Skip to content

PODNIEBNE REJSY

22 lutego 2010

Podróże wśród chmur

Przemysław Nowakowski

Latanie pobudzało wyobraźnię człowieka już od najdawniejszych czasów. Unosili się w powietrzu bogowie- Kaczynowie z mitów Indian Hopi; fruwał skrzydlatonogi Hermes; w kierunku Andów przybyła też, według wierzeń Inków, pramatka Orjana, kobieta z planety Wenus.


Nagrobek króla Pacala w Palenque

Rysunki na każdym niemal kontynencie, od Australii aż po Europę i Afrykę, przypominają wizerunki astronautów. W kierunku słońca wzbić się chciał mityczny Ikar, wraz ze swym genialnym ojcem Dedalem. Sarkofag króla Majów Pacala zdobi obraz przypominający pilota za sterami statku powietrznego, zaś antyczne linie na płaskowyżu Nazca uważane są przez wielu badaczy za lądowisko starożytnych pojazdów latających. Oprócz legend i hipotez można także znaleźć autentyczne dokumenty i zapiski poświadczające, że przed odkryciami braci Wright człowiek podróżował już wśród chmur. Kto wie, być może są to dowody na alternatywną historię awiacji na naszym globie.
Pierwsze dokładne opisy podniebnych pojazdów znajdują się w starohinduskich poematach „Mahabharacie” i „Ramajanie”. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, już ponad 2500 lat temu w tych najstarszych epopejach w historii ludzkości zawarto opisy wiman – obiektów, przypominających współczesne samoloty! Miały one poruszać się zarówno poziomo, jak i pionowo z niebywałą prędkością, a ich kształt przypominał pokryte kopułą cylindry. Napęd stanowił silnik rtęciowy z zainstalowanym poniżej aparatem grzewczym. Zgodnie z opisem znajdującym się w księgach: dzięki tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie przybywać na ziemię. W „Mahabharacie” charakterystyce tych pojazdów poświęcono mnóstwo strof, stanowiących zdumiewające świadectwo znajomości inżynierii i przypominających po trosze kurs współczesnego pilotażu. Pojawiają się tam też wzmianki o napędzie związanym z energią słoneczną. Nawet dziś, gdy przemysł lotniczy rozwinięty jest na niezwykłą wręcz skalę, z tego typu mocy nie potrafimy jeszcze korzystać. Grozę może budzić sposób wykorzystania wiman przez starożytnych Hindusów i ich „bogów”, używali oni bowiem swoich podniebnych okrętów do siania zniszczeń w czasie wojny w sposób, przywodzący na myśl współczesne stosowanie broni masowej zagłady. Pojedynczy pocisk niósł całą potęgę Wszechświata.
Oślepiająca kolumna dymu i płomieni, jasna jak dziesięć tysięcy słońc, wzniosła się w pełnej okazałości. Osmalony żarem świat zataczał się od gorąca (.). Stawy i jeziora zaczynały wrzeć, wszystkie ryby wyginęły (.). Ciała zabitych były tak spalone, że nie można ich było rozpoznać. Mając do czynienia z takim opisem, nawet sceptyk przyzna, że jest raczej mało prawdopodobne, iż stanowi on zwykłą fikcję. Podobieństwa do obrazów z Hiroszimy i Nagasaki są zbyt uderzające.
Co więcej, w ruinach dwóch starohinduskich miast Mohendżo Daro i Harappy do dziś wykryć można promieniowanie radioaktywne przewyższające to, które zanotowano w Japonii po 1945 roku, a od czasu wyginięcia kultur doliny Indusu minęło już blisko 35 stuleci! Dowodem na nuklearną eksplozję w tym regionie są też zeszklone niemal mury i liczne szkielety osób, sprawiające wrażenie, jakby ówcześni mieszkańcy metropolii zginęli nagle, niczego się nie spodziewając. Podobne ślady stopionego metalu do dziś można znaleźć w wielu regionach świata: w Moon City w Australii, w Hattusas w dzisiejszej Turcji, a także w Brazylii, Irlandii i na Saharze. Opisy zaś gigantycznych eksplozji sprzed tysiącleci spotykamy zarówno w świętej księdze Majów „Popol Vuh”, jak i starotestamentowej opowieści o Sodomie i Gomorze oraz w skandynawskich Eddach. W Anatolii do dziś istnieje niezwykła sieć podziemnych tuneli, w których, według niektórych teorii, ukrywali się przed wiekami ludzie w obawie przed wybuchem atomowym. Być może właśnie to wydarzenie zrodziło legendy o podziemnej krainie Agharcie, w której schronili się przedstawiciele wielkiej cywilizacji, ratując się przed kataklizmem. Gdyby tak było, moglibyśmy przyjąć z pewnością, że historia awiacji nie zaczęła się od balonu braci Montgolfier.
Starożytność dostarcza kolejnych poszlak na rzecz tezy, że statki powietrzne pilotowano już dawno, dawno temu. W tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli dokumenty napisane w sanskrycie, opisujące instrukcje budowy pojazdów


Latający pojazd z wizji Ezechiela według Blumricha
o napędzie antygrawitacyjnym,opartym na naturalnej mocy, tkwiącej w każdym człowieku. To z pewnością o tej sile wspominał Edward Leedskalnin przy budowie swojego słynnego kompleksu Coral Castle, porównując użyte przy nim środki do tych zastosowanych przy wznoszeniu starożytnych piramid i megalitów w Stonehenge. Tę samą zasadę znają też zapewne osoby, potrafiące lewitować.
Innym dowodem na istnienie samolotów w zamierzchłych czasach może być relacja wojsk Aleksandra Macedońskiego, który zrezygnował z podboju Indii po. powietrznym ataku latających tarcz kierujących się w stronę jego słoni bitewnych blisko 330 lat przed naszą erą. Około dwustu lat wcześniej miało dojść do zetknięcia z Niezidentyfikowanym Obiektem Latającym biblijnego proroka Ezechiela, a opis tego spotkania znajduje się w Starym Testamencie (sic!): Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący oraz blask dokoła niego, a z jego środka promieniowało coś jakby połysk stopu złota ze srebrem. Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. (.) przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło.
Wygląd tych kół i ich wykonanie odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. Obręcz ich była ogromna. Były inżynier pracujący w NASA Josef Blumrich na podstawie opisu ze słynnej „Księgi Ezechiela” zrekonstruował pojazd, który w tak poetyckich, niemal natchnionych słowach przedstawił biblijny prorok. Według niego przypominał on bąka-zabawkę z napędem w dolnej części. Cztery żywe istoty symbolizowały agregaty w postaci wirników nośnych, zaś poruszające się koła miały walcowaty kształt i znajdowały się na zakończeniu każdego z tych agregatów.
Blumrich na podstawie danych znajdujących się w Biblii potrafił nawet obliczyć dokładne parametry tego powietrznego promu, takie jak moc silnika, waga i ilość paliwa potrzebnego do lotu! Inną ciekawą korelację dostrzegł Erich von Däniken. W swoim tekście Ezechiel wspomina o locie odbytym wewnątrz niezwykłego pojazdu na nieznaną mu górę, u której stóp rozciągało się jakieś miasto, ze świątynią w jego centralnym punkcie. Słynny szwajcarski badacz dostrzegł, że szczegółowy opis wskazuje na to, że drogą powietrzną prorok dotarł do miasta Chavin de Huantar w. Peru. Jednym z wielu dowodów na to ma być tamtejsza tajemnicza stela, pochodząca z VII-VI w. p.n.e., przedstawiająca silnik…
Podobnych artefaktów można spotkać znacznie więcej. W Toprakkale w Turcji znaleziono kamienną figurkę, sprzed 3 tysięcy lat, przypominającą rakietę kosmiczną z pilotem siedzącym za sterami. Malowidła ścienne wykonane w jaskini zamieszkałej przed 5 tysiącami lat przez Aborygenów przedstawiają astronautów z hełmami na głowach. Egipskie hieroglify na ścianie świątyni w Abydos z tego samego okresu ukazują obiekty bardzo podobne do wyposażenia współczesnych armii powietrznych. W tych przypadkach raczej trudno wytłumaczyć wszystko wyobraźnią starożytnych bądź też naszą zbiorową halucynacją.

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: