Skip to content

ZGUBIONY CZAS i inne dziwne przypadki

27 listopada 2009

Czy zdarzyło się Wam zgubić czas? W jednej chwili „przeskoczyć” godzinę, dwie, bez pojęcia, co się wtedy z Wami działo? Jeśli kiedykolwiek to się Wam przydarzy, obejrzyjcie dokładnie swoje ciało…

15 września 2000 roku o godz. 22.00 państwo K., mieszkańcy jednego w podwarszawskich osiedli, szykowali się do obejrzenia w TVN ich ulubionego programu „Nie do wiary”. Do rozpoczęcia pozostały zaledwie dwie minuty, już ukazała się plansza zapowiadająca program, i małżonkowie szybko pobiegli do kuchni zalać wrzącą wodą kawę, już wsypaną do szklanek. Zalanie kawy trwało może minutę, może dwie. Państwo K. pośpiesznie wrócili do pokoju, po to tylko, by usłyszeć, jak prezenter zza kadru zaprasza na kolejne „Nie do wiary” za tydzień.
Z początku pomyśleli, że program został odwołany. Poruszeni, zadzwonili do studia TVN, z pytaniem – dlaczego? I tu się dowiedzieli, że przecież program został nadany – skończył się o 23.10.
Państwo K. dopiero teraz, całkiem oszołomieni, spojrzeli na zegar. Rzeczywiście, było już po 23. A przecież daliby sobie głowy uciąć, że zalanie gotującą się już wodą dwóch szklanek kawy nie zajęło im godziny! Gdzie się więc podział brakujący czas? Przeskoczył jak igła na porysowanej płycie analogowej? Ale prawdziwe cuda zaczęły się dziać dopiero teraz…

Tu potrzebna jest hipnoza!

Spokojną rodzinę, w której dotychczasowym życiu trudno byłoby znaleźć coś tajemniczego, zaczęły trapić niewyjaśnione zjawiska. A to od szklanek odlatywało denko, mimo że nikt ich nie dotykał. A to kubek z nietłukącego się szkła nagle bez żadnej przyczyny pękł przy akompaniamencie przenikliwego gwizdu – i rozsypał się na setki drobnych okruchów.
Którejś nocy śpiący sześcioletni synek państwa K. nagle rozkrzyczał się przeraźliwie. Gdy przerażona matka wpadła do jego pokoju, na środku pomieszczenia ujrzała powoli rozpływającą się złotą kulę o średnicy ok. metra.
Najciekawsze zostawiłem na koniec. Otóż pani K., już 16 września, czyli w dzień po „skoku czasowym”, ku swemu zdumieniu stwierdziła, że na zgięciu łokciowym lewej ręki ma wrośnięty w ciało jakiś przedmiot wielkości małej fasolki.
I to jak gdyby tłumaczy zjawisko skoku: z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że państwo K. przeżyli bliskie spotkanie z Obcymi. Najpewniej tę zagubioną godzinę spędzili w towarzystwie kosmitów (być może nawet na ich statku kosmicznym); byli poddawani badaniom, kobiecie wszczepiono implant, a potem wszystkie wspomnienia z kontaktu wymazano im z pamięci. Są to zjawiska najczęściej towarzyszące wzięciom. Możliwe, że pękanie szkła ma związek z niesłyszalnymi dla ludzkiego ucha falami ultradźwiękowymi, emitowanymi przez implant.
O całej tej historii dowiedziałem się dopiero w lutym 2001 roku. Być może uda nam się poddać państwa K. regresji hipnotycznej, by wydobyć z ich zablokowanej pamięci wspomnienia z kontaktu.

Zdjęcie na życzenie

Również 15 września 2000 roku (czyżby była to jakaś specjalna data?) coś dziwnego przydarzyło się innej rodzinie. Ma ona mały domek kempingowy w lasach łochowskich, ok. 50 km na północny wschód od Warszawy, i tego dnia nocowali w nim wszyscy – rodzice i dwójka dorosłych dzieci. 18-letnia córka obudziła się około północy z uczuciem dziwnego niepokoju. Była jak sparaliżowana, nie mogła się ruszać, mogła tylko patrzeć.
Wewnątrz domku wisiał w powietrzu złoty dysk, o średnicy około dwóch metrów i grubości ok. metra. Nic się nie działo, słychać było tylko bardzo wysoki, przenikliwy gwizd.
Wielkim wysiłkiem woli dziewczynie udało się wydobyć z siebie nieartykułowany okrzyk. Jej ojciec obudził się i, zanim prawie natychmiast zapadł w sen, zapamiętał obraz złotego dysku.
Rano następnego dnia dziewczyna, kierowana niewytłumaczalnym impulsem, wyszła przed dom i sfotografowała las. Sama nie widziała nic dziwnego, na zdjęciu jednak widać wydobywający się z ziemi słup niebiesko-różowego światła o średnicy około pół metra (fot. 1). Widoczne na słupie poprzeczne prążkowanie jest dowodem, że nie jest to żaden błąd fotograficzny, lecz obraz nieznanego promieniowania o wysokiej częstotliwości drgań.
Spośród zdjęć nadsyłanych mi przez Czytelników wyłowiłem jedno, na którym znajduje się słup niewidzialnego światła o identycznym charakterze. Jak się okazuje, podobne dziwa ostatnio dość często wpadają w obiektywy aparatów fotograficznych. Okoliczności towarzyszące takim zdjęciom sugerują ich wspólną, acz nieznaną jeszcze przyczynę…

Kazimierz Bzowski +

art.archiwalny

Reklamy

From → Artykuły, Galeria

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: