Skip to content

LĄDOWANIE NIEZNANEGO OBIEKTU W WARSZAWIE

10 grudnia 2009

Lądowanie UFO w Warszawie w nocy z 29 na 30 września 1982 r. Incydent określony jako CE-III. Trzech wiarygodnych świadków.

Badania: istniejąca od 1983 r. do 1998 r. “Grupa Badań UFO”

Badacze: Kazimierz Bzowski, Tadeusz J. (nazwisko na jego prośbę zatajone), Miłosław Wilk, Paweł Żar

Zdjęcia: Kazimierz Bzowski, Paweł Żar.

Badania mikroskopowe: Paweł Żar.

13 stycznia 1983 r, jeden z ufologów, Tadeusz J. z Warszawy idąc od strony północnej ze śródmieścia chciał dotrzeć do ulicy Bernardyńskiej w dzielnicy Czerniaków. W tym celu z ul.Wolickiej – blisko jej styku z ul. Czerniakowską zszedł na nieużytek, na załączonej mapce zaznaczony czerwonym napisem “Czerniaków” i w miejscu zaznaczonym czarnym owalem natknął się na dziwny ślad : był to owal o długości 4,40 m i szerokości 3,20 m (wg późniejszych pomiarów). Zima owego roku była bezśnieżna i temperatura powietrza oscylowała w pobliżu zera stopni Celsiusza. Cała powierzchnia owalu była wypalona na czarno, przy czym w kilku miejscach zauważono niewielkie porosty białej jakby pleśni. Teren w tym miejscu leżał w obniżeniu około 2 m w stosunku do ulicy Wolickiej.


Tadeusz J. poszedł dalej na południe, aż do domu przy ul.Bernardyńskiej. Z tego miejsca na mapce wybiegają narysowane dwie czarne linie w kierunku płn/wschodnim i płn/zachodnim. Otaczają one wycinek terenu, na którym od 25 czerwca 1981 roku obserwowano kilka razy dziwne zjawiska podobne do UFO.

Czarny wypalony owal leżał w tym terenie. Mężczyzna ten, dotarł do domu na ul.Bernardyńskiej do mieszkania Kazimierza Bzowskiego i zawiadomił go o znalezisku. Już po godzinie przy owalu zeszło się kilku badaczy: Tadeusz J, ten który pierwszy znalazł “wypalenisko”, Kazimierz Bzowski oraz inż. Paweł Żar, który przyniósł mikroskop. Łopatą wycięto kawałek wypaleniska. Miejsce pionowego wcięcia w głąb ziemi pokazało,że korzenie roślin są do głębokości 15 cm pod powierzchnią całkowicie zwęglone, przy czym brak śladów oddziaływania ewentualnego ognia na caliznę ziemi.

Mikroskop laboratoryjny, przy powiększeniu 300-krotnym pozwolił na zbadanie zarówno zwęglonych korzeni jak i zwęglonych nadziemnych części trawy. Stwierdzono, iż struktura komórkowa roślin, zarówno nad ziemią jak i pod ziemią nosiła cechy rozkładu termicznego przy braku oddziaływania otwartym płomieniem i spalenia roślin. Brak było zupełnie popiołu. Stąd pierwszy wniosek: na rośliny działało nieznane silne promieniowanie a nie otwarty utleniający płomień.

Na śladzie (wypalenisku) położono precyzyjny kompas geologiczny. Porównanie jego wskazań z mapą terenu wykazało, że na środku śladu igła kompasu dawała odchylenie 17 stopni ku wschodowi od prawidłowego kierunku północnego. W czterech miejscach, każde o 100 m od śladu – kompas pokazywał kierunek północny prawidłowo.

Styczeń 1983 roku – to był jeszcze okres stanu wojennego, czas wybitnie nie sprzyjający podejmowaniu jakichś bardziej szczegółowych badań w terenie miejskim. Nie mieliśmy więc np. jeszcze aparatury do badania ewentualnego promieniowania jonizującego w paśmie gamma i beta w tym miejscu.

15 stycznia spadł pierwszy śnieg i wówczas z ulicy Powsińskiej, przy styku z ulicą Wolicką wykonano jedno zdjęcie tego terenu, kierujac obiektyw ku wschodowi. Nikt nie przypuszczał co się sfotografuje. Otóż na zdjęciu okazało się, że “nasz” ślad jest jednym z pięciu identycznych, starych śladów o podobnych rozmiarach, które nie zachowały się jako wypaleniska, a tylko jako minimalne zagłębienia terenu a stały się widoczne gdy na nie spadł świeży śnieg. Ponadto na wschód od śladu wypalonego – nie widać dalszego krajobrazu, a tylko jakby białą zasłonę…


Nieco później ale tego samego dnia wykonano jeszcze dwa zdjęcia tym razem na slajdach. Tadeusz J., oraz jego znajoma stanęli po obu końcach wypaleniska, a K.Bzowski wykonał jedno ujęcie. Na niebie jest UFO, którego wzrokowo nie było widać Na następnym zdjęciu obok śladu stał już tylko Tadeusz J., ale na niebie to UFO jest nadal.

Ulica Wolicka styka się w swej zachodniej części z ul. Czerniakowską ale w biegnąc dalej ku wschodowi ogranicza teren ogródków działkowych. W części przyległej do ul. Czerniakowskiej stoi duży kompleks budynków Naczelnej Dyrekcji ZUS, frontem ku ul.Wolickiej. Wypalenisko było usytuowane około 140 metrów na południe od tych budynków. Obecnie nad miejscem “wypaleniska” przebiega estakada Trasy Siekierkowskiej, prowadzącej do mostu Siekierkowskiego na Wisłę i zarazem przebiega ona nad wszystkimi starymi miejscami lądowań UFO, widocznymi na zdjęciu.


W następnych latach, do 1988 sprawdzano, że teren wypalonego owalu nie zarastał roślinnością, a anomalia magnetyczna trwała nadal. Wówczas w 1983 r. nie potrafiliśmy określić daty powstania wypaleniska.

Latem 1983 r. prowadziłem prelekcję w jednym z klubów osiedlowych na Czerniakowie w Warszawie i gdy na ekranie pokazałem zdjęcie malowidła zrobionego przez naocznego świadka z lądowania UFO w Chałupach na Helu w 1981 r. – gdy na ekranie pojawiła się ciemno-zielona postać “ufoluda” z ciemności sali padła uwaga : “myśmy też takich widzieli !”

Przewałem prelekcję…. Cóż się okazało ? Pan S., lat 43 z 12-letnim synem wieczorem 29 września 1982 roku poszli na działki położone przy ul.Wolickiej by zebrać z drzewek jabłka, gdyż radio zapowiadało nadejście nocnych przymrozków. Pamiętajmy – to był jeszcze okres stanu wojennego i chodzenie nocą było surowo zakazane!

Pracowali do godziny drugiej w nocy i mimo obawy przed spotkaniem patrolu Milicji zdecydowali się iść do domu na bliskim Czerniakowie… Szli ulicą Wolicką w kierunku zachodnim, gdy nagle poczuli dym, a w chwilę później na nieużytku w zagłębieniu terenu pobłyski pomarańczowego światła…

“To wyglądało z daleka jak przygasające ognisko” – mówił pan S. Teraz podchodzili już chyłkiem, kryjąc się za rosnącymi wzdłuż ul. Wolickiej krzakami dzikiego bzu. Gdy byli nie dalej niż 20 m. od “ognia” – ujrzeli:

“To ziemia jarzyła się tym pomarańczowym promieniowaniem tuż nad nią , nie wyżej niż 3/4 metra unosił się płaski od dołu ale wypukły od góry dysk, średnicy około sześciu metrów, barwy starej miedzi on nie promieniował. Na tle tego dysku widać była postać niby-ludzką, wzrostu około półtora metra, ubraną w ciemny, być może ciemnozielony kombinezon. W każdym razie widzieli podobną barwę w momentach gdy oświetlało ją to promieniowanie od ziemi. Ta postać trzymała w ręku poziomo kółko o średnicy około 1/4 metra. Z tego kółka w dól biło słabe pomarańczowe promieniowanie. Ten osobnik dreptał w miejscu z tym kółkiem. Za chwilę z za tego dysku wyszedł drugi taki sam z takim samym kółkiem.Ten powoli obchodził dysk wokoło.

“Gdy zaszedł za dysk, a ten bliższy odwrócił się plecami do nas pomału, cichutko zawróciliśmy z synem i chyłkiem wróciliśmy na działki, gdzie przesiedzieliśmy do świtu…” – opowiadał świadek. W owym okresie byłem już dość znanym ufologiem i otrzymywałem od wielu fotoamatorów sporo zdjęć i slajdów, na których chwytali różne niewytłumaczalne zjawiska. Teraz już wiedziałem czego szukać: wszystkiego, co miało miejsce w zbliżonej okolicy nocą z 29 na 30 września 1982 r.

Znalazłem negatyw wykonany przez fotoamatora-astronoma, który uchwycił owej nocy teleobiektywem 600 mm. około godz.01,30 do 02,00 jakby odlot z ziemi dziwnego czerwono – świecącego krążka.Bliższe badanie okoliczności wykazało, iż “krążek” mógł odlecieć z okolicy leżącej blisko styku ul. Wolickiej i Czerniakowskiej. Być może start tego UFO? Napisałem wówczas o tym niewielki artykuł, który wydrukował mi miesięcznik “Stolica” (nie ukazuje się już od kilkunastu lat). Któregoś wieczoru zapukał do mnie sąsiad mieszkający dwa piętra wyżej niż ja.

“Czytałem pański artykuł w “Stolicy” i przyszedłem coś panu powiedzieć… Otóż owej nocy wróciłem do domu około północy z pracy. Wyszedłem na balkon wychodzący w tamtą stronę by wypalić papierosa i patrząc w ciemność nocy widziałem to jarzenie się nisko na trawie. Myślałem, że to może rzeczywisty ogień, poszedłem więc po lornetkę. Z pomocą dobrej ośmiokrotnej lornety myśliwskiej, widziałem tych ufoludów, o których pan pisał i to wszystko co się tam działo. Byłem tak zafascynowany, że obserwowałem ich ponad godzinę widziałem też jak później kolejno znikali, chyba wsiadali do tego ich pojazdu. Stał on nadal nieruchomo nad ziemią, a ziemia pod nim jarzyła się. W końcu, około godziny pierwszej lub nieco później ujrzałem tylko pomarańczową słabą smugę , która wybiła się wzwyż i wszystko znikło.

Ten świadek jest absolutnie wiarygodny, prosił o nie ujawnianie go, gdyż był wysokim funkcjonariuszem – i dawniej i obecnie. Ślad po paru dniach był badany radiestezyjnie przez pana Miłosława Wilka. Stwierdził on, iż jest usytuowany na identycznym “podwójnym ” oczku Sieci Wilka, o takich samych rozmiarach jak przy lądowaniu UFO w Chałupach na Helu w dniu 08.08.1981r. tj o rozmiarze 4 x 5 m.

Zastanawiające jest, iż przy tych obu lądowaniach – w Chałupach i w Warszawie brali udział dwaj identycznie opisani humanoidzi.

Kazimierz Bzowski /1925 – 2005/.

Advertisements

From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: