjnej sali operacyjnej: cięcie laserem, który zwęgla ciało, nie jest tak precyzyjne jak cięcia na okaleczonych zwierzętach.
Jeden z licznych niezależnych badaczy, Howard Burgess, były inżynier laboratoriów Sandia w Albuquerque, wraz z oficerem policji Gabe Valdezem z Dulce w Nowym Meksyku (innej miejscowości dobrze znanej ufologom, położonej w pobliżu San Luis), dokonali zaskakującego odkrycia. Valdez dostrzegł w pobliżu zmasakrowanych zwłok okrągłe lub trójkątne ślady. Burgess podejrzewał, że UFO znakują z góry wybrane przez siebie zwierzęta farbą widoczną w promieniach ultrafioletowych, a następnie w nocy dokonują pobrań. Przekonali Manuela Gomeza, farmera, który wskutek okaleczeń stracił sporo bydła, by którejś nocy poddał swoje stado naświetlaniu lampą ultrafioletową. Ze 120 sztuk skontrolowanego w ten sposób w dniu 5 lipca 1978 roku bydła pięć miało na grzbiecie fosforyzujące znaki .
I Na jednej z klisz utrwalającej typowy przypadek okaleczenia, który zdarzył się w 1989 roku w Idaho, sfotografowano krowę; jej głowa była odcięta jak brzytwą (patrz: wkładka fotograficzna). Tego nie mógł zrobić żaden drapieżnik. Na innej kliszy utrwalona jest głowa byczka okaleczonego w 1992 roku w stanie Kansas. I w tym wypadku na uwagę zasługuje niezwykle precyzyjne cięcie skóry wokół żuchwy. O tym odkryciu zameldował szeryf z Chuck Pine, badacz z MUFON, któremu udało się pobrać próbki tkanek wokół ran na głowie, genitaliów i odbytnicy . Był to jeden z przypadków badanych przez doktora Altshulera, który stwierdził, że na linii cięć została zwarzona w wysokiej temperaturze hemoglobina. Z dwoma innymi przypadkami zwarzenia hemoglobiny, które badał po niespełna 36 godzinach od śmierci zwierząt, spotkał się Altshuler w 1994 roku.
Warto przytoczyć jeszcze jedno niesamowite odkrycie, o którym Linda Howe poinformowała w 1995 roku podczas sympozjum MUFON. Biolog, doktor Levengood, zbadał próbki trawy pobrane w stanach Kansas, Nowy Meksyk i Kolorado. Część komórek wykazała zasadnicze zmiany biologiczne, które mogłyby być wynikiem naświetlania intensywną wiązką mikrofal . Jest to konkluzja zbliżona do efektów przeprowadzonych przez profesora Bouniasa badań próbek z Trans-en-Provence, w których zmiany mogłyby, jego zdaniem, mieć podobne podłoże .
W pobliżu okaleczeń odnotowano liczne i zbieżne obserwacje UFO. Z reguły były to błyszczące, często pomarańczowe kule, wyposażone w dwa pulsujące ognie, rzucające snopy światła w kierunku ziemi. Wiosną 1975 roku szeryf Richards z hrabstwa Cochran w Teksasie znalazł pośrodku idealnie zarysowanego koła zmasakrowaną jałówkę. Zwłoki nie były tknięte przez drapieżniki i nie stwierdzono nigdzie śladów krwi. W odległości dziesięciu metrów znaleziono w środku koła okaleczonego byczka -tym razem trawa była spalona. Szeryf Richards wykrył słabe napromieniowanie potwierdzone przez zespół bazy powietrznej w Reese.
Linda Howe zwraca uwagę na ciekawą serię obserwacji UFO w pobliżu miejsc okaleczeń zwierząt w regionie Sterling nieopodal Denver w stanie Kolorado. W okresie od listopada 1976 roku do wiosny roku następnego obserwacje były tak liczne, że wielu farmerów organizowało warty nocne. Zaobserwowali oni duże białe światło przesuwające się po niebie, a nawet dostrzegli, jak od tego błyszczącego obiektu oddalały się i wracały do niego małe światełka. Nadali obiektowi nazwę „Big Mama”. Szeryf Tex Graves z hrabstwa Logan jest przekonany, że istnieje związek między tymi światłami i okaleczeniami. W swoim samolocie próbował bezskutecznie zbliżyć się do dużego światła. „Widzieliśmy wielokrotnie -relacjonuje Tex Graves -jak oddzielały się od niego małe światełka i opuszczały na ziemię. Natomiast to ogromne błyszczące światło pozostawało zawieszone w powietrzu, a następnie ruszało gwałtownie zygzakiem w górę i w dół, w przód lub w tył. Wkrótce po tym dołączały do niego małe światełka i wszystko znikało”. Reporterowi Billowi Jacksonowi ze „Sterling Journal Advocate” udało się nawet sfotografować „Big Mamę” za pomocą teleobiektywu. W trakcie jednej z prób fotografowania, w chwili gdy wyjmował aparat z bagażnika, natarł na niego snop białego światła, które uderzyło w ziemię i przeszło z poświstem tuż obok niego . Bill Jackson nieźle najadł się strachu.

Przypadki odnotowane w Europie i Ameryce Łacińskiej

Okaleczenia zwierząt nie są już dziś specjalnością północnoamerykańską. Oprócz Kanady i Meksyku zjawisko to dotknęło inne kraje, zarówno w Ameryce Południowej, jak i w Europie. Co więcej, ofiarami są tam nie tylko byczki i konie.
W Szwecji pewnej liczby podejrzanych odkryć nie można było wytłumaczyć przyczynami naturalnymi. Badacz Jan-Ove Sundberg przeanalizował 132 przypadki, które wydarzyły się w latach 1988-1991 w słabo zaludnionych terenach leśnych, takich jak Hunneberg. Pewnej sierpniowej nocy w 1988 roku w pobliżu miasta Vanersborg znaleziono martwego łosia leżącego na brzuchu z połamanymi nogami. Było zbyt daleko od drogi, by można było sądzić, że to efekt zderzenia z samochodem. Oficer policji Lennart Karlson twierdzi, że w zwierzę uderzył piorun, ale mieszkańcy regionu nie widzieli żadnych błysków na niebie, w poprzedzających dniach nie było też burzy w okolicy. Za to w pobliżu odległej o dwa kilometry od tego miejsca wsi Vargon zauważono nie zidentyfikowane światła .
Znaczny rozgłos uzyskały okaleczenia zwierząt w Wielkiej Brytanii. W 1991 roku farmerzy mieszkający w pobliżu małej szkockiej wioski znajdowali dużo okaleczonych owiec. Według badań przeprowadzonych przez brytyjskie czasopismo „UFO Magazine” „bestia” -w danym wypadku mówi się o „wampirze” -zrobiła im zastrzyk w okolicach ucha. Weterynarza uderzył fakt, że cięcia były niezwykle precyzyjne i że ofiary pozbawiono krwi. Na Wyspach Brytyjskich odnotowano również inne osobliwe przypadki, porównywalne z okaleczeniami amerykańskimi. 26 października 1994 roku w pobliżu lasku Newry w Irlandii Północnej znaleziono martwą okaleczoną krowę. Jej odbyt i wymię były precyzyjnie odcięte. Skóra z żuchw i łba była zdjęta do samych kości. Jak zwykle ani kropli krwi, ani żadnego śladu na ziemi.
Na jednej z plaż na Orkadach znaleziono około 30 fok z odciętymi z chirurgiczną precyzją głowami, w każdym wypadku -rzecz zdumiewająca! -na tej samej wysokości między dwoma kręgami. Inspektor szkockiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Mike Lynch dzieli się swoimi rozterkami: „Gubimy się w domysłach. Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.
Inna znana ufologom sprawa: pojawienie się w latach siedemdziesiątych na wyspie Portoryko tajemniczych „wampirów”, które oskarża się o zabijanie kóz i wypijanie z nich krwi. Portorykańczycy nazywają je chupacabras -„kozimi pijawkami”. Te nieznane istoty dobierają się również do innych zwierząt. Autentyczność okaleczeń w Portoryko potwierdziło wielu godnych zaufania badaczy. Oficjalnie nie neguje się już tych faktów, tłumaczy się je jednak albo obecnością dzikich psów, albo ogromnych nietoperzy. W artykule opublikowanym w 1991 roku badaczka Magdalena DeI Amo Freixedo relacjonuje długi wywiad z szefem portorykańskiej obrony cywilnej, pułkownikiem Nollą. Po „wnikliwych badaniach” doszedł on do wniosku, że sprawcami były dzikie psy.
Pewnego poranka mieszkaniec Isla Verde Buenaventura Bello stwierdził, że na podwórzu jego obejścia padły wszystkie gęsi. Ich całkowicie pozbawione krwi zwłoki ułożone były w krąg. Bello wezwał policję. Wkrótce przed jego dom zajechał mikrobus. Dom otoczyła ekipa „techników” wyposażonych w nie znany mu sprzęt. Członkowie ekipy zaczęli badać teren przyrządami wyglądającymi na liczniki Geigera. Kilku z nich włożyło kombinezony ochronne i weszło na podwórze. Inni pozostali na zewnątrz, broniąc dostępu do domu. W chwilę później odbyła się dziwna rozmowa telefoniczna. Ktoś z jakiegoś uniwersytetu z południa Stanów Zjednoczonych prosił o przysłanie mu jednego martwego ptaka. Twierdził, iż interesuje się badaniami dotyczącymi okaleczeń zwierząt. Po pewnym czasie zjawiła się jakaś osoba i zabrała ptaka w plastikowym worku. Buenaventurę Bello poproszono o opuszczenie domu. Dano mu do zrozumienia, że chodzi o jego zdrowie. Bello podporządkował się tej sugestii. Po osiemnastu dniach zdechła jego młoda suka -stwierdzono u niej złośliwy nowotwór. Niewykluczone, że chorobę wywołało napromieniowanie, któremu zwierzę było poddane owej nocy. Sekcja gęsi wykazała podwójną perforację, która zniszczyła narządy wewnętrzne. Krew została całkowicie wytoczona bez pozostawienia jakichkolwiek śladów. Rany wyglądały na kauteryzowane za pomocą tego samego narzędzia, które je zadało.
Magdalena DeI Amo Freixedo opowiedziała tę historię pułkownikowi Nolli. Oficer oświadczył, że nie wie nic o tej sprawie.

Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia

Poczynając od 1974 roku, liczba przypadków okaleczeń zwierząt w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych rosła w takim tempie, że wściekli i przerażeni hodowcy organizowali warty nocne, strzelając do wszystkiego, co latało. Doszło do tego, że trzeba było zabronić samolotom i śmigłowcom lądowania w tych regionach. Przeciążona tymi sprawami policja domagała się uporczywie dochodzenia, spotykała się jednak z kategorycznymi odmowami. Bill Clinton, w owym czasie senator z Arkansas, odmówił nadania sprawie biegu . Obojętne pozostało również FBI, posługując się argumentem, iż chodzi o sprawy lokalne. Jedynie republikański senator Harrison Schmitt z Nowego Meksyku, z wykształcenia fizyk i były kosmonauta, członek załogi Apollo 17, zwołał 20 kwietnia 1979 w Albuquerque konferencję prasową w celu „uczulenia” FBI na ten problem. W rezultacie przystąpiono do dochodzenia i powierzono je Kurtowi Rommelowi, który właśnie przeszedł na emeryturę. Po roku złożył on pięciuset stronicowy raport, w którym potwierdził wersję o drapieżnikach.
Jeśli zadamy sobie trud bliższego zapoznania się z relacjami świadków, to dojdziemy do wniosku, że wszystkie wyjaśnienia ze strony władz były niezwykle powierzchowne. Jednak również wśród ufologów nie ma w tej sprawie jednomyślności. W przeciwieństwie do MUFON rywalizująca z nim ekipa CUFOS jest nastawiona sceptycznie do udziału UFO w okaleczeniach . Skąd ten sceptycyzm?
Po pierwsze chodzi o sprawę przerażającą, budzącą odruch odrazy. Po drugie, okaleczenia stały się jednym z koronnych argumentów na poparcie równie sensacyjnej, jak kontrowersyjnej wersji o spisku kosmitów i tajnych służb. Na jej rzecz przytaczane są następujące racje:
-polityka systematycznej negacji faktów, przyjęta przez czynniki oficjalne i policję postawa, która pozwala przypuszczać, że próbuje się coś ukryć.
-nie można wykluczyć zalecanej przez komisję Robertsona polityki uspokajania opinii publicznej.
-obecność na miejscu nie zidentyfikowanych śmigłowców nadlatujących tuż po okaleczeniach, jak gdyby w ślad za UFO.
W tym wypadku możliwe są dwie interpretacje: albo „śmigłowce” te są jedynie atrapą wykonaną przez zagadkowych przybyszów po to, byśmy sądzili, że to sprawka ludzi, na co wskazywałyby niektóre opisy tych milczących „helikopterów”; albo są to rzeczywiście śmigłowce należące do tajnych służb, które usiłują śledzić operacje kosmitów lub przeciwstawić się im. Na podstawie zeznań nie można wykluczyć współistnienia obu tych hipotez.
Czy jest możliwe, że okaleczenia mogłyby być dokonywane przez ludzi na pokładzie tych śmigłowców? Takie podejrzenia można z łatwością obalić. Po pierwsze, pojazdy te nadlatują tuż po rzezi, po drugie, zaobserwowane latające modele nie byłyby w stanie unieść okaleczonych byczków, a tym bardziej przetransportować ciężkiej aparatury laserowej wraz z bateriami służącymi do ich elektrycznego ładowania. Wiele wskazuje na to, że świadkowie i badacze przypadków okaleczeń zwierząt znajdują się pod obserwacją.
18 września 1980 roku profesor nauk przyrodniczych w jednym z miasteczek w Kolorado, Iona Hoepner, wraz z szeryfem HaroIdem Andrewsem w trakcie pobierania tkanek dokonali pod mikroskopem niesamowitego odkrycia: cięcie biegło wzdłuż komórek, nie naruszając ich! Szeryf wysłał część próbek do uniwersytetu w Kolorado, gdzie jednak „zaginęły” .
Niektóre relacje pozwalają powiązać okaleczenia z wydarzeniami wspomnianymi w rozdziale 6. Dwie ofiary uprowadzeń, Judy Doraty i Myma Hansen, przypomniały sobie pod hipnozą, że były świadkami okaleczeń na pokładzie UFO. Obie kobiety twierdzą, że widziały, jak dokonywano tych operacji na żywych jeszcze zwierzętach! Co najmniej te dwie przerażające relacje można odnieść do rzędu wspomnianych już inscenizacji, które Karla Turner określa jako wydarzenia „rzeczywistości wirtualnej”. Linda Howe sfilmowała seans hipnotyczny prowadzony przez doktora Leo Sprinkle’a z Judy Doraty. Scena ta została opisana w A Strange Harvest. Należy podkreślić, że szczerość Judy Doraty, która jest wyraźnie poruszona tym, co widzi, nie może budzić wątpliwości.
Gdyby jedyną troską kosmitów była możliwość „spokojnego” pobrania krwi i tkanek zwierząt, mogliby z powodzeniem spowodować zniknięcie szczątków, a tymczasem są one pozostawiane na widoku, często w pobliżu dróg i siedzib ludzkich. Wszystko wskazuje więc na to, że ta inscenizacja obliczona jest na wzbudzenie grozy. Można by i ją odczytać w następujący sposób: „Wiedzcie, że robimy na waszej planecie, co nam się żywnie podoba!”. Na potwierdzenie tego kilku autorów sygnalizuje pewne wydarzenie. Jest wśród nich Jacques Vallee, który bardziej wierzy w okaleczenia niż w uprowadzenia. 6 lipca 1975 roku przed wejściem do biur NaRAD w Kolorado (Cheyenne Mountain) znaleziono zmasakrowane zwłoki byka. Wyglądało na to, że został zrzucony z góry. Jego szyja była tak wyciągnięta, jak gdyby zwierzę transportowano zawieszone za łeb . „Niezależnie od tego, kto jest sprawcą okaleczeń, są one obliczone na to, by siać postrach” -konkluduje Jacques Vallee .
Dziś nadal spotyka się niewytłumaczalne przypadki okaleczeń zwierząt, choć są one mniej liczne niż dawniej. O nowych przykładach tego zjawiska donosi między innymi prasa amerykańska.
W 1995 roku Terry i Gwen Shermanowie, którzy zawsze mieszkali w mieście, postanowili przenieść się na wieś. Po długich poszukiwaniach znaleźli w stanie Utah niedrogie ranczo, które przypadło im do gustu. Region ten słynie z pokaźnej liczby obserwacji UFO. Przyzwyczajeni do tego mieszkańcy przestali już nawet rozmawiać między sobą na ten temat. Dziwnym trafem ranczo Shermanów stało nie zamieszkane przez siedem lat. Zanim nowi lokatorzy zdążyli zainstalować się w nim na dobre, zaczęły dziać się zdumiewające rzeczy. Terry zauważył na polu nieopodal farmy okrągłe ślady. Były to odciski metrowej szerokości, głębokie na 30-35 cm. Wyglądało na to, że ziemia w tym miejscu poddana została dużemu uciskowi. Po pewnym czasie Shermanowie zobaczyli UFO i znaleźli okaleczone krowy. Od początku 1995 roku do września widzieli trzy rodzaje UFO: mały pojazd w kształcie pudełka dwuipółmetrowej długości, pojazd długości 12 m i ogromny obiekt wielkości boiska piłkarskiego. Terry odebrał ten ostatni jak coś „z piekła rodem”. Najbardziej zdumiały ich światła wydobywające się z „okrągłych drzwi”, które sprawiały wrażenie, że wyłaniają się z nieba.
Po znalezieniu w pobliżu domu pewnej liczby okaleczonych krów Shermanowie, mając już wszystkiego dość, postanowili jak najszybciej pozbyć się farmy. W tym czasie prasa doniosła o ich perypetiach. Farmę postanowił nabyć biznesmen z Las Vegas, Robert Bigelow, znany z finansowania licznych badań UFO. Zażądał on od Shermanów przyrzeczenia na piśmie, że nigdy więcej nie będą ujawniać swoich przeżyć. Od tamtej pory na ranczo zainstalowała się ekipa badaczy. Ma ona za zadanie stałą obserwację UFO i okaleczonych zwierząt oraz bronienie wszystkim bez wyjątku wstępu na byłą farmę Shermanów. Niektórzy podejrzewają biznesmena o współpracę z tajnymi służbami .

GILDAS BOURDAIS

( Przełożyła Halina Natorf)

Advertisements

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: