Skip to content

KOSMICZNE BEZPRAWIE

18 grudnia 2009

Po ukazaniu się w nrze 45. Gm artykułu „Dziecko i UFO” autorstwa Kazimierza Bzowskiego rozdzwoniły się redakcyjne telefony. Przestraszeni Czytelnicy stwierdzali, że mają na nogach ranki niewiadomego pochodzenia oraz opowiadali o własnych przeżyciach. Prosili też o więcej informacji na temat Obcych i sposobów ochrony przed nimi.

Sceptycy twierdzą, że opowieści o porwaniach są produktem chorej wyobraźni lub wymysłem ludzi pragnących za wszelką cenę mieć swoje „pięć minut”. Zgadzam się, że jest tak w zbyt wielu przypadkach, jednakże mnóstwo innych zeznań zostało sprawdzonych wystarczająco dokładnie, by mieć pewność, że kosmici nie tylko istnieją naprawdę, ale że porywają ludzi w sobie tylko znanych celach.

Zajmuję się zjawiskami związanymi z UFO od prawie trzydziestu lat. Współpracuję z badaczami z kraju i zagranicy. W moich archiwach znajduje się wiele niezwykle interesujących informacji o wstrząsających niekiedy przypadkach porwań ludzi przez Obcych, czyli o tzw. wzięciach. Niektóre z nich są wyjątkowe i warto o nich napisać, gdyż może to pomóc ludziom znajdującym się w podobnej sytuacji.


Ofiary porwań twierdzą, że Obcy poddają ich bolesnym badaniom medycznym. (Kadr z filmu „Archiwum X”.)

Czasami zdarza się, że ludzie wchodzą na pokład UFO dobrowolnie. Częściej jednak są porywani wbrew własnej woli – bywają atakowani na drogach, w lesie lub we własnych mieszkaniach. W większości przypadków porwani nie pamiętają później tego, co im się przydarzyło. Często jednak wspomnienia przeżyć, zepchnięte nieznaną nam techniką w podświadomość, dają o sobie znać w formie silnych, „nieuzasadnionych” lęków, nerwic i koszmarów sennych. Nękani nimi ludzie szukają pomocy u psychiatrów. Gdy lekarz wpadnie na pomysł, by wprowadzić pacjenta w stan hipnozy, nagle okazuje się, że odzyskuje on pamięć. Opowiada o dziwnych istotach, o przeprowadzanych na nim eksperymentach, o odczuwaniu niezwykłego bólu, o rozmowach, jakie prowadził z Obcymi…
Czy słuchający tego psychiatra powinien wierzyć w to, że takie opowieści nie są wynikiem rozstrojenia psychiki pacjenta, ale wspomnieniami prawdziwych zdarzeń?
Znany amerykański uczony, laureat nagrody Pulitzera, profesor Uniwersytetu Harvarda, psychiatra John Mack, spotkał się z tego typu wyznaniami. Z początku podchodził do nich z rezerwą, jednak z czasem zmienił zdanie. W zbyt wielu historiach o porwaniach opowiadanych pod wpływem hipnozy pojawiały się podobne elementy. I to takie, o jakich nie pisano w popularnych pismach.
Wielu ludzi zgłaszało się do niego z prośbą o odblokowanie pamięci, gdyż chcieli się dowiedzieć, co zaszło w „zgubionym” czasie. „w zgubiony czas to godziny (a nawet dni), które niejako „wyparowały”. Na przykład ktoś jechał samochodem, pamiętał pojawiające się na szosie dziwne światła, a potem nagle odzyskiwał świadomość kilka godzin później i kilka (kilkadziesiąt) kilometrów dalej.

Co Obcy robią z ludźmi

Dzięki seansom hipnotycznym przeprowadzanym przez prof. Macka, a także przez innych psychiatrów zajmujących się tym problemem (również polskich), możemy podzielić ingerencje ufonautów na dwa rodzaje:

  1. „Pranie mózgu”. Obcy wydobywają z podświadomości i zakamarków ludzkiej pamięci potrzebne im informacje. W wielu przypadkach wszczepiają w ciało porwanego tzw. implant, czyli mikrourządzenie, o którym, jak dotąd, nie możemy zbyt wiele powiedzieć. Prawdopodobnie jego zadaniem jest dalszy pobór informacji, a być może również sterowanie psychiką człowieka.
  2. Eksperymenty medyczne. W większości przypadków Obcy z jakichś powodów pobierają jedynie wycinki skóry, tkanek, fragmenty włosów, paznokci, próbki krwi.

Niestety, zdarza się też, że porwani poddawani są bolesnym zabiegom, a nawet – w przypadku młodych kobiet – zapłodnieniu w celu tworzenia hybryd, krzyżówek człowieka z przedstawicielami obcej rasy. Nie zawsze dzieje się to na pokładzie UFO. Znacznie częściej do zapłodnienia kobiety dochodzi nocą, w czasie jej snu. W dodatku tego rodzaju niechciane ciąże bywają też w niezrozumiały dla nas sposób usuwane w czwartym lub piątym miesiącu.
Bajki? Rzeczywiście, ludziom nie mającym nigdy do czynienia z tego rodzaju zjawiskami takie opowieści wyglądają na wyssane z palca. Ale badania medyczne mówią same za siebie: młode kobiety, niejednokrotnie dziewice lub niezamężne, przychodzą do lekarzy przerażone, gdyż okazuje się, że są w ciąży. Badania niekiedy wykazują, że to nie jest wcale pierwsza ciąża. Potem nagle, w ciągu jednej nocy, ciąże znikają, a nie ma śladów poronienia.
Naturalnie, nie mówi się o tym oficjalnie, gdyż oficjalnie kosmitów na Ziemi nie ma.

Nauczcie nas uczuć!

Czy wiemy, dlaczego Oni to robią? Dlaczego gwałcą, zapładniają, dlaczego nocą wchodzą do ludzkich domów jak do własnych i robią, co chcą, nie bacząc na prawo człowieka do protestu? I co robią z usuniętymi płodami? Niektóre opowieści kobiet poddanych tym straszliwym praktykom brzmią jak scenariusze tanich horrorów. W większości przypadków ofiary nie są informowane przez Obcych o celu ich działań. Ale niekiedy bywa inaczej.
Jedną z pacjentek prof. Macka była kobieta, Elisabeth, która w transie hipnotycznym opowiedziała o swoim dziecku, którego nigdy, jak sądziła, nie miała. Stało się to wtedy, gdy była w ciąży, choć nie miała kontaktów z mężczyznami. W nocy została wzięta do UFO, gdzie poznała Obcego wyglądającego prawie jak człowiek. Powiedział, że jest ojcem jej dziecka i stwierdził, że dziewięć lat wcześniej również spłodził z nią córeczkę. Wówczas usunięto jej czteromiesięczny płód i umieszczono w inkubatorze.
Dziecko, dziewczynka, przeżyła. Obcy wyjaśnił Elisabeth, że chce, by matka przywitała się teraz ze swoją córką. Wprowadzono dziewczynkę wyglądającą nie na 9, lecz na 14 lat, wiotką, o ludzkich rysach twarzy i zwiewnej, jakby eterycznej postaci. Obie, matka i córka, przytuliły się do siebie, nic nie mówiąc. Elisabeth dowiedziała się, że kosmici chcą, by pozostała u nich na dłużej, gdyż, jak jej wyjaśniono: „jest bardzo ważne, by córka nauczyła się ludzkich uczuć, szczególnie miłości do matki, przywiązania…”
I tu jest pies pogrzebany. Z wielu wypowiedzi osób, które rozmawiały podczas porwań z przedstawicielami rasy przeprowadzającej na Ziemianach eksperymenty medyczne wynika, że nie mają oni uczuć i chcą ten stan rzeczy zmienić.
Wielowiekowy szybki rozwój nauki na ich planecie spowodował, że ich życie do tego stopnia było uzależnione od techniki, iż zanikły w nich najprostsze uczucia: nie wiedzą teraz, co to jest miłość rodzicielska, litość, współczucie, nienawiść. Co więcej, pragnąc żyć bez stresu, nauczyli swój mózg nie odczuwać bólu i teraz nie wiedzą, co to takiego (wbrew pozorom, umiejętność odczuwania bólu jest konieczna do przeżycia). Ich sposób odżywiania się uległ wynaturzeniu do tego stopnia, że przewód pokarmowy jest w zaniku. To samo stało się z ich systemem rozrodczym (wielowiekowe poleganie na sztucznym zapładnianiu, inkubatorach itp.), więc teraz, aby ich rasa przetrwała, muszą tworzyć hybrydy pomiędzy sobą a wytypowanymi, zdrowymi fizycznie Ziemianami.
Ich medycyna stoi na niebotycznie wysokim poziomie. Do perfekcji opanowali chirurgię przeszczepów. Badania ciał ufonautów pochodzących z UFO rozbitego w miejscowości Aztec, wykonane natychmiast po ich znalezieniu (wyniki analizy opublikowane zostały w miesięczniku naukowym „La Recherche” nr 6/80), wykazały, że w młodych, bezpłciowych ciałach znajdują się mózgi należące do bardzo starych i mądrych istot.
Górując nad ludźmi pod względem technicznym, a jednocześnie stojąc na niezwykle niskim poziomie duchowym, uważają – tak jak to zwykle z silniejszymi bywa – że mogą narzucać innym swoje „prawo”. I w przeciwieństwie do nas nie zdają sobie sprawy z tego, że jest to złe, nie znają bowiem pojęcia dobra i zła (co za pole do popisu dla naszych misjonarzy!).
Niestety, jak na razie, znajdujemy się na pozycji słabszego. Oni dysponują techniką przewyższającą naszą o tysiące lat, więc mogą z nami robić, co zechcą. Jeżeli rządy poszczególnych państw, placówki naukowe i wojskowe nadal będą oficjalnie ogłaszać, że UFO to „bajki dla dzieci”, „XX-wieczne diabły i anioły”, utajniać wszelkie informacje i jedynie w tajemnicy badać to zjawisko, to my, zwykli ludzie, będziemy nadal bezbronni. No, może nie do końca… Pewne przypadki dowodzą, że sami się możemy obronić. Wystarczy nasza silna wola.

Wynoście się do diabła!


Tak, według świadków, wyglądają porywający ich Obcy.

W 1992 roku w okolicy Radzymina pod Warszawą młoda mężatka została w nocy zabrana „ławą świetlną” (dziwnym niebieskim promieniem) ze swego łóżka i przeniesiona do ogrodu. UFO o średnicy 6-7 metrów wisiało nieruchomo na wysokości około 2 m. W pobliżu stało pięciu klasycznych „szaraków”: małych (1,2 m), o dużych głowach z olbrzymimi oczyma. Choć nie wykonywali żadnych ruchów, kobieta czuła, jak psychicznie zmuszają ją do wejścia na pokład pojazdu. Czuła, że próbują złamać jej wolę.
Ziemianka była bardzo pobożna i odruchowo zaczęła się żarliwie modlić, starając się nie zwracać na nich uwagi… Trwało to kilka minut. Później mówiła, że czuła w sobie coraz większe napięcie psychiczne. Jednak po jakimś czasie zorientowała się, że leci z powrotem do swego pokoju. Nie dali jej rady!
Podobny przypadek zdarzył się w 1997 roku w Warszawie, na Żoliborzu. Dwóch „szaraków” przez parę miesięcy nachodziło nocami starszą panią, emerytowaną nauczycielkę. Oni też chcieli zabrać ją „na badanie”. Tłumaczyli beznamiętnymi głosami: „powinnaś być nam posłuszna, bo my mamy do tego prawo”. Ona, będąc z natury bardzo impulsywna, krzyczała na nich i wyrzucała ich z domu. Nie byli w stanie zapanować nad jej silną psychiką. Odchodzili i wracali następnej nocy. Bliska rozstroju nerwowego, skontaktowała się wreszcie z ufologami, którzy poradzili jej, jak się zabezpieczyć przed takimi wizytami.

Żarówka – Twoja niezastąpiona broń

Dziesiątki lat żmudnych badań i analiz zaowocowały stwierdzeniem, że fale elektromagnetyczne rozchodzące się z włączonej lampy (inaczej mówiąc – światło elektryczne) stanowią zaporę przed Obcymi. Być może fale o pewnych częstotliwościach zakłócają pracę jakichś ich urządzeń. W każdym razie Obcy nie mogą się przedostać do oświetlonego światłem elektrycznym pomieszczenia. Tak działa również obecność w mieszkaniu silnego magnesu stałego, który zakłóca pole magnetyczne.
Co ciekawe, nie tylko światło elektryczne ma taką moc. Otóż okazało się, że barierę ochronną wytwarzał niegdyś… dym palonych przez ludy pierwotne ognisk ofiarnych, a także dym z kadzideł. Podobnie skutkowało okadzanie domu stosowane dawniej przez wiejskie znachorki. W efekcie takich czynności zmienia się natężenie pola elektromagnetycznego w otoczeniu, dzięki czemu nie dochodzi do przejścia w naszą czasoprzestrzeń bytów z innych światów.
Taki sam efekt daje zapalenie większej ilości świec wykonanych z surowców naturalnych (wosk, łój), a nie z przetworzonej ropy naftowej (parafina itp.).
Okazuje się, że możemy przeciwstawiać się wizytom niepożądanych „gości”, wykorzystując znane nam prawa fizyki. Bo skoro nasze rządy nie chcą nas bronić, musimy bronić się sami.Kazimierz Bzowski

Materiał archiwalny

źródło : „Gwiazdy mówią”

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: