Skip to content

Przedpotopowa HIROSZIMA

22 lutego 2010

Oppenheimer Pewnego razu, a działo się to w 1952 roku, studenci zapytali Jacoba R. Oppenheimera, zwanego ojcem bomby atomowej, czy próbny wybuch jądrowy na pustyni Los Alamos był pierwszym w dziejach ludzkości. Popatrzył na nich zagadkowo i odparł: „Tak, przynajmniej w czasach współczesnych”.Pustynia Gobi – ogromny obszar w części należący do Chin, a w części do Mongolii. Tu właśnie w latach 60. XX wieku armia chińska przeprowadziła pierwsze próby jądrowe. Po nich, i po następnych wybuchach pozostały charakterystyczne ślady – zeszklona (tutejsza gleba zawiera sporo krzemu), radioaktywna powierzchnia. Jednak badacze znaleźli na tej pustyni również ślady wybuchów jądrowych pochodzących z zamierzchłej przeszłości.

Piorun z jasnego nieba

Około 300 kilometrów od słynnego Jedwabnego Szlaku i 1000 km od miasta Choch Choto odnaleziono ruiny miasta Chara-Choto. W jego ruinach radziecki archeolog Piotr Kuźmicz Kozłow odkopał sarkofag z dwoma ciałami, należącymi prawdopodobnie do pary królewskiej. Wiek znaleziska ustalono na 12 tysięcy lat. W tym samym mieście odkryto też sztolnię znajdującą się na głębokości 1800 metrów. Jej ściany wyglądają jak wyłożone szklaną taflą o niebieskim odcieniu. Lecz nie są to nałożone szklane płyty, tylko stopiona skała – wyglądająca dokładnie tak jak ściany groty, w której 13 września 1957 roku Amerykanie dokonali podziemnego wybuchu jądrowego. Lecz skąd „atomowa” ściana w sztolni sprzed 12 tysięcy lat? Tamtejsze legendy mówią o błyskawicy, która zstąpiła z nieba i stopiła sztolnię. Ale na głębokości 1800 metrów? Poza tym zwykłej błyskawicy zabrakłoby energii. Według współczesnej wiedzy zeszklenie skalnych ścian może zostać wywołane tylko wybuchem atomowym. Za tą tezą przemawiają też odnalezione w sztolni dziwne szklane przedmioty w kształcie sierpów. Wiele z nich znajduje się w posiadaniu okolicznych mieszkańców. To niesamowite twory – gdy podrzucimy taki sierp do góry, ukazują się w nim przedziwne obrazy: rakiety na spadochronie, postacie z głową w kształcie gruszki. Naukowcy nie wiedzą, jak owe obrazy zostały zapisane w sierpach (za pomocą lasera?), co przedstawiają, i czy są w nich zakodowane inne obrazy – może po prostu nie umiemy sprawić, by się „wyświetliły”… Sierpy od wielu lat poddawane są badaniom w Instytucie Prehistorii w Pekinie, ale, jak dotąd, zza chińskiej kurtyny nie dochodzą żadne wieści. Gdyby „atomowa” sztolnia była jedynym takim miejscem na Ziemi, gdzie prawdopodobnie w zamierzchłej przeszłości korzystano z energii atomowej, można by uznać to za przypadek. Ot, zdarzyło się, że 12 tysięcy lat temu wylądowała tam jakaś wyprawa kosmiczna, pozostawiając po sobie śmieci (sierpy), jak kosmici w książce braci Strugackich „Piknik na skraju drogi”. Ta teoria ma wielu zwolenników wśród badaczy interesujących się Chinami. To przecież właśnie 1000 km od tego miejsca, w Bajan Chara-Uła, znaleziono dziwne magnetyczne krążki z obcym pismem i nagranymi informacjami oraz groby ze szkieletami istot o wysokości 1,30 m, rachitycznym ciele i wielkich głowach. Istoty te podobno zstąpiły z nieba, jak twierdzą tamtejsze podania ludowe… Jednak, co ciekawe, ślady starożytnych wybuchów jądrowych znaleziono również w innych miejscach, bardzo odległych od pustyni Gobi – w Indiach.

Cienie na murach i Napromieniowane szkielety

Wspomniany na początku artykułu fizyk Jacob Robert Oppenheimer nie raz wspominał, jak wielkim szokiem było dla niego przeczytanie pewnego fragmentu „Mahabharaty”, indyjskiego eposu narodowego. Tym większym szokiem, że sięgnął po tę opowieść dopiero po 6 sierpnia 1945 roku, czyli po Hiroszimie. „Był to jeden, jedyny pocisk naładowany całą mocą wszechświata. Żarząca się bielą kolumna z dymu i płomieni, tak jasna jak dziesięć tysięcy słońc, wzniosła się w całej jasności. Była to nieznana broń, żelazny klin gromu, olbrzymi posłaniec śmierci, który w popiół zamienił całe plemię Vrishni i Andhakras. Zwłoki w taki sposób spłonęły, że nie można ich było rozpoznać. Wypadły im włosy i paznokcie.” Tak działała broń, którą w eposie nazwano agneja. Te słowa sprzed tysiąca lat mogłyby doskonale opisać skutek wybuchu w Hiroszimie. Jednym z najbardziej przejmujących – i najstraszniejszych – efektów działania eksplozji jądrowej w japońskich miastach były słynne cienie ludzkie na ocalałych murach. To samo zjawisko ujrzał w ruinach zagubionego w dżungli miasta w Bengalu Zachodnim, niedaleko granicy z Bangladeszem, brytyjski oficer J. Campbell. Było to pod koniec XIX wieku i Anglik nie rozumiał przyczyn tego, co widział: na podwórcu jakiegoś domu o zeszklonych ścianach ujrzał cień ludzkiej postaci. Również inni podróżnicy, wędrujący przez niedostępną dżunglę północnych Indii, donosili o ruinach miast, w których mury budynków pokryte były grubymi, szklanymi płytami. A jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany, że przed tysiącami lat na tych terenach trwała wojna atomowa, może przekonają go wyniki badań szkieletów ludzkich wykopanych w ruinach miast Mohendżo Daro i Harappa – poziom napromieniowania tych kości jest tak wysoki, że naukowcy mówią (cicho) o skażeniu promieniotwórczym. W pobliżu nie natrafiono na żadne złoża uranu…

Kosmici czy Atlantydzi?

Dla nas, ludzi XXI wieku, żyjących w świecie uwikłanym w groźne konflikty, w którym broń jądrową posiada wiele państw (mają ją nawet Indie i Pakistan, a nie tak dawno temu groziły, że użyją jej w konflikcie o Kaszmir), najważniejsze staje się pytanie: czy owi bogowie z Mahabharaty to kosmici, jak chcą tego zwolennicy teorii daenikenowskich (jest wtedy szansa, że ludzie nie okażą się aż tak szaleni – czemu, niestety, przeczy Hiroszima i Nagasaki, bo wiadomo, że użycie atomówek nie było konieczne, ale przecież zwycięzców się nie sądzi). A może jednak kiedyś Ziemianie – mieszkańcy owej hipotetycznej Atlantydy – opanowali energię atomową i też może mieli swoją Hiroszimę i Nagasaki. Tamta cywilizacja zginęła w wyniku katastrofy, która doprowadziła do potopu i innych kataklizmów. Pozostały po niej zeszklone ruiny z cieniami, piramidy egipskie, tajemnicze przedmioty i mnóstwo opowieści. Czy za 10 tysięcy lat nasi potomkowie, odkopując ruiny Hiroszimy czy wchodząc do groty w Los Alamos, będą się dziwić, że w zamierzchłej przeszłości ktoś używał energii atomowej? Może uznają, że to robota kosmitów? Miejmy nadzieję, że historia jednak nie lubi się powtarzać.

Autor: Ewa Ray
Źródło: Gwiazdy Mówią



Advertisements

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: