Skip to content

Tajny raport generała Twininga

13 grudnia 2009

We wrześniu 1947 roku szef służb technicznych Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, generał Nathan Twining, w tajnym liście do sztabu w Pentagonie potwierdził w sposób nie budzący wątpliwości istnienie UFO. Na paradoks zakrawa fakt, że dokument ten figuruje jako załącznik do opublikowanego w 1969 roku słynnego raportu wieńczącego oficjalne badania prowadzone przez uniwersytet w Kolorado pod kierunkiem wybitnego fizyka Edwarda Condona, raportu negującego istnienie UFO. Wiadomo, że wśród członków zespołu badawczego wystąpiły istotne rozbieżności: zastępca Condona, David Saunders, opublikował książkę, w której twierdzi, że wyniki badań zostały narzucone z góry . Ale przecież raport  generała Twininga uznawał istnienie UFO!

List generała Nathana Twininga, szefa Dowództwa Techniki Powietrznej w Dayton w stanie Ohio, do generała George’a Schulgena, zastępcy generała McDonalda, szefa służb wywiadowczych Kwatery Głównej Sił Powietrznych w Waszyngtonie, ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia historii UFO. List ten nosi datę 23 września 1947 roku i składa się z dwóch części. Pierwsza to nadzwyczaj klarowny opis „latających dysków” zaobserwowanych przez wielu świadków, wśród których znajdują się piloci Sił Powietrznych. Druga część zawiera raczej kontrowersyjne hipotezy i świadczy o pewnej konsternacji autora wywołanej tymi zjawiskami. Na wstępie list wymienia liczne służby techniczne uczestniczące w dochodzeniu, a następnie stwierdza, co następuje:

1. opisane zjawisko ma w sobie coś rzeczywistego, co nie jest ani płodem wyobraźni, ani fikcją;
2. obiekty te, najprawdopodobniej w kształcie dysku, są wielkości porównywalnej z samolotami wytwarzanymi przez ludzi;
3. możliwe, że niektóre przypadki są wywołane zjawiskami naturalnymi, na przykład meteorami;
4. opisywane cechy, takie jak ogromna szybkość wznoszenia się, zwrotność (zwłaszcza przy wykonywaniu beczki), a także szereg manewrów unikowych w momencie przechwytywania ich przez nasze samoloty lub radary, pozwalają przypuszczać, że niektóre z tych obiektów kierowane są ręcznie lub automatycznie, bądź zdalnie sterowane;
5. obiekty opisywane są zazwyczaj następująco:

-powierzchnia metalowa lub odblaskowa;

-brak smugi poza rzadkimi przypadkami, zwłaszcza gdy obiekt wydaje się uzyskiwać wysokie osiągi;

-kształt okrągły lub eliptyczny z płaskim spodem i wypukłością u góry;

-zgodnie z kilkoma raportami lot w dobrze utrzymanym szyku składającym się z trzech do dziewięciu obiektów;

-z reguły nie odnotowuje się żadnych dźwięków poza trzema przypadkami, kiedy dał się słyszeć potężny warkot;

-szybkość lotów poziomych została oceniona na 300 węzłów (500 km/godz).

Po tym opisie tajemniczych „latających dysków” generał Twining podejmuje różne próby ich wyjaśnienia. Na wstępie zakłada, że w przyszłości nie jest wykluczone skonstruowanie tego rodzaju aparatów, lecz byłoby to przedsięwzięcie niesłychanie kosztowne:

a) zbudowanie samolotu o cechach zbliżonych do opisanego wyżej obiektu byłoby przy obecnym poziomie wiedzy w Stanach Zjednoczonych możliwe pod warunkiem, że zostałyby zapoczątkowane poważne badania rozwojowe. Samolot taki mógłby mieć zasięg około 7000 mil (11 000 km) przy prędkościach poddźwiękowych;

b) każdy taki projekt byłby niesłychanie kosztowny i czasochłonny, i jego realizacja musiałaby się odbywać kosztem innych bieżących projektów, a więc gdyby podjęto taką decyzję, musiałby być wdrażany niezależnie od projektów istniejących.

Dalej generał Twining rozpatruje hipotezy stojące w sprzeczności z tym, co dotąd powiedział: należałoby rozważyć następujące punkty:

-możliwość rodzimego pochodzenia tych obiektów -projektu nie znanego ACAS-2 (kryptonim generała McDonalda, bezpośredniego zwierzchnika adresata listu, generała Schulgena) ani tutejszemu dowództwu (Dowództwu Techniki Powietrznej);

-brak namacalnych dowodów w postaci przedmiotów znalezionych po katastrofie, które potwierdzałyby formalnie istnienie tych obiektów;

-możliwość, że jakieś obce kraje prowadzą doświadczenia z nowym rodzajem napędu, być może jądrowego, o czym nie wiemy.

Nie warto nawet mówić, w jak rażącej sprzeczności stoi ten punkt z poprzednimi. Ta część listu Twininga jest zaskakująca i sprawia wrażenie, że nie mówi on całej prawdy.

Zastanowienia wymaga również zakończenie listu, ponieważ jest wręcz zdumiewające:

Zaleca się, żeby Kwatera Główna Sil Powietrznych wydala dyrektywę wyznaczającą priorytet, tajną klasyfikację i kod dla dokładnego zbadania tego zagadnienia i dla przygotowania pełnej dokumentacji wszystkich dostępnych i odnoszących się do sprawy danych, która byłaby przeznaczona dla armii, marynarki, Komisji do Spraw Energii Atomowej, JRDB (Joint Research and Development Board -Wspólny Zarząd Badań i Rozwoju: najwyższy wojskowy organ naukowy), dla zespołu Rady Naukowej Sil Powietrznych, NACA (National Advisory Committee of Aeronautics -Komitet Doradczy do Spraw Aeronautyki: poprzednik NASA zajmujący się zaawansowanymi badaniami w dziedzinie aeronautyki), dla projektów RAND i NEP A (Nuclear Energy for Propulsion Applications -Energia Jądrowa w Zastosowaniu do Napędu) w celu wydania opinii i rekomendacji oraz sporządzenia wstępnego raportu w ciągu 15 dni od otrzymania tej dokumentacji, a następnie szczegółowych raportów co 30 dni w miarę postępów w badaniach. Konieczna jest pełna wymiana danych.

Ten fragment listu może jedynie świadczyć o tym, że istniał stan pogotowia i że UFO wzbudzały poważny niepokój wojskowych.

Sceptycy nie omieszkali zwrócić uwagę na fakt, że generał Twining twierdzi, iż nie dysponuje powypadkowymi szczątkami UFO. A więc w Roswell nic się nie wydarzyło. Argument ten ma niewielką wartość. W lipcu musiała zapaść decyzja w sprawie uznania tematu za ściśle tajny, generał Twining nie mógł zatem wspomnieć o tym w dokumencie, który miał wyjść poza Kwaterę Główną. Z drugiej strony list ma wyraźnie na celu zmobilizowanie wszystkich wysiłków na rzecz gromadzenia informacji, a także zapoczątkowanie praktyki udzielania odpowiedzi wszystkim, zwłaszcza wojskowym, którzy dysponują już jakimś zasobem wiadomości na temat pojawiania się UFO i wśród których sprawa ta budzi niepokój. Z tego punktu widzenia wystąpienie to nie odbiega od postępowania w przypadkach znacznie bardziej utajnionych operacji.
Komisja dochodzeniowa i jej ściśle tajny raport

Reakcja na list generała Twininga nie kazała na siebie długo czekać. Kwatera Główna powołała niebawem w ramach Dowództwa Techniki Powietrznej (Air Material Command -AMC) generała Twininga w Centrum Technicznego Wywiadu Powietrznego, (Air Technical Intelligence Center -ATIC) w bazie Wright-Patterson w pobliżu Dayton w stanie Ohio komisję dochodzeniową „Sign”, która w następnych miesiącach zajmowała się aktywnie analizowaniem nowych obserwacji UFO. Członkowie komisji nabrali wkrótce przekonania nie tylko o ich autentyczności, ale także o ich pozaziemskim pochodzeniu. Sporządzili nawet w tej sprawie raport uznany za ściśle tajny. Przekazany on został pod koniec września władzom wojskowym i otrzymał nazwę „Sytuacja bieżąca”.

Siły Powietrzne do dziś nie potwierdzają istnienia raportu „Sign”, chociaż fakt ten uznaje nawet taki sceptyk jak Philip Klass . Istnienie raportu ujawnił w 1956 roku kapitan Edward Ruppelt, który w latach 1951-1953 odpowiadał za komisję dochodzeniową „Błękitna Księga”. Po odejściu z tego stanowiska opublikował w 1956 roku książkę zatytułowaną The Report on Unidentified F/ying Objects („Raport o nie zidentyfikowanych obiektach latających”). W książce, w której wyraża własną opinię, przychyla się do poglądu o istnieniu UFO. Ruppelt, z zawodu inżynier, został zmobilizowany podczas wojny koreańskiej i stał się wyróżniającym się oficerem.

W swojej pracy autor odwołuje się do stanu umysłów ówczesnych badaczy. Rok 1948 obfitował w obserwacje. Jedna z nich odnosiła się do śmierci kapitana Mantella, który na pokładzie myśliwca Mustang udał się w pościg za UFO. Opublikowana po trwających rok dochodzeniach oficjalna wersja głosi, że Mantell ujrzał albo planetę Wenus, albo balon i że wzniósł się bez aparatu tlenowego na wysokość 6000 m. Wytłumaczenie to wydaje się Ruppeltowi bardziej niż wątpliwe. Przypomina, że wszyscy piloci doskonale wiedzą, iż nie wolno w żadnym wypadku przekraczać bez tlenu pułapu 5000 m, a Mantell słynął z wielkiej ostrożności. Ruppelt przytacza opinię przyjaciela Mantella, który latał z nim kilka lat: „Jedynym wytłumaczeniem może być to, co, jego zdaniem, było ważniejsze od własnego życia i od rodziny” .

Po tym dramatycznym i nie wyjaśnionym przypadku napływały liczne inne obserwacje badane przez komisję „Sign”. W związku z jedną z nich zespół postanowił niezwłocznie sporządzić raport. Chodziło o relację dwóch pilotów rejsowych, Clarence’a S. Chilesa i Johna B. Whitteda, z lotu odbytego 24 lipca 1948 roku z Houstonu do Atlanty na pokładzie DC-3linii Eastern Airlines. O godzinie 2.45 w nocy w pobliżu miasta Montgomery kapitan Chiles dostrzegł nagle przed sobą szybko zbliżające się z wielką szybkością światło. Jak zeznał później przed zespołem dochodzeniowym ATIC, w pierwszej chwili wydawało mu się, że to J odrzutowiec. Jednak natychmiast zdał sobie sprawę z tego, .j że nawet odrzutowiec nie mógł się poruszać z taką prędkością. Odwrócił się do Whitteda i wskazał mu palcem pojazd. UFO znajdowało się blisko przed nimi. Chile s gwałtownie skierował DC-3 w lewo. W chwili gdy UFO wymijało ich z prawej strony w odległości około 700 stóp (250 m), samolot wpadł w turbulencję. Whitted obejrzał się za siebie akurat w chwili, kiedy UFO zaczęło się wznosić. Obaj piloci, którzy mieli dość czasu, aby przyjrzeć się sylwetce obiektu, byli w stanie podać przesłuchującym ich przedstawicielom Sił Powietrznych dość dokładny jego opis. Kadłub wielkości B-29 był od spodu iluminowany ciemnoniebieskim światłem. Miał dwa rzędy jaskrawo oświetlonych okienek i pozostawiał za sobą czerwono-pomarańczowy płomień długości 50 stóp (15 m) .

Ruppelt twierdzi, iż ta relacja wstrząsnęła „weteranami” zATIC jeszcze bardziej niż wypadek Mantella i sprawiła, że zespół „Sign” zdecydował się na bezzwłoczne sporządzenie raportu:

W wywiadzie -pisze Ruppelt -jeśli ma się coś do powiedzenia w sprawie istotnego problemu, sporządza się raport zatytułowany „Ocena sytuacji”. W kilka dni po tym, jak DC-3 otarł się o tajemniczy pojazd, członkowie ATIC doszli do wniosku, że czas już przystąpić do „oceny sytuacji”. Sytuacją była w tym wypadku obecność UFO, oceną zaś fakt, że były to pojazdy międzyplanetarne .

Według kapitana Ruppelta raport komisji „Sign” jest obszernym dokumentem w czarnej oprawie, oznaczonym klauzulą „ściśle tajne”. Zawiera analizę licznych przypadków. Wszystkie są opisane przez naukowców, pilotów i innych wiarygodnych świadków. Stwierdza, że wprawdzie relacja Kennetha Arnolda jest pierwszą o tak szerokim rozgłosie w mediach, to jednak nie jest pierwszą tego rodzaju relacją w ogóle. W raporcie znajduje się na przykład wzmianka o zaobserwowaniu za pomocą teodolitu „srebrzystego dysku” „przez wielu pilotów samolotów myśliwskich, a także o „samolotach-widmach”, zarejestrowanych na radarze na początku 1947 roku w Wielkiej Brytanii. Jak twierdzi Ruppelt, „gdy raport zostaje ukończony, przepisany i przyjęty, rozpoczyna swoją drogę po szczeblach hierarchii aż do najwyższego dowództwa. Wywołuje wiele komentarzy, ale nikt go nie powstrzyma w marszu” .

W jednym z rozdziałów swojego długo nie publikowanego rękopisu Ruppelt tak kończy analizę „Oceny sytuacji”:

Końcowy wniosek raportu sprowadza się do tego, że UFO są pojazdami międzyplanetarnymi. Na poparcie tej tezy przytacza się liczne obserwacje niewytłumaczalnych zjawisk: obserwację Kennetha Arnolda; serię obserwacji pochodzących z bazy Muroc, tajnego ośrodka prób lotniczych Sił Powietrznych; obserwację kul latających w szyku w pobliżu jeziora Mead dokonaną przez pilota F-51 (myśliwiec Mustang); raport pilota F-80 (myśliwiec odrzutowy Shooting Star), który dojrzał dwa kuliste obiekty nurkujące w kierunku ziemi w pobliżu Wielkiego Kanionu; i wreszcie raport pilota samolotu szkoleniowego T -6 Gwardii Narodowej, który zarejestrował manewry czarnego obiektu w Idaho.

Raport cytuje wywiad z oficerem Sił Powietrznych, dowódcą bazy Rapid City (obecnie baza Ellsworth), który widział dwanaście UFO lecących w zwartym szyku przypominającym kształt kryształu diamentu. Kiedy je ujrzał, znajdowały się na dużej wysokości. Po chwili wykonały z ogromną prędkością fantastyczny manewr nurkowy, a następnie powróciły do pierwotnej pozycji, weszły we wzorowym szyku w wiraż i wzniosły się pod kątem 30 do 40 stopni w ciągłym przyśpieszeniu. UFO miały kształt owalny i dawały żółtobiały odblask .
Władze odrzucają hipotezę pozaziemską.
Fragment książki „UFO – 50 tajemniczych lat”

Reklamy

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: