Skip to content

KRĘGI ZBOŻOWE Wylatowo – miejsce niezwykłe

8 stycznia 2010

O sensacyjnych wydarzeniach w Wylatowie – wsi w woj. kujawsko-pomorskim, doświadczaniu niewyjaśnionego, hipotezach na temat dających nam znaki istot z innych wymiarów i akcji monitorowania pól z Januszem Zagórskim, ufologiem i koordynatorem Akcji Wylatowo ON LINE rozmawia Jolanta Ciepielewska.

Przed siedmiu laty Tadeusz Filipczak dzierżawiący pole w Wylatowie stał się najsłynniejszym polskim rolnikiem.
W 2000 roku na polu pana Tadeusza pojawił się słynny piktogram. Co ciekawe, szczegóły tamtego zdarzenia poznajemy do dzisiaj. Całkiem niedawno odnalazł się wiarygodny świadek, Paweł Sucholas, który twierdzi, że już wcześniej widział tam zarysy zbożowych kręgów. Świadczyłoby to o tym, że piktogram ten nie powstał w ciągu jednej nocy. Ale tamtego roku zbożowe kręgi pojawiły się w kilku miejscach w Polsce i Wylatowo było tak naprawdę lokalną ciekawostką. Gdy jednak piktogramy powstały tam również następnego lata, dla badaczy niezwykłych zjawisk był to wyraźny sygnał, że trzeba tam być za rok.

A zatem pojechał pan do Wylatowa latem 2002 roku.
I był to dla mnie bardzo znaczący rok, bo po raz pierwszy w życiu zobaczyłem na własne oczy coś, czego nie da się wyjaśnić w tradycyjny sposób. To było 12 lipca. W jednym z powstałych już tego lata piktogramów zrobiliśmy w kilkanaście osób krótką medytację, z przesłaniem „dajcie nam znak”. Potem, ok. godz. 23.15, staliśmy na oddzielającej pola miedzy, rozmawiając na luzie. Nagle ktoś krzyknął: „Patrzcie”. Podniosłem głowę. Na horyzoncie drzew, jakieś 2 km od nas, unosiła się biało-błękitna kula światła, w mojej ocenie – o średnicy kilkunastu metrów. Nad koroną drzew rozdzieliła się na siedem części, a następnie ponownie połączyła i zniknęła. Wszystko to trwało kilka sekund.

Wszyscy z medytujących ją widzieli?
Wszyscy. Ponadto w wiosce również znaleźliśmy osobę, która widziała kulę. Po kilku latach zdarzenie to ożyło raz jeszcze, podczas regresji hipnotycznej Stanisława Barskiego, ufologa bardzo zaangażowanego w sprawę Wylatowa, który medytował wówczas z nami. Będąc w stanie hipnozy, powiedział (w stanie zwykłej świadomości tego nie pamiętał), że podczas medytacji w kręgu zobaczył niedużą kulę światła, która poleciała w kierunku drzew. Po kilkunastu minutach zobaczyliśmy ją wszyscy, dostaliśmy swój znak.

Czy kręgi zbożowe powstające w Wylatowie i okolicach można uznać za autentyczne?
Dla nas, badaczy, stopień ich autentyczności jest różny, a na taką ocenę wpływa wiele czynników. Dla mnie osobiście dwa słynne znaki wydają się być szczególnie wiarygodne, czyli takie, których nie zrobili ludzie, lecz nieznana nam inteligentna siła. Jednym z nich był piktogram „rozeta”, który został odnaleziony rano 7 lipca 2003 roku na polu państwa Zarywskich. Jako pierwsze zobaczyły go matka z dwiema córkami – pani Renata Staśkiewicz z Eweliną i Iloną, które przyjechały do Wylatowa na krótko. To była ostatnia ich noc czuwania na tutejszych polach. Około 2 w nocy poczuły senność, odczuwały też coś w rodzaju mrowienia. Tuż przed zaśnięciem słyszały dziwny, do niczego znanego niepodobny szum. Kiedy wstały po 4 rano, aby spakować namiot i zdążyć na autobus, zobaczyły, że jakieś 400 metrów od nich widać wyłożone połacie zboża. To był „świeżutki” piktogram. Jak opowiadają, wrażenie było niesamowite. Zdążyły zostawić tam kartkę: „Byłyśmy pierwsze”, po drodze krzyknęły do patrolującej pola osoby z bazy: „Jest piktogram!” i pobiegły na dworzec. Dzięki temu byliśmy na miejscu powstania tego kręgu, nim inni zdążyli go rozdeptać, połamać kłosy.

I co stwierdziliście?
W miejscach newralgicznych, gdzie ziemia prześwituje przez dywan położonego zboża, była ona nienaruszona, bez jakichkolwiek śladów. To bardzo ważne, bo gdyby ktoś zrobił ten piktogram przy użyciu deski, ślady musiałyby pozostać. Poza tym około jedna piąta kłosów „rozety” stała – po położeniu zboża przez człowieka nie mogłyby podnieść się tak szybko. Zdarzeniu towarzyszyły i inne zjawiska. Tej nocy, 7 lipca, w pierwszym piktogramie medytowali ludzie z bazy, m.in. Beata i Łukasz Mikołajczakowie. Medytacji nie dokończyli, bo w pewnej chwili poczuli tak silne „zagęszczenie energii”, że musieli opuścić to miejsce. Zgłoszono również tej nocy zakłócenia w odbiorniku telewizyjnym w pobliskim domostwie.

Ów 2003 rok uznał pan za znamienny. Czy były i inne zdarzenia?
15 lipca cztery osoby z bydgoskiego klubu MASKON, pod kierunkiem Tadeusza Krajewskiego, poszły na nocny patrol w rejon obu piktogramów. Rano wszyscy wrócili do bazy roztrzęsieni. Zgodnie twierdzili, że zobaczyli nagle zbliżającą się do nich białą belkę, walec energii, który przeleciał przez nich. Wywołało to różne reakcje – od euforii, przez paniczny strach, po trans medytacyjny. Pojechaliśmy tego dnia, około godz. 13, w miejsce tego zdarzenia. Nagrywaliśmy wypowiedzi uczestników kamerą, ale również na szpulowy magnetofon Kasprzaka. Zatrzymałem i cofnąłem taśmę, by sprawdzić jakość nagrania i stwierdziłem, że w opowieść włączyła się jakaś audycja radiowa. Później ustaliliśmy, że były to wiadomości Polskiego Radia nadawane o godz. 13. To nie miało prawa się zdarzyć – byliśmy w szczerym polu, nikt z nas nie miał radia. A jednak na taśmie zostały zarejestrowane fale radiowe. Zjawisko to można wiązać z ciągiem wielu innych dziwnych zdarzeń z tamtych okolic.

To znaczy?
Przeczesaliśmy Wylatowo i okolice pod kątem znalezienia świadków trudnych do wytłumaczenia incydentów. Dotarliśmy do ponad stu osób, które zaobserwowały w ostatnich latach coś niesamowitego. Ich wypowiedzi zostały zarchiwizowane, powstał film dokumentalny „Wylatowo – miejsce niezwykłe”.

Co widzieli świadkowie?
Najczęściej powtarzające się elementy to niezidentyfikowane obiekty latające w kształcie cygar lub talerzy, biało-błękitne lub czerwone kule światła oraz trudne do wytłumaczenia dziury w ziemi. Sam widziałem jedną z takich dziur, którą znalazł Adam Piekut w Dąbrówce, kilkanaście kilometrów od Wylatowa. Pojechał tam po sygnale, że jeden z mieszkańców widział poprzedniej nocy latający nad dużym polem bezgłośny, trójkątny obiekt. Poszedł sprawdzić, czy nie ma po tym zdarzeniu jakichś śladów. Dziura miała średnicę ok. 30 cm i głębokość 5 metrów, patrząc z góry, wyraźne było gwintowanie. Co znamienne, brakowało urobiska, jakiegokolwiek kopca ziemi, której musiałoby być niemało przy kopaniu tak głębokiej dziury. Nie było też innych śladów działalności człowieka. Podczas dokładnego wywiadu sprawdzono, że nie prowadzono w tym miejscu żadnych prac.

Kolejny piktogram w Wylatowie powstał pod okiem kamer i internautów z całego świata.
Drugim takim szczególnie ważnym agroznakiem była formacja powstała w 2004 roku. Już na początku sezonu Forum Nowej Cywilizacji postanowiło zorganizować akcję monitorowania pól w sposób profesjonalny. Ewenementem na skalę światową był fakt, że obraz z dobrej jakości kamer przemysłowych, umieszczonych na budynku naszej bazy, czyli domu państwa Szpuleckich, przekazywany był non stop na żywo do internetu. A zatem podzieliliśmy się możliwością oglądania pól ze wszystkimi zainteresowanymi. Dla nas samych była to również komfortowa sytuacja, bo internauci natychmiast reagowali, gdy tylko zobaczyli coś dziwnego czy ciekawego. Kamery monitorowały tzw. strefę „0”, w której zostały również rozmieszczone czujniki – detektory promieniowania elektromagnetycznego, skonstruowane według pomysłu dr. Jana Szymańskiego. I właśnie pod okiem tych kamer i czujników powstała w strefie „O” – po raz pierwszy i jedyny – formacja złożona z 30 zbożowych kręgów. Stało się to nocą 10 lipca 2004 roku.

Co zarejestrowały kamery?
O godz. 2.42 w nocy strefę „O” patrolowali ludzie ówczesnego CBUFOiZA. Jesteśmy więc pewni, że wówczas nie było na polu żadnych znaków, ludzi, niczego niezwykłego. Kamery też niczego nie zarejestrowały. Niecałe pół godziny później, około godz. 3.10, na obrazie z kamery był widoczny zarys największego kręgu. Przeanalizowaliśmy ten czas – od godz. 2.42 do godz. 3.10 – klatka po klatce. Na ośmiu z nich widać kulę białego światła, która odrobinę rozświetliła całe pole. I nic więcej. Poszlaka jest więc taka, że ta kula mogła mieć związek z powstaniem kręgów. Dodatkowo okazało się, że 8 z 44 rozmieszczonych na polach czujników znalazło się w prostokącie, na którym powstała zbożowa formacja. We wszystkich ośmiu materiały światłoczułe były prześwietlone. O czujnikach wiedziały tylko trzy osoby – dr Szymański, jego syn i ja.

Kto jako pierwszy zobaczył te 30 kręgów na polu?
W odległości 300 metrów czuwało na zmianę przez całą noc czterech młodych ludzi z miejscowości Piątki. To oni znaleźli piktogram i twierdzili, że wcześniej niczego nie widzieli.

Przepraszam, ale podejrzenie nasuwa się samo – może to oni go zrobili?
Trzydzieści idealnych kręgów w pół godziny, całkowicie po ciemku? Niemożliwe, niewykonalne. Poza tym późniejszy wywiad dowiódł, że tej nocy dużo ludzi było świadkami dziwnych zjawisk. Dlatego uznajemy za wiarygodne – były patrole, kamery, czujniki, świadkowie – że kręgi te powstały za sprawą nieznanej nam inteligentnej siły.

Czy wielkim rozczarowaniem był dla ufologów fakt, że podczas ubiegłego lata nie pojawił się w monitorowanej strefie „O” ani jeden piktogram?
Niektórzy mówią z humorem, że obstawiliśmy ją tak dokładnie, że nawet „ufoludki” się nie przecisnęły. Ale myślę, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obaliło to argumenty sceptyków, że sami robimy piktogramy, by zyskać rozgłos. Po co zatem mielibyśmy poświęcić na próżno całe lato, instalować drogi sprzęt? A wracając do braku kręgów, nie bez znaczenia może być fakt, że ubiegły lipiec był wyjątkowo gorący i suchy. Jeśli założyć, że piktogramy robią istoty nam życzliwe – a ich powstawaniu towarzyszą formy energii, które moglibyśmy określić jako „plazmoidalne” (pojawiające się kule światła) – być może powstrzymano się, by nie wywołać pożarów na polach. Mamy też dwie inne hipotezy.

Bardzo proszę.
Być może za bardzo nastawiliśmy się na kolejne sensacyjne wydarzenia, zamiast głębiej zastanowić się nad tym, co już dostaliśmy, docenić i przeanalizować ten dar. Jak wiadomo, ludzie zaczynają coś cenić, jak to stracą. Jest też hipoteza, która opiera się na założeniu, że mamy do czynienia z bardzo różnymi istotami pozaziemskimi, z różnych światów, które rywalizują ze sobą co do przyszłości Ziemi. Można przyjąć, że twórcy piktogramów to bardzo wysoko rozwinięte duchowo istoty energetyczne z wymiarów niefizycznych. Nie ulega wątpliwości, że dawane przez nie znaki przyczyniają się do naszego duchowego rozwoju. Aby coś jednak zrobić w naszej przestrzeni, istoty te muszą mieć do niej dostęp. Niewykluczone, że w ubiegłym roku – na co wskazują też inne zdarzenia na świecie – został on zablokowany przez mniej życzliwe nam istoty, które dysponują wysoko rozwiniętą technologią. I dlatego nie było kolejnych znaków.

Na co nastawiacie się podczas rozpoczynającej się 1 lipca Akcji Wylatowo 2007?
Trzeba pamiętać, że choć w ubiegłym roku nie pojawiły się piktogramy, to były inne ciekawe zjawiska. Będziemy więc czekać na to, co może się zdarzyć. Poza tym Wylatowo stało się letnią stolicą polskiej ufologii, a to wartość sama w sobie. Możemy się spot-kać, wymienić informacje i doświadczenia. Nasza strategia na ten rok, to mniej specjalistycznego sprzętu, a głębsze skoncentrowanie się na patrolowaniu i monitorowaniu strefy „0”, w której – na środku pola – umieścimy kamerę obrotową. Od 1 do 30 lipca obraz z niej będzie docierał do internautów na żywo, wystarczy wejść na naszą stronę: http://www.ufotv.pl. Mile widzimy też w Wylatowie wszystkich wolontariuszy, którzy zechcą nam pomóc.

Dziękuję za rozmowę


Jolanta Ciepielewska

Advertisements

From → Artykuły, Galeria

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: