Skip to content

ZSRR: Wojskowe spotkania z UFO

18 listopada 2009

Poniedziałek, 29 Czerwiec 2009 11:55

rysunek za: Michael HessemanWedług licznych relacji, w tym specjalnych niegdyś tajnych dokumentów, radzieccy żołnierze byli świadkami wielu licznych i nieraz mrożących krew w żyłach incydentów związanych z obserwacją niezidentyfikowanych obiektów latających. W czasie jednego z incydentów pojawienie się obiektu spowodowało start sekwencji uruchamiającej kod odpalający pocisku nuklearnego. Przez kilkanaście sekund zdawało się, że rozpętanie wojny nuklearnej wisi na włosku. Ale to nie jedyne zdumiewające a czasem nawet fantastyczno brzmiące przypadki. Tekst pochodzi z książki znanego brytyjskiego autora, Timothy’ego Gooda o tytule: „Need to know. UFOs, the Military and Inteligence” .
________________
Timothy Good, Need to know. UFOs, the Military and Inteligence (fragm.)

Od redakcji: Trudno jednoznacznie wypowiedzieć się w kwestii wszystkich relacji, które przywołuje autor przytaczając wypowiedzi innych badaczy. Nie ulega wątpliwości, że części z nich nie należy traktować bezkrytycznie, również nie bez względu na nie zawsze jasne „intencje” informatorów. Z wydanej w 2007 roku ksiązki Gooda wysnuć możemy bowiem taki wniosek, że ziemskie siły powietrzne nie tylko znajdują się w szachu ze strony cudownych pojazdów najwyraźniej obcych cywilizacji o niejasnych intencjach, ale niekiedy te niezwykle spektakularne wydarzenia przynosiły realne ofiary. Ocena tekstu jest zatem indywidualną kwestią każdego czytelnika.20 września 1977 roku około godziny 4 rano ponad 170 świadków, w tym pogranicznicy oraz milicjanci, zaobserwowali duży świetlisty obiekt w kształcie cygara, który zasypywał obszar pod sobą promieniami światła. Unosił się on w powietrzu przez około kwadrans nim oddalił się w kierunku granicy radziecko-fińskiej. Pułkownik radzieckiego lotnictwa, Borys Sokołow, który kierował śledztwem w tej sprawie, powiedział w 1994 roku producentowi telewizyjnemu, Lawrence’owi Moore, że ów obiekt obserwowany był już kilka godzin przed omawianą tu obserwacją. Okładka książki Gooda z 2007 roku

 

– Dowiedziałem się, że duża grupa wojskowych była świadkami obserwacji w miejscu oddalonym o kilkaset kilometrów od Pietrozawodska, na jednym z pogranicznych obszarów” – mówił. Gdy próbowali oni złożyć raport o zdarzeniu okazało się, że nie działają ani telefony ani krótkofalówki ani komunikacja radiowa. Po incydencie, który trwał w sumie kilka godzin (w rejonie Pietrozawodska a w okolicach nadgranicznych znacznie krócej), cała komunikacja wróciła do normy.

Instytut 22

Wojsko było tak pełne obaw o potencjalne zagrożenie, jakie mogą nieść ze sobą podobne zjawiska, że zdecydowano się na ufundowanie specjalnego naukowego projektu badawczego, w którym udział wziąć miało Ministerstwo Obrony oraz Radziecka Akademia Nauk. Sekretne przedsięwzięcie rozpoczęte w 1978 roku znane było pod nazwą „Instytutu 22”.

– Armii zlecono zbadanie tego, czy UFO może mieć jakikolwiek wpływ na funkcjonowanie sprzętu wojskowego – wyjaśnia Aleksander Płaksin – jeden z naukowców biorących udział w projekcie.

Sokołow dodaje:

– Ministerstwo wydało polecenie, w którym specjalni oficerowie w jednostkach wojskowych mieli obowiązek wypatrywania wszelkich anomalnych zjawisk. W projekcie wzięło udział ponad 6 milionów osób, a stan ten z czasem się potroił.

Jurij Andropow – krótkoterminowy przywódca ZSRR i długoletni szef KGB interesował się tym tematem wyjątkowo, trzymając dokumenty odnoszące się do UFO na swoim biurku. Zgodnie ze słowami jednego z jego współpracowników, Igora Sinicyna, to Andropow miał stać za rozpoczęciem 13-letniego programu, w którym 4-milionowej rzeszy żołnierzy zlecono monitorowanie obserwacji anomalnych zjawisk powietrznych (wymieniona przez Sokołowa liczba 6 milionów ludzi obejmować mogła oprócz wojskowych, także i cywili).

Jurij Andropow

– Do Sokołowa napływały tysiące relacji dotyczące całych mas świadków. Wśród nich znajdowało się ok. 40 przypadków, w których radzieckie samoloty wojskowe spotykały się z UFO – mówi George Knapp, który rozmawiał z Sokołowem w Moskwie. Trzy z tych incydentów zakończyły się tragicznie a dwóch pilotów zginęło. W jednym niepokojącym przypadku obiekt UFO manewrował nad bazą wojskową, w której przechowywano broń nuklearną, na którą jak widać wywierał pewien wpływ.

Incydent, o którym mowa miał zdarzyć się 4 października 1982 roku w silosie w Biełokorowiczach na Ukrainie i niemalże nie zakończył się postawieniem świata w stan wojny nuklearnej. Około godziny 18:00, żołnierze i mieszkańcy wioski ujrzeli ogromny duży obiekt o wyraźnie zarysowanych kształtach, który unosił się na niebie nad silosem. Ppłk Władimir Płatoniew – inżynier, opisał dokładnie nawet jego powierzchnie, na której widoczne były otwory. W tym samym czasie w silosie zapaliły się światła ostrzegawcze oznaczające przejście silosu w stan gotowości do wystrzelenia pocisku.

– Oficer komunikacyjny powiedział, że w jakiś sposób „coś” poprawnie „wpisało” kod aktywizacyjny – mówił Knapp. Ale oficjalny rozkaz przecież nie nadszedł, a nikt z personelu obecnego w bunkrze nie dotykał panelu kontrolnego. Po 15 pełnych śmiertelnego przerażenia sekundach, technikom udało się opanować sytuację, zaś po chwili, bez wyraźnej przyczyny, sekwencja wygasła. [O podobnym incydencie w USA wspomina R.Hastings w książce pt. „UFOs & Nukes” – przyp.tłum.]

Specjaliści z „Instytutu 22” nie wykryli żadnych usterek mogących odpowiadać za incydent.

Przypadki z udziałem wojska

Zgodnie z informacjami od pisarza Paula Stonehilla, w 1982 roku radziecki MiG-21 dosłownie zniknął podczas rutynowego lotu w jednej ze zmilitaryzowanych stref powietrznych nad Białorusią. „Następnego dnia samolot miał pojawić się znikąd i wylądować. Znajdujący się na pokładzie zegar wskazywał godzinę sprzed zaginięcia. Wyglądało tak, jakby samolot zwyczajnie zniknął, a przecież nie mógł utrzymać się w powietrzu tak długo bez uprzedniego tankowania. Pilot mówił, że nie wiedział, co zaszło.”

Jeszcze inny incydent miał miejsce w Krasnowodzku (dziś Turkmenbasy w Turkmenistanie-przyp.tłum.) w 1985 roku, gdy stacja radarowa ochrony powietrznej wykryła nieznany obiekt na wysokości 20.000 m. Jeden ze świadków miał powiedzieć, że jego średnica wynosiła ok. 1000 m.! „Obiekt nie poruszał się, lecz po pewnym czasie niewielki dysk o średnicy kilku metrów wyłonił się z dużego obiektu i wylądował.” Na miejsce gdzie rzekomo spoczął udała się cała flota łodzi patrolowych, jednak gdy znajdowały się tuż przy nim, obiekt oddalił się o ok. kilometr. Powtarzało się to kilkakrotnie, po czy ostatecznie obiekt wystrzelił w kierunku nieba.

W 1996 roku gen. Igor Macew powiedział G. Knappowi, że Rosyjskie Lotnictwo miało rozkaz nie strzelania do obiektów UFO, ponieważ „odpowiedź z ich strony mogła być większa w skali”. Z innych źródeł Knapp dowiedział się, że UFO nadal badane jest w ramach tajnego projektu o kryptonimie „Nić 3”. „Oficer, który koordynował prace programu powiedział, że rosyjskie wojsko już dawno doszło do wniosku, że UFO reprezentuje sobą technologię zaawansowanej cywilizacji.”

Wypadki w bazach

Nocą z 28 na 29 lipca 1989 roku niezidentyfikowane obiekty w kształcie dysków widziane były przez personel bazy wojskowej w Kapustinym Jarze w Kazachstanie. „Udało się określić, że obiekty posiadały następujące wyróżniające je cechy: były to dyski o średnicy 2-5 m., z jasną kopułą na szczycie” – czytamy w podsumowaniu przypadku przygotowanego dla KGB. „Poruszały się szybko, lecz bezgłośnie, czasem obniżając pułap lotu schodząc na wysokość 20-60 m. Dowództwo [nieczytelne] poprosiło o wysłanie tam myśliwca [z bazy w Achtubińsku], ale nie osiągnął on niczego, bowiem nie zbliżył się na wystarczającą odległość do obiektów.”

Jeden ze świadków, szer. Baszew mówił, że gdy obiekt przelatywał ponad nim „podzielił się na trzy lśniące punktu i przybrał kształt trójkąta”.


Obiekt z Kapustinego Jaru (za: ufoevidence.org)
Chor. Walery Wołoszyn zauważył obiekt dwie godziny później. Był z nim szer. Tiszczew: „Można było zobaczyć jasne błyski na niebie, przypominające sygnały” – mówił Wołoszyn.„Obiekt przeleciał nad częścią jednostki i poleciał w kierunku magazynu broni rakietowej, która leżała w odległości 300 m. Obiekt zawisł nad składem na wysokości ok. 20 m. Kadłub UFO świecił bladym zielonym światłem. Podczas gdy obiekt znajdował się nad magazynem, u jego dołu pojawił się jasny promień, który okrążył dwu lub trzykrotnie budynek podświetlając jego rogi. Potem promień zniknął, zaś obiekt, ciągle błyskając, przesuwał się w kierunku stacji kolejowej, po czym po raz kolejny powrócił nad magazyn.”

Około 01:30 w nocy, obiekt udał się w kierunku Achtubińska i zniknął. W przypadku tym odnaleźć można kilka zbieżności z wydarzeniami w Rendlesham Forest.

 

Lądowanie w Woroneżu

W czasie ostatnich dwóch tygodni września 1989 roku, Woroneż stał się miejscem licznych obserwacji UFO, których świadkami były tysiące ludzi. 30 z nich twierdziło, że obserwowało lądowania (przynajmniej w czterech miejscach) nieznanych pojazdów, których pasażerami był wysoki humanoid ubrany w srebrny kostium oraz „robota”. Jedna z obserwacji miała miejsce w miejskim Jużnym Parku. Przyciągnęła ona uwagę licznych światowych mediów, które zwykle przedstawiały ją w krzywym świetle.


Rysunki dzieci – świadków woroneskiego incydentu
Jacques Vallee, dobrze znany badacz, zajął się tym przypadkiem zauważając, że licznym autorytetom i ekspertom udało się ustalić, że obiekt zostawił na ziemi ślady, których analiza wykazała, że mógł ważyć ok. 11 ton. Na miejscu wykryto także wzrost promieniowania tła (tak samo jak w przypadku z Rendlesham Forest).Oficjalne rozpoznanie i tragedia

 

W oficjalnym oświadczeniu, gen. Igor Malcew, szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Lotnictwa przyznał, że 21 marca 1990 doniesiono mu o ponad 100 obserwacjach UFO dokonanych głównie przez pilotów. Odnośnie jednego z przypadków, stwierdził:

UFO było w kształcie dysku o średnicy od 100 do 200 m., zaś po bokach miało dwa pulsujące światła… W czasie pionowego lotu kręciło się wokół własnej osi i wykonywało w locie zakręty w kształcie litery „S”, zarówno w locie poziomym, jak i pionowym. Następnie obiekt unosił się nad gruntem, po czym odleciał z wielką prędkością przewyższającą dwu lub trzykrotnie zdolności współczesnych myśliwców. Prędkość lotu wiązała się w pewien sposób z błyskającymi światłami po bokach – im szybciej, tym bardziej intensywnie migały… Ruchom obiektu nie towarzyszył żaden dźwięk.”

26 kwietnia 1990 roku Michaił Gorbaczow otrzymał pytanie o UFO na jednym ze spotkań z robotnikami na Uralu.

– Zjawisko UFO jest prawdziwe i powinniśmy podejść do kwestii jego badania poważnie – powiedział.

Gen. Iwan Tretiak, ówczesny wiceminister obrony twierdził, że udowodniono w pewien sposób, że UFO są tworem bardziej zaawansowanej niż nasza cywilizacji, zaś każda próba „walki z nimi, przed wyjaśnieniem ich intencji wydają się bezcelowe”.

Turkmenistan był jedną z sowieckich republik, gdzie według relacji świadków w godzinach dziennych 25 maja 1990 roku pojawił się gigantyczny obiekt w kształcie dysku, mierzący ok. 300 m. średnicy. UFO miało czerwono-pomarańczowy kolor i zdawało się być „opasane” przez rząd „okien”. Obiekt unosił się na wysokości ok. kilometra nad miastem Mary.

– Przestrzeń powietrzna nad regionem znajdowała się pod ścisłą kontrolą z racji wojny toczącej się w Afganistanie – mówił inż. Nikołaj Lebiediew, rosyjski ufolog.

„Wszystkie radzieckie siły powietrzne podzielone były na regionalne oddziały. Obszar wokół Mary znajdował się pod kontrolą XII Armii Obrony Lotniczej. Jednostką obrony dowodził płk Anatolij Kurkczy.

Gdy pułkownik otrzymał wiadomość o UFO, rozkazał wystrzelić w jego kierunku dwie rakiety. Obiekt wykonał lekki manewr, zaś wystrzelone z niego promienie zneutralizowały rakiety. Kurkczy wysłał następnie w jego kierunku dwa samoloty. Gdy znalazły się one w odległości ok. 1000 m. od dysku, utraciły zdolność do lotu, zaś piloci ponieśli śmierć w katastrofie.

Rzekome UFO sfotografowane w Dalnegorsku w 1989 roku

Kurkczy został natychmiastowo usunięty ze stanowiska przez dowództwo, zaś sprawą zajęli się wojskowi prokuratorzy. Jednakże zgodnie z informacjami uzyskanymi od jednej z osób, śledztwo niespodziewanie przerwano, zaś wszystkie informacje utajniono. Potem dowiedziałem się, że szwadron, w skład którego wchodzili piloci, którzy ponieśli śmierć w incydencie rozwiązano.”
Oto fragment artykułu Lebiediewa, który ukazał się w jednej z petersburskich gazet, choć część informacji została usunięta przez redakcję. Z publikacją artykułu wiązała się seria interesujących rozmów, w tym telefonów od gen. Kremenczuka z lokalnej jednostki, który zaprzeczał, aby historia była prawdziwa. Jak mówił, jeśli byłaby to prawda, z pewnością by o tym wiedział. Gen. Kremenczuk powiedział, że zadzwoni do jednostki w Mary z pytaniem o incydent i poprosił Lebiediewa, aby skontaktował się z nim za jakiś czas. Ten stwierdził potem: „Gen. Kremenczuk powiedział mi nie tylko, że jednostka nie posiada informacji o incydentach związanych z UFO lub rozbitymi samolotami, ale w ogóle nie figuruje w ich aktach nazwisko Kurkczy”.

 

Kolejna rozmowa z innym wojskowym w stopniu podpułkownika, który służył pod Kremenczukiem mówiła o „niemożności potwierdzenia lub zaprzeczenia informacjom zawartym w artykule” Lebiediewa. Kurkczy z kolei rzeczywiście istniał i dowodził jednostką lotniczą na Nowej Ziemi.

Powinienem dodać, że jeśli personel wojskowy zostaje zobowiązany do zachowania tajemnicy w kwestiach podlegających ścisłej tajemnicy, KGB wymaga na danych osobach podpisanie oficjalnego dokumentu, który zawiera ostrzeżenie, że w wypadku złamania tajemnicy zostaje się skazanym bez wstępnego śledztwa” – wyjaśnia Lebiediew.

Atak na radar

Krótko po północy 13 września 1990 roku mjr A. Duplin pełniący służbę na stacji radarowej niedaleko Kujbyszewa (dziś Samara) zaobserwował duży obiekt w odległości ok. 100 km. 10 minut po północy obiekt zaczął „zanikać” a po chwili pojawił się w miejscu odległym o 42 km w formie trójkąta. Wraz ze zbliżaniem się obiektu, dowództwo zdecydowało się wyekspediować grupę zwiadowczą pod dowództwem kpt. Lazejki. Gdy mężczyźni wyszli z podziemnego bunkra, nieznany obiekt przeleciał dokładnie ponad nimi na wysokości nie większej niż 10 m.

– Wyraźnie go widzieliśmy, bo teren bazy jest zawsze oświetlony – mówił Lazejko. Spód obiektu był gładki, ale nie jak lustro, lecz gruba warstwa sadzy. Nie zauważyliśmy żadnych otworów, okien czy wsporników. Widzieliśmy jednak trzy biało-niebieskie promienie światła. Rogi obiektu były lekko zaokrąglone.

Zgodnie z relacją sierż. B. Gorina, dowódcy straży, nie dało się wówczas skontaktować z sierż. Błażysem znajdującym się na stanowisku nr 4. O godzinie 0:20, Gorin wysłał w celu zbadania sprawy dwóch żołnierzy. Śladów po Błażysie nie było. Dowiadując się o tym Gorin zlecił poszukiwania. 90 minut później dowiedział się jednak, że Błażys najwyraźniej zniknął w towarzystwie jeszcze jednego strażnika, A. Warenicy.

– Po tej relacji – mówił mjr Duplin – zdecydowałem się poszukać obiektu, który miał rzekomo wylądować przy ogrodzeniu.

Kpt. Lazejko mówił, że gdy znalazł się przy stanowisku nr 12 ujrzał błysk oraz antenę, która zdawała się płonąć, „jak gdyby była z drewna”. Inny świadek, kpr. Dudnik opisał to wydarzenie w ten sposób: „Stałem na stanowisku nr 6 i ujrzałem przylot dużego trójkątnego obiektu. Potem wylądował, ale nie za szybko i towarzyszył temu dźwięk przypominający szum. Obiekt miał wysokość ok. 3 metrów. Błysk, który się pojawił przewalił antenę, która znajdowała się za mną. Na powierzchni obiektu nie zauważyłem żadnych otworów.”

Co ciekawe, antena nagle rozjarzyła się jak pod wpływem wysokiej temperatury, lecz na Dudnika nie miało to żadnego wyraźnego wpływu.

Zdjęcie wykonane w górach Ural w 1976 roku
Inny świadek tych wydarzeń kpt. Beszmetow twierdzi, że pojawienie się obiektu spowodowało wiele uszkodzeń na terenie bazy. Z kolei zaginieni strażnicy odnaleźli się jakiś czas potem Błażys twierdził, że zawołano go do telefonu, po czym niespodziewanie stracił przytomność. Varenica twierdził z kolei, że nie pamięta nic z wydarzenia, które jak mu się wydawało, spędził na stanowisku. Co ciekawe, ich zegarki wskazywały zły czas.Kooperacja

 

W czasie spotkania w Genewie, które odbyło się w listopadzie 1985 roku prezydent Ronald Reagan powiedział Gorbaczowowi, że „ich wzajemne spotkania byłyby łatwiejsze, jeśli nagle pojawiłoby się zagrożenie naszej planety ze strony innych istot z kosmosu. Zapomnielibyśmy wtedy o lokalnych różnicach, które dzielą nasze kraje i zdalibyśmy sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy tacy sami.” Gorbaczow żywił ten sam sentyment do obcych mówiąc, że amerykański prezydent stwierdził, że jeśli Ziemia stanęłaby w obliczu inwazji obcych, USA i ZSRR połączyłyby siły, aby ją odeprzeć…

Zobacz także:
Skomentuj na INFRA FORUM (nie wymaga rejestracji)
UFO i broń jądrowa
Wojsko Polskie i UFO

_________________________
opracowanie i tłumaczenie: P.Cielebiaś, INFRA
źródło: Timothy Good, Need to Know. UFOs, the Military and Inteligence, 2007, s. 351-361.

Reklamy

From → Artykuły, Galeria, Linki

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: