Skip to content

NAJWIĘKSZA Z TAJEMNIC

21 lutego 2010

Objawienie, które miało wstrząsnąć wiarą


Fatima ,
13 maja 2000 r.
Papież wita się z 93-letnią
siostrą Łucją.
Wielki plac, z jednej strony zamknięty ogromną,
nowoczesną bazyliką, przytłacza swą wielkością
małą kaplicę, w której stoi figurka
Matki Boskiej Fatimskiej.

Objawienie w Fatimie było ostatnim, które Kościół oficjalnie uznał. Potem nawet spektakularne cuda w Medjugorie nie wzbudziły jego zainteresowania. Jakby to, co się wydarzyło w 1917 roku w Portugalii, przekonało Watykan, że nie należy łączyć „objawień” z Bogiem.

13 maja 2000 roku podczas mszy w Fatimie kardynał Angelo Sodano niespodziewanie wyjawił część trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Watykan zdecydował się na ten krok, gdyż: „wokół przekazów fatimskich narosło tyle nieprawdopodobnych historii, że najwyższy czas zdementować fantastyczne pogłoski.”
Według Kościoła, część trzeciej tajemnicy mówiła o „biskupie ubranym na biało, który idzie wśród cierpiących wiernych i pada ugodzony kulami”. Uznano, że przepowiednia dotyczyła zamachu na papieża Jana Pawła II, którego Ali Agca postrzelił 13 maja 1981 roku. Reszta tekstu zapisanego przez Łucję na kartce w 1944 roku ma zostać podana do publicznej wiadomości w połowie czerwca.
Jednak już teraz Kościół twierdzi, że treść przepowiedni wcale nie jest wstrząsająca. W takim razie, dlaczego nie została ujawniona w 1960 roku, jak to poleciła ustami Łucji Najjaśniejsza Panienka? Wiadomo, że gdy czas ujawnienia nadszedł, papież Jan XXIII wraz z zaufanymi kardynałami zamknął się w gabinecie i tam otworzono zapieczętowany list. Jeden z sekretarzy papieża, który widział dostojników kościelnych opuszczających gabinet, tak to zrelacjonował: „Wyglądali na bardzo przerażonych, jakby właśnie zobaczyli ducha.” Ktoś inny wspomina: „Papież przeczytał treść tajemnicy, zbladł i powiedział: Nie możemy tego ujawnić. Wywołałoby to panikę”. Czy przepowiednia o zamachu na papieża i o wojnie nuklearnej, o której już wielokrotnie mówili inni jasnowidze, włącznie z Nostradamusem, była aż tak przerażająca, że trzeba było ją ukrywać przez kolejne 40 lat? A może tak naprawdę tajemnica dotyczy nie przyszłości cywilizacji, tylko religii?

Czarodziejskie okulary wiary


Troje pastuszków – od lewej: Hiacynta, Łucja i Franciszek. Dwoje z nich wkrótce po objawieniach zmarło na grypę „hiszpankę”.

Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z faktu, że pojmowanie świata przez ludzi na progu XXI wieku różni się niezwykle od tego z początku XX wieku. Wtedy wierni – zwłaszcza w tak bardzo katolickiej i pobożnej Portugalii – słowa Biblii i katechizmu pojmowali dosłownie i bez zastrzeżeń. Troje dzieci z małej wioski nie umiało czytać, ale zasady wiary znało doskonale. Łucja w wieku 6 lat mogła nawet przystąpić do Pierwszej Komunii. Nic więc dziwnego, że gdy ujrzały „młodzieńca o niezwykłej urodzie, który przedstawił się jako Anioł Pokoju”*, uwierzyły mu. I nie miały wątpliwości, że „Jasna Panienka utkana ze światła”* jest Matką Boską. Lecz czy naprawdę nią była?
Stwierdzenie, że w Fatimie w 1917 roku być może miał miejsce jeden z najbardziej spektakularnych kontaktów Ziemian z Obcymi, katolikom wydaje się bluźnierstwem. Jednakże ufolodzy zwracają uwagę, że wydarzenia opisane przez Łucję oraz zeznania ówczesnych świadków w bardzo wielu punktach zgadzają się z relacjami ludzi, którzy mieli kontakt z UFO i Obcymi. Poziom wiedzy naukowej pod koniec XX wieku, a także wielka liczba spotkań z przedstawicielami innych cywilizacji sprawiły, że teraz trudno jest nam wmówić, że oto przybył prawdziwy anioł. Niewytłumaczalne wówczas, „nadnaturalne” zjawiska łatwo jest teraz objaśnić za pomocą poznanych ostatnio praw natury.

Wizje techniką doprawione


W setkach sklepików handlarze zbijają fortunę na „świętych” jarmarcznych obrazkach i świecach w kształcie części ludzkiego ciała. Wierni wierzą, że jeśli dokuczają im np. bóle nóg, wystarczy, że zapalą świecę w kształcie nogi, a ból odejdzie.

Badacze objawienia fatimskiego zwracają uwagę na pewne fakty, które teraz jesteśmy w stanie zinterpretować inaczej (choć niekoniecznie właściwie) niż wtedy.
Zacznijmy od początku. Wiosną 1916 roku trojgu pastuszkom – Łucji (9), Hiacyncie (6) i Franciszkowi (8) – trzykrotnie ukazuje się Anioł Pokoju, który przygotowuje je do przyszłorocznego spotkania z Jasną Panią. Daje im do spożycia komunię, a Łucji dodatkowo napój. Uczy modlitwy, którą mają powtarzać jak najczęściej, by przebłagać Boga za grzechy ludzkości. Kontakt z Aniołem wprawia dzieci w stan podobny do transu; zaczynają żyć w innym świecie, a Franciszek po każdym spotkaniu jest niemal nieprzytomny i źle się czuje. To właśnie on ma później trudności z dostrzeżeniem Jasnej Pani. Widzi ją, dopiero gdy na jej polecenie odmawia kolejny różaniec. Najwyraźniej, jak twierdzi Johannes Fiebag, autor książki „Tajne orędzie fatimskie”, modlitwa przekazana pastuszkom przez anioła była swego rodzaju mantrą uaktywniającą działanie podanego środka. Badacze sądzą bowiem, że owa dana dzieciom przez anioła komunia zawierała w sobie środek (może coś w rodzaju narkotyku), który poszerzał zakres ich widzenia – dlatego tylko one widziały zjawę, a dziesiątki tysięcy ludzi nie. Łucja wypiła dodatkowo napój – i tylko ona słyszała słowa ducha, który 13. dnia każdego miesiąca pojawiał się wśród gałęzi drzewa.
Świadkowie widzeń mówili, że słyszeli tylko dziwne brzęczenie, odczuwali znaczny spadek temperatury, widzieli uginające się konary, jakby rzeczywiście coś siedziało na drzewie, oraz małą białą chmurkę, która otaczała dzieci, a po zakończeniu wizji w blasku pioruna unosiła się do góry. Generalny wikariusz Leirii, monsignore Jean Quaresma, tak opowiadał o wydarzeniu z 13 września 1917 roku: „Patrzę i, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, widzę zbliżającą się świetlną kulę, która posuwa się powoli i majestatycznie w powietrzu ze wschodu na zachód (…) Pastuszkowie mogli w niebiańskiej wizji zobaczyć Matkę Boską, my ujrzeliśmy tylko „pojazd”, który przyniósł ją z nieba w niegościnne Sierra de Aire”.**
Ufologom zjawiska te kojarzą się z aparaturą techniczną, zamaskowaną przed wzrokiem postronnych polami świetlnymi lub magnetycznymi. A co widziały dzieci? „Utkany ze światła”, czyli – być może – holograficzny wizerunek postaci. Czy fatimskie pastuszki żyjące na początku XX wieku mogły przypuszczać, że jest możliwe odtwarzanie w powietrzu trójwymiarowych postaci, z którymi można rozmawiać i które ulatują do góry?

Cierpienia niewinnych zmywają grzechy mocarstw


Wieczorami, gdy księża wynoszą figurkę na plac i z tysiącami wiernych niosących zapalone świece idą w procesji wokół kaplicy, odczuwa się powiew Nieznanego.

Również polecenia Jasnej Pani, choć z gruntu dobre: „módlcie się za grzeszników, by znaleźli drogę do Boga”*, obwarowane poleceniem umartwiania się przez dzieci, kłócą się z wizerunkiem Boga miłosiernego. Troje małych dzieci głodziło się, obwiązywało się konopnymi sznurami z węzłami wrzynającymi się podczas chodzenia w ciało, a nawet z nimi spało, pragnąc swym cierpieniem odkupić grzechy ludzi. W pewnym momencie, jak napisała w swych wspomnieniach Łucja, sama Jasna Panienka oświadczyła: „Bóg jest zadowolony z Waszych ofiar, ale nie chce, byście spali z powrozem na biodrach. Noście go jedynie podczas dnia”.* Łucja, Hiacynta i Franciszek dźwigali na swych wątłych barkach odpowiedzialność za losy świata: „Wasze modlitwy i cierpienia uchronią dusze ludzi przed ogniem piekielnym.”*

Papież obrzucany kamieniami

Dlaczego tego rodzaju „objawienia” są udziałem nie dorosłych, którzy mogliby je ogarnąć swym umysłem, lecz niewykształconych wiejskich dzieci? Może dlatego, że dzieci są bardziej ufne i wierzą dosłownie w „Boga z brodą, siedzącego na tronie w otoczeniu aniołów”, jak go przedstawia Biblia. Teraz (po Fatimie!) nawet Watykan twierdzi, że nie tak należy pojmować Najwyższego, a raczej jako niepojętą Siłę Sprawczą, której istoty ludzki umysł nie jest w stanie ogarnąć – z czym z pewnością wielu z nas się zgodzi. Ale jednak nie wszyscy, ponieważ mnóstwo wierzących (może nawet większość) nadal przedstawia sobie Boga na dziecięcy sposób, nie potrafiąc przejść na wyższy poziom. Powiedzenie tym ludziom, że wiele „boskich manifestacji” – również tych zapisanych w Biblii – było dziełem nie Boga, lecz istot inteligentnych (może mądrzejszych niż my, ale równie materialnych i dalekich od boskości jak Ziemianie), mogłoby nieźle namieszać w ich umysłach i duszach.
W książce „Siostra Łucja mówi o Fatimie”, na którą składają się listy Łucji do biskupa, znajduje się wielce zastanawiający fragment trzeciej tajemnicy, tej nie wyjawionej publicznie. Otóż mała Hiacynta pewnego dnia miała wizję. Ujrzała Ojca Świętego, który klęczał przy stoliku w bardzo dużym domu i płakał z twarzą ukrytą w dłoniach. Na zewnątrz było dużo ludzi, niektórzy rzucali kamieniami, inni wykrzykiwali brzydkie słowa. Czyż nie tak zareagowaliby niektórzy, gdyby uznali, że Kościół ich oszukał? Hiacynta spytała Łucji, czy może o tej wizji opowiedzieć księżom, ale Łucja odparła: „Nie, czy nie widzisz, że to należy do tajemnicy, że w ten sposób mogłoby się zaraz wszystko wydać?”*

Ewa Ray

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: