Skip to content

Kręgi zbożowe a kod biblijny

3 grudnia 2009


Autor: J. Burakowska

„Wydarzenia zaczynają nabierać tempa, a ich zbieżność z szyfrem i danymi astronomicznymi pozwalają jednoznacznie wykluczyć przypadek czy też zbieg okoliczności. Wiele zdaje się wskazywać na to, że stajemy w obliczu jednego z najważniejszych przesłań kulturowych, pochodzących z zewnętrznego źródła.”

Zaprezentowany na zdjęciach, które drukujemy na tej stronie ( ;-< – przyp. Quetzalcoatl), krąg zbożowy pojawił się w Longwood Warren w Hampshire w Wielkiej Brytanii w czerwcu 1995 roku i był długo badany przez Gerarda Hawkinsa – profesora i naukowca o światowej sławie, który odkrył „funkcjonowanie” Stonehenge (dane na ten temat opublikował w 1965 roku w naukowym piśmie „Nature” w opracowaniu „Stonehenge zdekodyfikowane” – i od tamtego czasu świat naukowy uznał astronomiczny charakter megalitów).

Według opinii profesora Hawkinsa krąg w Longwood Warren przedstawia pas asteroidów, Merkurego, Wenus, Ziemię (przedstawiona tylko w postaci orbity) i Marsa. Planety te tworzą pomiędzy sobą kąty, które występują cyklicznie co 67 lat, 8 miesięcy i 3 dni. Dane te, już same przez się są zdumiewające i wykazują zbieżność z danymi uzyskanymi przez specjalistę Paula Vigaya za pomocą analizy komputerowej. Mianowicie, zakładając, że astronauta przemieszczałby się w przestrzeni kosmicznej wraz z kometą Hale-Boppa, ujrzałby taką konfigurację w pierwszym dniu pierwszego miesiąca pierwszego roku nowego tysiąclecia. Ja na przypadek trochę tego za wiele. Krąg z Longwood jest więc być może przesłaniem, które chce nas przygotować do wydarzeń jakie nastąpią i wykazuje – o czym za chwilę – pewną tożsamość z odkryciem biblijnego kodu, który wywołał w środowiskach naukowych na świecie swoiste trzęsienie ziemi.

Przy pomocy komputera, wewnątrz Systemu Słonecznego można symulować pozycje planet aż do uzyskania opisanej wyżej kombinacji. Znając długość cyklu konfiguracji i wiedząc, że ostatni raz planety miały tę pozycję w1965 roku, łatwo obliczyć, że następnym razem wystąpi ona w2033 roku. Wielu osobom data ta nic nie powie, ale dla niektórych ma ona specjalne znaczenie wskutek powiązania ze zdarzeniami, które wywrą wielki wpływ na naszą cywilizację.

Wszyscy interesujący się astrologią wiedzą, że cykl Ryb, który rozpoczął się w 130r. przed Chrystusem, zakończy się w 2030 roku, kiedy podczas przesilenia wiosennego pojawi się nowa konstelacja Wodnika. Dla wielu współczesnych ruchów „duchowych” wraz z tą zmianą ma nastąpić pokojowa odnowa planetarna. Nie musi jednak tak być, skoro poprzednie transformacje zodiakalne nie wprowadzały żadnych szczególnych zmian w samym momencie przejścia.

Natomiast według tradycji hinduskich ludzka historia jest podzielona na cztery epoki, z których pierwsza była wiekiem złotym – Satya Yuga, później następowały jeszcze dwie, po czym następowała czwarta – Kali Yuga (wiek Kali – mitologicznej bogini, połączonej ze śmiercią jaki wchłonięciem kreacji), w której zużywają się ostatnie możliwości obecnego cyklu. Cały cykl, w skład którego wchodzą wszystkie cztery epoki, zwany Manvantarą, trwa 64.800 lat.

Cykl zmian wszystkich znaków zodiaku, który ustalony jest na 25.620 lat (2.160×12) i cykl Manvantara liczący 64.800 lat spotykają się w 2030 roku.

Jeśli chcielibyśmy starać się zrozumieć ewentualne hipotetyczne przesłanie zawarte w figurze z Longwood Warren, musimy odnieść się do planetarnego zegara. Jego wskazówki ustawiły się na dacie, na której zakończy się epoka żelaza (mimo iż są lekko przesunięte, „wskazówki” są ustawione na 2033 roku – ze względu jednak na ruchy precesji mogą mieć miejsce zakłócenia i dlatego era Wodnika może rzeczywiście zacząć się w 2033 roku).

Krasnalski Krąg z Longwood Warren pojawił się 26 czerwca 1995 roku. Następnie ujawnia on datę odpowiadającą 1 stycznia 2001. Trzecia data dotycząca najbliższej konfiguracji planetarnej przypada na 31 sierpnia 2033.

Nie można uznać za przypadek, że koniec ciemnej ery wypadnie w tym samym momencie, co konfiguracja planetarna, co z kolei może być związane z naukowymi hipotezami ponownego przejścia Ziemi (około 2030 roku) przez tę część Kosmosu, w której znajdują się fragmenty komety, którą około 20 tysięcy lat temu przyciągnęło przyciąganie ziemskie. Według naukowców Clube i Napiera, rozmiary tej komety wynosiły od 100 do 200 km średnicy. Na skutek przyciągania ziemskiego kometa przeszła różne transmutacje i rozpadła się na części, uległa degazyfikacji i wpłynęła w owym kresie dramatycznie na losy Ziemi, powodując ostatnie zlodowacenie i mniejsze katastrofy podczas ostatnich tysiącleci. Istnieje w dalszym ciągu wielki fragment tej komety o średnicy 30 km,przesuwający się po orbicie w pobliżu Ziemi. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że fragment ten może w przyszłości wejść w kontakt z Ziemią, kiedy będzie ona znajdowała się w tek części Kosmosu, gdzie pozostają nadal fragmenty komety.

Przejdźmy teraz do kodu biblijnego, przypominając w tej mierze podstawowe fakt. Przypomnijmy, że w 1994 roku grupa izraelskich matematyków przedstawiła naukowemu amerykańskiemu pismu matematycznemu „Statistic Science” wyniki swojej wieloletniej pracy. Dyrektor Robert Kass był do niej nastawiony sceptyczni, ale zadecydował, że przedstawił całą rzecz do oceny ekspertom, zgodnie z zasadami, według których są badane wszelkie prace, jakie proponuje się poważnym naukowym pismom.

Ku jego zdumieniu opinia była pozytywna. Wobec tego powołano drugiego eksperta, jednak również i on uznał, że pracy izraelskich matematyków niczego nie można zarzucić. Kass zdecydował się wówczas na posunięcie bez precedensu: powołał trzeciego eksperta. Po wydaniu przez niego opinii powiadomił Izraelczyków: „Wasza praca przeszła kontrolę trzeciego eksperta, jesteśmy gotowi do publikacji”.

Tytuł pracy, która wywołała tak wielkie poruszenie, brzmiał: „Sekwencja równoległych liter w w Księdze Rodzaju”, a w podtytule można było przeczytać, że jest to „analiza, która ujawnia obecność zaszyfrowanych informacji w tekście Księgi Rodzaju, w formie sekwencji liter położonych w jednakowej od siebie odległości. Rezultaty procentowe wynoszą 99,998%”.

Mimo przewidywanego z góry sceptycyzmu świeckich matematyków, matematyczny model okazał się bez zarzutu. Żadne pytanie nie pozostawało bez odpowiedzi. Nikt nie potrafił dać przekonywującego wyjaśnienia, w jaki sposób Biblia może posiadać zaszyfrowany kod i ujawniać zdarzenia, które miały miejsce po jej powstaniu. Odkrycie izraelskiego matematyka Eliyahu Ripsa – we współpracy z fizykiem Doronem Witzumem i matematykiem Rosenbergiem zostało spopularyzowane w książce napisanej przez dziennikarza Michaela Drosnina, która ukazała się w 1997 roku jednocześnie w wielu krajach. Przesunięcie dat jej publikacji na rok 1997 było spowodowane tym, że czekano na zakończenie wymaganych weryfikacji (w ciągu trzech lat od momentu opublikowania pracy wspomnianych naukowców nie został złożony żaden oficjalny sprzeciw podważający odkrycie). Tytuł książki brzmi „The Bible Code”, a jej treść można uznać, za absolutnie sensacyjną.

Po wprowadzeniu do komputera pierwszych pięciu ksiąg Biblii (bez przerw i znaków przestankowych) i uzyskaniu 304.805 liter oraz zastosowaniu klucza dekodyfikującego przez wybranie litery zajmującej czwartą pozycję, lub dwunastą, albo pięćdziesiątą, aż do uzyskania słowa, przeskakuje się przez x pozycji do momentu, gdy natrafi się na ukryte przesłanie. Jest to jakby olbrzymi rebus, w którym krzyżują się przeszłość i przyszłość rodzaju ludzkiego.

Jeśli to, co zostało odkryte przez trzech izraelskich naukowców, odpowiada prawdzie, stajemy w obliczu jednego z najważniejszych przesłań kulturowych, jakie ludzkość kiedykolwiek miała możliwość poznać.

Kod został wprowadzony do Biblii w momencie, kiedy została napisana i mógł zostać rozszyfrowany dopiero dzisiaj dzięki zastosowaniu techniki komputerowej. Fakt ten stawia Biblię na poziomie najbardziej zaawansowanego programu komputerowego. (??? – przyp. Quetzalcoatl)

Poprzez kod można odczytać całą historię rasy ludzkiej. Wreszcie stałoby się zrozumiałe zagadkowe zdanie z księgi Daniela (12.4) „Teraz, Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę, aż do końca czasu”.

KOd funkcjonuje na tej samej zasadzie, jak poszukiwania przez internet. Mając np. słowo holocaust, po znalezieniu go wewnątrz zbioru liter, ustawia się je w relacji do wszystkich „siedzib”, w których występuje. W tym przypadku pojawia się ono wraz ze słowami „krematoria” i „1940”, natomiast w połączeniu ze słowem „nuklearny”, znajduje się obok data „2000” i „2006”. Zadziwiające jest również to, że dat odkrycia kodu wydaje się stanowić część samego kodu, gdyż zdarzenia nie są podawane w sposób jednoznaczny, lecz towarzyszą im takie słowa jak „odsuniecie to?”, „zmienisz to?”, „5 możliwych (rodzajów) przyszłości” – jak gdyby chodziło o stworzenie możliwości wybrania opcji dla przyszłości.

Kod został odkryty w hebrajskiej wersji Starego Testamentu. Istnieje tylko i wyłącznie w tej właśnie hebrajskiej wersji, w języku oryginału. Tekst Starego testamentu pozostał w czasie ostatniego tysiąca lat praktycznie niezmieniony. Tora – co do tego wszyscy są zgodni – nie została poddana żadnym zmianom. Istnieje jej kompletna wersja z 1008 roku, a każda hebrajska Biblia jest taka sama, co do litery.

W lipcu 1994 roku, cały świat asystował jednej z najbardziej spektakularnych eksplozji, jakie miały miejsce w naszym systemie słonecznym. Doszło wówczas do zderzenia się z Jowiszem komety, co uwolniło energię przewyższającą miliard megaton i emitowało płomienie o wymiarach kuli ziemskiej. Udało mi się – pisze autor książki, Michael Drosnin – „odnaleźć” samemu zaszyfrowaną wiadomość o zderzeniu komety z Jowiszem dwa miesiące wcześniej, nim ono nastąpiło. Było to możliwe dzięki posłużeniu się programem komputerowym, jaki przygotowano mi w Izraelu w oparciu o matematyczny model Ripsa. Kolizja ta jest wymieniona dwa razy: raz w Księdze Rodzaju i ponownie w Księdze Izajasza. Za każdym razem nazwa komety „Shoemaker-Levy” (od nazwisk dwóch astronomów, którzy odkryli ją w 1939 roku), pojawiła się w pełnym brzmieniu, wraz z wiadomością: „zderzy się z Jowiszem” – i datą 8 Av (16 lipca 1994). Zdarzenie, które naukowcy zdołali przewidzieć zaledwie na kilka miesięcy przed jego nastąpieniem, zostało zatem zaszyfrowane w Biblii przynajmniej 3000 lat wcześniej. Mój sceptycyzm zaczynał maleć; mimo dwóch lat badań w dalszym ciągu zadawałem sobie pytanie, jak mogło być to prawdą, i czy rzeczywiście pozaziemskie inteligencje zaszyfrowały Biblię…

Biblijny kod przekonuje nas, abyśmy uwierzyli w to, że nie jesteśmy we Wszechświecie sami. Kod jest jednak ni tylko dowodem na istnienie kosmicznego rozumu, ma również ostrzegać.

Zdaniem Ripsa w Biblii istnieje nieskończona ilość zaszyfrowanych informacji. Za każdym razem, kiedy odkrywa się nazwę słowo lub zdanie, powstaje nowa krzyżówka. Słowa które wiążą się ze sobą, krzyżują się pionowo i ukośnie.

– Uważaliśmy zawsze Biblię za książkę – mówi Drosnin – Teraz wiemy, że jest to tylko jej pierwsza inkarnacja. Jest ona także programem komputerowym. Biblia może zawierać całą serię rewelacji, z których każda będzie związana z postępem technologicznym dokonującym się w danym historycznym momencie.

Prawdopodobnie istnieją informacje, których nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić. To coś, co jest dla nas zupełnie obce, jak obcym byłby komputer dla koczowniczych plemion przed trzema tysiącami lat.

– Z pewnością – twierdzi Rips – kod jest zbudowany z kilku poziomów, lecz nie posiadamy jeszcze matematycznego modelu o takiej mocy, aby móc to odkryć. Prawdopodobnie bardziej przypomina on hologram niż krzyżówkę. Koncentrujemy się na seriach dwuwymiarowych, podczas gdy poszukiwania winniśmy prawdopodobnie skierować w trzeci wymiar, ale nie posiadamy jeszcze takiej wiedzy.

Słowo „Einstein”, pojawia się tylko raz. W tym samym punkcie odnajdujemy zdanie „przepowiedzieli genialnego człowieka” i dalej „nauka”, a nad nią „nowe i wyższe zrozumienie”, które krzyżuje się z jego nazwiskiem. Spotykamy również „teorię względności”. Prawdopodobnie łączna wizja Wszechświata, której sformułowanie wymknęło się Einsteinowi, czyli teoria pola zunifikowanego, znajduje się w Biblii od trzech tysięcy lat. Obok jego nazwiska, w tym jednym miejscu, gdzie się ono pojawia razem z teorią względności, kod sugeruje „dodaj piątą część”.

Odpowiedź, której szukał Einstein, nie znajdowała się w naszych trzech wymiarach przestrzeni i czwartym wymiarze czasu, lecz prawdopodobnie istniała w piątym wymiarze, co do którego istnienia wszyscy fizycy kwantowi są już zgodni. Również najstarsze teksty religijne uważają, że istnieje piąty wymiar – mówi Rips – Określają jako „wysokość dobra” i „wysokość zła”.

Wszyscy naukowcy, matematycy i fizycy, którzy zrozumieli kod, zgadzają się, że nawet najpotężniejsze dzisiejsze superkomputery Crays i IBM, a nawet wszystkie połączone ze sobą komputery świata nie byłyby w stanie zaszyfrować informacji w Biblii, tak jak to zrobiono 3 tysiące lat temu.

– Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, kto lub co umiał tego dokonać – komentuje Rips – Z pewnością jest to inteligencja nader odległa od naszej.

Jeśli jakiś Byt pochodzący spoza naszego systemu, spoza trzech wymiarów, spoza czasu, wprowadził te zaszyfrowane wiadomości, kod biblijny może nie odpowiadać naszym prawom – ani naukowym ani żadnym innym.

Jak jest możliwe, aby w Biblii istniał zaszyfrowany kod, wyjawiający zdarzenia tysiące lat wcześniej, zanim miały miejsce, który przedstawia naszą historię, zanim nastąpiła, który może ukazać przyszłość, która jeszcze nie istnieje?

– Kod biblijny jest faktem – uważa Robert J. Auman, jeden z najbardziej znanych na świecie matematyków, członek Akademii Nauk, zarówno Izraela jak i USA. – Rezultaty uzyskane przez Ripsa uważam za niezwykle znaczące, zbadałem je dogłębnie i nie mam żadnych wątpliwości. Z punktu widzenia statystycznego przewyższają zwykłe wymogi. Najbardziej surowa norma przewiduje prawdopodobieństwo 1 do 1000, podczas gdy Rips uzyskał procentowość wynoszącą 1 do 100.000. Kod biblijny jest po prostu potwierdzonym faktem.

Amerykański ekspert od łamania szyfrów z National Security Agency Harold Gans, kiedy dowiedział się o sensacyjnym odkryciu w Izraelu, zdecydował, że podejmie samodzielne badania kodu. Całe swoje życie poświęcił on tworzeniu i łamaniu szyfrów dla amerykańskiego wywiadu, studiował statystykę, zna również hebrajski. Kiedy więc wiadomość doszła do jego uszu, był przekonany, że „jest to śmieszne, żeby nie powiedzieć: całkowicie absurdalne”.

Gans był pewien, że uda mu się wykazać całkowity brak podstaw istnienia szyfru. Sporządził komputerowy program i zaczął szukać tych samych informacji, które znaleźli izraelscy matematycy. Ogarnęło go zdumienie. Dane zgadzały się. Nie do końca przekonany – aby móc znaleźć słabe punkty w modelu Ripsa, postanowił obrać inny kierunek badań. Jego eksperyment trwał 440 godzin. W końcowym sprawozdaniu ze swych badań Gans napisał: Doszliśmy do wniosku, że uzyskane przez nas dane potwierdzają rezultaty, jakie zostały uzyskane przez Witzuma, Ripsa i Rosenberga.

Badanie zaszyfrowanego w Biblii kodu zostało przeprowadzone przy użyciu tej samej metodologii, jaka jest stosowana przy innych pracach w Ministerstwie Obrony.

Znaczącym przykładem kodu jest zabójstwo Icchaaka Rabina. Po zapytaniu o to nazwisko komputer wyszukał je w sekwencji „skoku” o 4772 liter – dzieląc 304,805 liter ma 64 lini po 4772 litery (gdyby „skok” miał miejsce co 10 liter, każda linia miałaby 10 liter, jeśli 100 – 100). Każde słowo determinuje kształt, jaki komputer nadaje tekstowi Biblii, stwarzając ciągle nowe krzyżowanie się słów. Informacje są zaszyfrowane w ten sposób, że po odnalezieniu słowa-klucza (w tym przypadku Rabin), automatycznie odkrywa się inne zaszyfrowane informacje. Zdanie, które krzyżowało się z nazwiskiem „Icchaak Rabin” brzmiało „morderca popełni samobójstwo”. Według kodu Rabin miał zginąć w nowym roku hebrajskim 5756, który rozpoczynał się we wrześniu 1995r.

Po uzyskaniu tej informacji, rok przed zabójstwem, (Rabin zginął 4 listopada 1995 roku), pierwszego września 1994r, autor książki udał się do Izraela, aby ostrzec Rabina. Ten jednak nie uwierzył w ostrzeżenie i zginął. Nazwisko mordercy badacze znaleźli zaraz po zamachu. Nazwisko to – „Amir” – znajdowało się w tym samym punkcie co „Icchaak Rabin” i „morderca popełni samobójstwo”. Było zawsze w tym miejscu, ale zakodowane. Normalny (jawny) tekst Biblii w miejscu, gdzie znajduje się nazwisko „Amir” mówi – „nazwisko mordercy”

Jeśli chodzi o bliską przyszłość, nie wygląda ona niestety najlepiej. Najgroźniejsze lata to 2000, 2006, 2012.

W maju 1997 roku, kiedy książka „Biblijny Kod” była prezentowana prawie na całym świecie, w Barbury Castle – miejscu gdzie powstaje najwięcej zbożowych kręgów, pojawiła się nowa figura geometryczna. Jest nią Drzewo Życia, czyli mówiąc innymi słowy, Drzewo Sefirotyczne – symbol żydowskiej Kabały. Te dwa zdarzenia są, być może, dwoma odłamkami łamigłówki, których codziennie przecież przybywa.

Kabała jest gnostyczną interpretacją biblijnego tekstu. Według tradycji została przekazana Mojżeszowi bezpośrednio przez Boga. Nasze wnętrze, esencja każdego poszczególnego człowieka, jak również esencja Kosmosu to wzajemny wpływ długiego wielowarstwowego procesu, w którym manifestuje się Bóg. Niedostępny w swej naturze Bóg jest w jakiś jednak sposób rozpoznawalny poprzez piękno i moc, będące Jego emanacją i które są zarazem przedstawione w drzewie Kabały.

Istnienie kodu w Biblii podejrzewał już 50 lat wcześniej praski Rabin H.M.D Weissmandel, który spostrzegł, że przeskakując co 50 liter na początku Księgi Rodzaju, uzyskiwał słowo „Tora”. To samo w Księdze Wyjścia. Fakt ten (dowiedział się o nim przez przypadek od pewnego rabina), natchnął E. Ripsa i w ten sposób przed 12 laty rozpoczął swoje badania.

Natomiast pierwszym nowożytnym naukowcem, który był przekonany o istnieniu w Biblii zaszyfrowanego kodu był Izaak Newton. Jego biograf, J.M. Keynes uważał, że stało się to jego obsesją. Kiedy Keynes odkrył pisma, jakie Newton zebrał w 1696 roku – oniemiał. Były to bowiem materiały zupełni nie związane z matematyką czy astronomią, lecz wyłącznie z ezoteryczną teologią. Keynes twierdzi, iż Newton uważał, że Biblia, a nawet cały Wszechświat, jest „kryptogramem, którego chciał Wszechwładny” i pragnął „rozszyfrować zagadkę zdarzeń przeszłych i przyszłych w boski sposób uporządkowanych”. Śmierć zabrała wielkiego uczonego, w czasie gdy ciągle jeszcze szukał kodu.

Rips miał więcej szczęścia, gdyż mógł posłużyć się narzędziem, jakim Newton nie dysponował – komputerem. Zaszyfrowany tekst był chroniony „systemem zabezpieczającym w czasie” i nie mógł zostać odkryty, dopóki nie wynaleziono komputera.

„Ktoś” zatem ponownie chce poprowadzić nas do wewnętrznej lektur biblijnego tekstu. Niezwykła figura z Barbury Castle wydaje się jasnym zaproszeniem do gnostycznego poznania zawartości Biblii, będącego jedynym sposobem pozwalającym na odczytanie aktualnych zdarzeń w świetle katastroficznych przewidywań. Biblia jest bowiem ostrzeżeniem przed niespodziewanym, którego nie można uniknąć. Natomiast prawdziwe przesłanie biblijnego kodu jest wręcz przeciwne. To zakodowane ostrzeżenie przed tym, abyśmy mogli uniknąć Apokalipsy, nie pozwalając nato, aby nastąpiła. W Biblii ktoś ukrył informację, której potrzebujemy, aby nie dopuścić do zniszczenia naszego świata.

Na podstawie periodyku „i Misteri” oraz książki Michaela Drosnina „Szyfr biblijny”:

Advertisements

From → Artykuły, Galeria

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: