Skip to content

Bestia atakuje znienacka !!! Chupacabra w Polsce !!!

14 listopada 2009

Copyright ©  2009 by http://www.paranormal.pl
All Rights Reserved.

Puma ( Felis concolor) – występuje na obszarze obu Ameryk , od terenów Kanady w AmerycePółnocnej po Patagonię w Ameryce Południowej. Czasem puma określana jest jako kuguar. Dorosły osobnik waży około stu kilogramów przy wzroście 60 centymetrów i długości ciała osiągającej półtora metra . Ogon pumy mierzy 75 centymetrów. Futro ma barwę brązową lub szaro-rudą bez wyraźnego dymorfizmu płciowego. W obrębie tego gatunku występuje kilka podgatunków różniących się między sobą umaszczeniem oraz rozmiarami ciała. Pumy z górskich regionów Andów są koloru ciemnoszarego , natomiast puma patagońska ma sierść o barwie srebrzystoszarej. Zwierzęta te osiągają maksymalny wiek około 15 lat.

Puma jest kotem o aktywności nocnej, poluje najczęściej gdy zapadnie zmrok. W ciągu dnia można ją spotkać śpiącą na w terenach zarośniętych wysoką trawą lub na gałęzi drzewa. Zwierze bytuje z reguły w terenach o suchym klimacie , najczęściej w terenach leśnych lub otwartych porośniętych wysoką trawą. Puma nie lubi wody, z reguły unika jej , jednak czasem spotyka się ją w okolicach zbiorników wodnych.

Jak większość drapieżnych kotów puma zdobywa pożywienie stosując rożnego rodzaju zasadzki na swe ofiary, wykorzystując swój spryt i zwinność. Nie walczy ze swoimi ofiarami lecz atakuje je z znienacka. Świetnie wspina się po drzewach, potrafi to robić bardzo cicho i ostrożnie tak aby nie być zauważonym przez potencjalna ofiarę. Polując w nocy może łatwo ukryć się wśród konarów drzew, a doskonały wzrok pozwala jej na wypatrzenie zdobyczy nawet w ciemnościach. Puma atakuje przede wszystkim ssaki , np. sarny , aguti, owce, młode cielaki czasem tez małpy. Nie gardzi też ptakami. Puma nie stanowi bezpośredniego niebezpieczeństwa dla człowieka, atakuje tylko we własnej obronie lub gdy jest bardzo rozdrażniona. Czasem zdobycz przez nią upolowana jest tak duża że nie jest w stanie zjeść jej całej. W takim przypadku przysypuje resztki pożywienia ziemią i liśćmi . Gdy w czasie polowania nie uda się jej nic zdobyć, korzysta ona z zapasów które nagromadziła wcześniej. Nigdy nie zdarza się żeby jadła nadpsuty pokarm.

HISTORIA BEZ KOŃCA !!!

W 1923 r  w New Lands,następnie w 1931 r Look,oraz w 1932 r Wild Talents zwrócono po raz pierwszy uwagę na zagadkowy i przerażający fenomen  okaleczania zwierząt !!!

„W maju 1810 r coś pojawiło się w okolicach Ennerdale,w pobliżu granicy Anglii ze Szkocją,gdzie zabijało owce,czasami siedem albo osiem w ciągu jednej nocy,ale nie pożerało,tylko wysysało z nich krew”.

!5 września 1883 r Adelaide Observer z Australii  doniósł ,że niejaki Mr.Hoad z Adelajdy znalazł na brzegu Brungle Creek”bezgłowy tułów zwierzęcia przypominającego świnię”.

Kto,lub co masakrowało zwierzęta ???

Najbardziej znany przypadek śmiertelnych okaleczeń zwierząt gospodarskich wydarzył się w Wyrley w hrabstwie Staffortshire, w Anglii.Pierwszy z serii makabrycznych incydentów wydarzył się w nocy  2 lutego 1903 r .Zarżnięty został jeden z bardzo cennych koni wyścigowych,po cym w kilkudniowych odstępach zamordowano w podobny sposób inne konie,krowy i owce.

Londyński Daily Mail z 1 listopada 1905 r jedną ze swych relacji zatytułował „Tajemnica zarżniętych owiec z Badminton”. W tym rejonie pojawiło się „coś” i dokonało rzezi niezliczonych ilości owiec. Sierżant Carter z posterunku policji w Gloustershire zbadał ten przypadek : „Sam widziałem dwie padłe sztuki i  mogę definitywnie stwierdzić,że nie było to dzieło ani psów,ani wilków.Psy nie są wampirami,które wysysają z owiec krew,nie ruszając przy tym zupełnie mięsa.

„KOT”   Z   EXMOOR

Exmoor to obszar znajdujący się północnej części Półwyspu Kornwalskiego, podzielony między hrabstwa Somerset i Devonshire, w większości pokrywają go wzgórza. Związana jest w nim jedna z największych kryptozoologicznych zagadek Wysp Brytyjskich, jaką jest kot z Exmoor.

Pierwsze doniesienia na temat zwierzęcia pochodzą z wczesnych lat 70-tych XX wieku – kilku żyjących w okolicy Exmoor rolników twierdziło że widziało duże zwierzę podobne do kota, pokryte czarną sierścią. Kolejna relacja pochodzi z roku 1983 r., wtedy stwór zabijał już zwierzęta domowe – farmer Eric Ley stracił ponad 100 owiec w ciągu 2,5 miesiąca. Napastnik zabijał swe ofiary w sposób podobny do dużych, dzikich kotów – przez rozerwanie gardła, podczas gdy tereny te nie są zamieszkiwane przez żadne znane koty o tak dużych rozmiarach. Wtedy też bestia otrzymała swoją nazwę „Beats Of Exmoor”, poświęcony byłej nawet artykuł w „London Daily Express”. W tym samym roku 1983 w rejon Exmoor wysłani zostali żołnierze, mający za zadanie schwytać lub zabić zwierzę. W czasie ich obecności ataki na zwierzęta domowe ustały, ale po opuszczeniu przez nich terenu natychmiast przybrały na sile. Żołnierze twierdzili że widzieli stwora i zdołali go otoczyć w stodole, jednak gdy weszli do środka … stodoła była pusta.

Z 1984 r. pochodzi relacja Trevora Beera, który widział mierzące ok. 1,5 metra wysokości zwierzę z rozbudowanym korpusem, silnymi nogami i zielono-żółtymi oczami. Beer wprowadził zamieszanie wśród próbujących wyjaśnić tajemnicę, gdyż stwierdził że stwór bardziej przypominał wydrę niż kota. Do dziś jest to jedna z najbardziej konkretnych i precyzyjnych relacji dotyczących spotkania z bestią Exmoor.

Szczególnie krwawy był rok 1987, kiedy kot z Exmoor  zabił ponad 200 zwierząt na farmach i w ich okolicach. Z 1988 r. pochodzi natomiast relacja świadka który widział kota mierzącego aż 4,5 metra wysokości. Później aktywność zwierzęcia ustała, ataków było coraz mniej, podobnie jak relacji świadków. Nowa fala ataków na zwierzęta hodowlane miała miejsce w sierpniu 1995 r., a kolejna w styczniu 2001 r. Z tego okresu pochodzą też opisy kota, wedle których przypominał on dużą panterę.

Istnieje kilka fotografii prawdopodobnie przedstawiających omawianą bestię, ale żadna nie pokazuje zwierzęcia na tyle dokładnie aby uznać ją za mocny dowód.

Po dziś dzień wysunięto kilka hipotez próbujących wyjaśnić zagadkę kota z Exmoor. Jedna z nich przypomina, że w czasach wiktoriańskich bogaci Anglicy sprowadzali do kraju wiele egzotycznych zwierząt – być może któryś z okazów uciekł i przystosował się do życia w pagórkowatym regionie Exmoor…

Według innej kot jest nieznanym gatunkiem dzikiego kota – teoria ta opiera się relacjach tych świadków, którzy twierdzili że sierść kota jest szara, jednak istnieją spore rozbieżności między poszczególnymi opisami. W tę teorię wpisuje się jednak hipoteza, że kot z Exmoor może być krzyżówką pumy, która uciekła z miejsca przetrzymywania, z którymś ze znanych gatunków kotów.

Sceptycy wyjaśniają zagadkę obecnością zwykłych kotów, których rozmiary świadkowie wyolbrzymiali dając początek legendzie. Nie wyjaśnia to jednak tak dużej liczby ataków na zwierzęta hodowlane, a przede wszystkim sposobu w jaki ofiary zostały uśmiercone.

Śmierć w cichą noc – Polska 2009 r

Mokra, to typowa śląska, rolnicza wioska. Idąc wieczorem do sąsiada niektórzy zostawiają otwarte drzwi domu i klucze w zamku. Co się dziwić, że wejścia do obory nie ryglowali. Przynajmniej dotychczas.

– Drzwi nie były zamknięte, bo niby czego się miałem obawiać? – opowiada Roman Wilczyński – Obora jest jakieś 100 – 150 metrów od domu. W nocy nie słyszeliśmy niczego podejrzanego. Rano jak co dzień poszedłem do zwierząt i zobaczyłem nieżywego świniaka. Dużą sztuka, miał ponad 100 kilogramów. Leżał pocięty, pogryziony w chlewiku. Rozdarty bok, wyjedzone z tyłu i pod łopatką.

– Siedem lat prowadzę hodowlę i pierwszy raz zdarza mi się coś takiego – mówi Sebastian Wilczyński, kolejny poszkodowany. Siedem zagryzionych cielaków, to ok. 5 tys. zł. straty, której nikt rolnikowi nie zwróci. On też przyznaje, że drzwi do obory były nocami nie zamknięte. Wchodzi się do niej od strony placu wypełnionego sprzętem rolniczym, ogrodzonego. To środek wsi, wokół droga asfaltowa, domy. Nikomu do głowy nie przyszło, że w takim miejscu może zaatakować drapieżnik.

Sebastian Wilczyński pojechał na policję dopiero gdy usłyszał o kolejnym ataku. Jego brat Kamil Wilczyński po drugiej stronie placu hoduje warchlaki. Miesiąc temu jednej nocy stracił ok. 30 młodych. Część przepadła, kilkanaście znalazł zagryzionych w różnych miejscach obory. Nawet tego nie zgłosił policji czy weterynarii, pogodził się ze stratą. Dopiero teraz, gdy we wsi zagryzione sztuki znaleziono w trzech kolejnych gospodarstwach, rodzina skojarzyła tamten wypadek z ostatnimi.

Bernard Hamerla, ostatni poszkodowany, mieszka na skraju wioski. Pierwszy dom od strony rozległych pól. Wejście do obory jest zaraz za domem, ale śpiąca w ostatnią niedzielę rodzina też niczego nie usłyszała. Rankiem znaleźli siedem zamordowanych warchlaków w zakrwawionym kojcu.

– Prosiaki były niedawno po zabiegu kastracji – mówi Marek Wisła, lekarz weterynarii i pracownik powiatowej inspekcji weterynaryjnej. – Drapieżnik musiał wyczuć świeży zapach krwi. Wypchnął dwoje drzwi, w tym jedne zamknięte na zasuwę.

Doktor Wisła pokazuje na komputerze fotografie padłych zwierząt. Wygryzione karki, nogi i pośladki. Długie na kilkanaście centymetrów cięte ślady, jakby zadane ostrymi pazurami z dużą siłą. Napastnik atakował w sposób typowy dla drapieżnych kotów, z góry, dopierając się do miejsc umięśnionych. Pies gryzie trzewia.

zdjęcia dr Wisły:


Bestia pozostawiła ślady…


Dokładnie zbadano ślady dopiero w ostatnim przypadku, ale i tak zostały rozmyte przez padający w nocy deszcz. Jeden jest wyraźniejszy. Bez widocznego odcisku pazurów, same miękkie poduszki i charakterystyczny okrągły kształt jak u kota. Rozmiar – po przekątnej 9 i 11 centymetrów wskazuje, że zwierzę waży co najmniej 60 kilogramów. W kojcu na deskach został też kłak sierści.

– Porównałem je pod mikroskopem z sierścią pumy, jaką dostałem z opolskiego ZOO – mówi dr. Wisła Z całą pewnością to nie jest ta sama sierść. U pum z Opola podszorstek, czyli spodnia warstwa sierści wygląda tak samo jak u domowych kotów. Sierść z obory Bernarda Hamerli ma obraz mikroskopowy sierści psiej.

Adam Sierak, 2009-03-21

Strach i ogromne straty. Południowa część Opolszczyzny żyje ostatnio doniesieniami o „bestii z Mokrej”. Bestii zwinnej jak kot i polującej niestety z sukcesami… Obawy są jak najbardziej uzasadnione, bo we wsi Mokra na Opolszczyźnie swoje życie straciło już ponad czterdzieści sztuk bydła. O sprawcy wiadomo, że ma 4 łapy, sporą wagę i wrodzony instynkt zabijania. Na razie zwierze nie atakuje ludzi, ale specjalnie powołany sztab kryzysowy zaleca ostrożność.

Obawy mieszkańców południowej części Opolszczyzny wydają się być jak najbardziej uzasadnione. Bestia atakuje i zabija. Na razie tylko zwierzęta. Życie straciło już czterdzieści sztuk bydła. Rzekomy agresor? Ma cztery łapy, na oko ponad 80 kilo i wrodzony instynkt zabijania. – Na razie tak szczęśliwie się składa, że zwierzę to nie atakuje i nie zbliża się do ludzi. Na razie zadowala się zwierzętami hodowlanymi – przyznaje podinsp. Ryszard Bałucki, KPP w Prudniku.

Od dwudziestu dni w okolicach wsi Mokra na Opolszczyźnie poluje dzikie zwierzę, które nie daje szans hodowcom na jakąkolwiek obronę swojego dobytku. Mieszkańcy nie wiedzą też dlaczego bestia wybrała sobie na polowania akurat to miejsce. W ogóle wokół tej sprawy jest wiele niewyjaśnionych hipotez.

Roman Wilczyński mimo, że od kilku dni w dzień i w nocy dogląda swojej hodowli, nie zdołał upilnować wszystkich zwierząt. Kilka dni temu drapieżnik zaatakował i zabił jedną ze świń. Jak mówi całą noc panował spokój, dopiero kiedy rano zajrzał do zwierząt okazało się, że jedna ze świń została zamordowana i pocięta. Weterynarz podejrzewał, że Wilczyński sam ją pociął.

Jedyne, jak dotąd, nagranie z „bestią z Mokrej” pokazaliśmy fachowcowi. Pracownicy ogrodu zoologicznego po obejrzeniu materiału filmowego przypuszczają, że może to być puma. I właśnie takie rozpoznanie nie napawa optymizmem. – Puma jest dużym kotem drapieżnym, który potrafi zaatakować sporej wielkości zwierzęta gospodarskie, a jeżeli będzie głodna, jeżeli będzie chciała zasycić swój głód to zaatakuje i człowieka – wyjaśnia dr Sabina Nobis ze Śląskiego Ogrodu Zoologicznego w Chorzowie.

Policja i służby weterynaryjne sprawdzają teraz tropy. Te które zostawił za sobą kot, jak i te, które mogłyby ich doprowadzić do przyczyny całego dzikiego zamieszania. – Albo komuś uciekło z transportu i osoba takowa nie zgłosiła, jest też możliwe, że na terenie sąsiednich Czech jest parę ośrodków tzw. ZOO czy safari,  w których zwierzęta tego typu są przechowywane, więc może któreś uciekło? – zastanawia się podinsp. Bałucki.

Jedno jest pewne, zwierzę nadal znajduje się na wolności. Kilkanaście godzin po ostatnim ataku zwierzę było widziane prawie 40 kilometrów od wsi Mokra  w Głubczycach.

MOZAIKA ZWYCIĘSTWA ?

Dni krwiożerczej bestii są już policzone. Puma, która od kilku tygodni budziła grozę na południu Polski, niespodziewanie pojawiła się pod Powałkowicami (woj. kujawsko-pomorskie).

Myśliwi nie mają już żadnych wątpliwości – niebezpieczny zwierz to puma, która waży ok. 50 kg. W gminie Bierawa łowczy zastawili już pułapkę na zwierza. Ogrodzili fragment lasu siatką i do środka wrzucili świeże mięso. Krwiożercza bestia jak na razie nie daje się złapać.

Tymczasem „PUMA”  : 27.03.2009

Powiat krapkowicki, jest kolejnym na Opolszczyźnie, w którym obowiązuje zakaz wstępu do lasu. Wszystko przez drapieżnika, który rano we wsi Dobra zagryzł sarnę – informuje RMF FM.

Fałszywych alarmów o pojawieniu się drapieżnika jest sporo. Tym razem jednak taka pewność jest. Zwierzę pozostawiło na miejscu ślady. Na szyi są widoczne ślady duszenia, ślady zadrapań, zerwanej skóry. Cały jeden bok jest wygryziony przez zwierzę. Sarnę znalazł mężczyzna, który był na spacerze z psem.

Okolica jest patrolowana przez myśliwych i policję, która przez megafony apeluje do mieszkańców, by ograniczyli wyjścia z domu do minimum.

poniedziałek 30 marca 2009

Kolejny atak tajemniczego drapieżnika

W miejscowości Łany, w powiecie kędzierzyńskim nieznany drapieżnik zniszczył solidną klatkę i pożarł znajdującego się w niej królika. Na miejscu zabezpieczono ślady dużego zwierzęcia nie występującego na co dzień na tym terenie – poinformował podinsp. Jarosław Dryszcz z zespołu prasowego opolskiej policji.

W kędzierzyńskim starostwie zebrał się sztab antykryzysowy. Starosta zaapelował do gospodarzy aby zabezpieczyli inwentarz i ograniczyli przebywanie na zewnątrz w godzinach wieczornych i nocnych. Teren będzie patrolowany przez policję i myśliwych. Zdaniem weterynarza ślady obok zniszczonej klatki są bardzo podobne do znajdowanych na miejscu wcześniejszych ataków drapieżnika.

Łany są oddalone o niecałe 30 kilometrów od Głubczyc, gdzie w sobotę drapieżnik- najprawdopodobniej puma, irbis lub lampart – upolował i pożarł sarnę. Pozostałości zwierzęcia, obok których znaleziono ślady łap dużego drapieżnego kota odnalazł w niedzielę wieczorem przypadkowy przechodzień.

Krystyna Wierzbicka 2009-05-08

Pod Kielcami trwa obława na pumę

Wczoraj pumę widziano w okolicach Radlina w gminie Górno. Dzisiaj leśnicy znaleźli ślady dzikiego kota. Powołano sztab kryzysowy, który opracował już apel ostrzegawczy do mieszkańców. Strażacy odczytują go przez megafony. Specjalne służby leśne, policja i straż łowiecka rozpoczęły obławę. Wieczorem zrezygnowano z poszukiwań, ale wójt gminy Górno i policja apelują o zachowanie szczególnej ostrożności.

2009-05-09 13:01,

Ewakuowano ludzi z terenów ogródków działkowych. Na miejscu jest już policja, straż miejska, straż pożarna, straż leśna. Trwają poszukiwania z udziałem kamery termowizyjnej. Sztab kryzysowy, który działa na miejscu apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności i niewypuszczanie dzieci bez opieki. W pobliżu znajduje się duże osiedle bloków Barwinek i rozległe tereny domków jednorodzinnych

16 maja 2009r

Puma porwała kurę z podwórka

W piątek po południu policja otrzymała kolejną informację o dużym zwierzęciu przypominającym pumę, widzianym na terenie gminy Bliżyn.Mieszkanka wsi Rędocin twierdzi, ze w piątek z jej podwórka dziwne zwierzę ukradło kurę.

Mieszkająca we wsi Rędocin na pograniczu gmin Bliżyn i Chlewiska zaalarmowała stróżów prawa.

– Z relacji kobiety wynika, że duże, cętkowane zwierzę porwało z jej podwórka kurę i uciekło ze zdobyczą w stronę lasu. Nasi ludzie są na miejscu, prowadzimy czynności wyjaśniające – poinformowała nas Maria szwarc, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku – Kamiennej.

WIADOMOŚCI KRAŚNIK 17.05.2009

Puma straszy pod Kraśnikiem

Przebiega przez jezdnię, spaceruje po ogrodzie i polu. Wójt gminy zarządził stan wzmożonej czujności.

rio75vqm37uiv5wc1mr8m36d24bkeh-org

Tajemniczy ślad na działce państwa Krzysztoniów. fot.archiwum domowe

Słynna puma, bohaterka doniesień ostatnich tygodni, dotarła na Lubelszczyznę. Mieszkaniec wsi Szastarka w powiecie kraśnickim zaalarmował w internecie: – Od kilku dni słyszy się, że w lesie między Słodkowem a Szastarką grasuje duży dziki kot”.

Podobno komuś przebiegł drogę, innemu zostawił ślady na polu. Mieszkańców Szastarki i okolic wieść postawiła na nogi.

Puma to czy fatamorgana?

I czy to ten sam zwierz, na którego polowano niedawno w innych częściach kraju? Według mediów, kocur idzie przez Polskę zygzakiem: był w Wielkopolsce, potem na Śląsku i na Kielecczyźnie, wreszcie zahaczył oLubelskie.

Autor donosu na domniemaną pumę podpisał się ledwie imieniem Jan, ale postanawiamy go wytropić. – Janów u nas na wsi chyba z dziesięciu – wyjaśnia pod nieobecność męża sołtysowa Wanda Koszałka, która o zwierzu dowiedziała się pocztą pantoflową.

Uruchamiamy wywiad obywatelski w wiejskim sklepie. Barbara Król, sklepowa, wytrwale przepytuje klientów. Ustala: pogłoski o pumie chodzą w okolicy od kilku tygodni, jacyś kierowcy widzieli, jak zwierz w prążki przebiegał szosę.

– Widział go nasz mechanik, Jan Radwan, jak wracał z córką z Kraśnika. Ponoć puma przeleciała mu przed samochodem – twierdzi Beata Krzysztoń, pracownica administracji Szkoły Podstawowej w Szastarce.

Chcemy potwierdzić – telefon świadka milczy. Za to wiemy już, komu zwierz podeptał świeżo zaorane pole. – Dwa razy widziałem ślady – opowiada szkolny woźny. – Po raz pierwszy z miesiąc temu, koło stawiku, jakieś 20 metrów od lasu. Mokro było, więc wyjąłem bułę błota z odciskiem i zaniosłem do sąsiada, który ma wielkiego psa, żeby mu pokazać. Porównaliśmy: gdzie tam! Odcisk dużo większy. Sama środkowa opuszka szerokości 6-7 centymetrów. Po raz drugi intruz przespacerował się w ubiegły wtorek przez pole Paprockiego, właśnie zaorane pod hreczkę. Zostały imponujące odciski wielkiego pazura. Mało tego, zwierz zwiedził także ogródek Krzysztoniów. Zostawił odcisk łapy w grzędach, który widać na fotografii.

– Wielgachny! No, mówię pani, ja takiego śladu jeszcze nie widziałam – emocjonuje się Beata Krzysztoń.

Jeśli to nie zwidy, a prawdziwy drapieżnik, to powinien jeść wszystko, co się rusza – od myszy, przez zająca, po krowę.

– Nas nikt o takim łowcy nie zawiadamiał – mówi Tadeusz Waszczuk z Nadleśnictwa Janów Lubelski (po sąsiedzku, w Nadleśnictwie Kraśnik, które graniczy z Lasami Janowskimi, też o pumie nie słyszeli).

– Tu kiedyś ktoś się bobra wystraszył, a co mówić, jakby coś większego było… Oglądałem zdjęcia tej niby-pumy w telewizji. Wyglądała jak cień kota. Jak na pumę zwierz był za chudy, raczej przypominał młodego lamparta. Równie dobrze mógłby to być irbis. Puma żyje w Ameryce, a irbis w Tybecie, więc skąd te zwierzaki tutaj?

W zamojskim zoo ucieczki nie odnotowano. Dyrektor Grzegorz Garbuz trzeźwi: – Pantera śnieżna w Polsce? Albo puma? Ludzie różne rzeczy widzą. Ktoś kiedyś zadzwonił do ogrodu z informacją, że w Polsce kolibry latają. A zobaczył pewnie ćmę – zawisiaka. Też potrafi zawisnąć w locie, machając skrzydełkami. Oczywiście wszystko może się zdarzyć, także dzikie zwierzę na wolności, ale to mało prawdopodobne. Duży kot potrzebuje zjeść. Byłyby ślady grasowania.A właśnie że są!- W Polichnie usłyszałem, że w kępie leśnej zwanej Lisiaki tamtejszy rolnik Jan Kułaga znalazł rozszarpanego zająca. Właściwie to, co po nim zostało, czyli ogon – wyjaśnia wójt gminy Szastarka Ryszard Dudek. Doniesienia o pumie potraktował z urzędową powagą. Do 18 sołectw wysłał oblaty, czyli informacje, w których prosi mieszkańców o ostrożność, dołącza numery telefonów – straży, policji i służb weterynaryjnych.

– Pierwsze ruchy zrobiłem. Służby zawiadomione. Może ktoś psikus zrobił, ale ja tam wolę na zimne dmuchać – podkreśla wójt Ryszard Dudek.

Ewa Czerwińska

14.05.2009 /”Echo Dnia”/, PAPCzarna i ruda – pumy krążą poPolsce ! Masakra w kurniku pod lasem

2009-05-19 17:20,Kolejna akcja z pumą (?) w roli głównej, tym razem na scenie kurnika w Starachowicach. Jak się okazało to nie pierwszy taki atak dzikiego zwierzęcia w tym gospodarstwie.

Jak donosi lokalna Gazeta Starachowicka Nr 21/2009, w ostatni piątek w jednym z gospodarstw pod lasem zginęło 30 indyków i 20 kur oraz kurcząt. Część stada została zmasakrowana, pozostały tylko szczątki ptaków w kurniku i na podwórku, reszta stada przepadła bez śladu. W niedzielę dzikie zwierzę powróciło na posesję, ale tym razem na miejsce przybyła szybko policja z psami. Zabezpieczono pozostawione ślady łap i sierść na miejscu zdarzenia.

Jak czytamy to już kolejny atak na gospodarstwo przy ulicy Smugowej w Starachowicach. Miesiąc wcześniej zagryzione zostały dwa prosiaki, 10 kaczek, 8 kur, miniaturowa kózka,a nawet pies na podwórku.

Jak donosi lokalne Radio Kielce: „Członkowie powołanego przez starostę sztabu kryzysowego ustalili, że ataku dokonał prawdopodobnie zdziczały pies, albo zwierzę leśne.
(…)Policja zapowiada, że w zagrożonym rejonie będzie pojawiać się więcej patroli.”

PUM JAK WIDAĆ  PRZYBYWA !!!        W przeciwieństwie do rozumu !

there is no sin except stupidity – jedynym grzechem jest głupota.
(Oscar Wilde)

Puma w gminie Gołuchów

04/06/2009Na stronie gołuchowskiego Urzędu Gminy znaleźć możemy komunikat informujący o tym, że na terenie gminy Gołuchów „pojawiło się dzikie zwierzę, prawdopodobnie z rodziny kotowatych.” Na polu jednego z mieszkańców gminy zidentyfikowano ślady, które wskazują na to, że dzikie zwierzę to puma.

Rano w mojej króliczarni wszystkie drzwiczki były uchylone – opowiada Jerzy Tomczas – Nigdy wcześniej się to nie zdarzało. Brakowało dwóch królików. Na polu sąsiada znaleziono ślady jakiegoś zwierzaka. Na miejsce przyjechali strażnicy gminni, leśnicy oraz lekarz weterynarii. Stwierdzili oni, że ślady znajdujące się na polu wskazują na to, że zwierzę, o którym mowa od jakiegoś czasu to puma.

03/06/2009 15:45:22

Krwiożercza puma atakuje pod Radomiem?Cztery kozy zagryzł tajemniczy drapieżnik wMłodocinie Mniejszym pod Radomiem.Świadkowie widzieli uciekające do lasu bure zwierzę. To mogła być puma, ale weterynarze nie są w stanie tego potwierdzić. Na wszelki wypadek teren przeczesują policjanci, strażacy i myśliwi.

Ostatnio pumę widziano na północnym Mazowszu. Pojawienie się tam dużego drapieżnika postawiło w stan najwyższej gotowości służby z Ostrołęki. Dużego kota widzieli mieszkańcy wsi Guzowatka, a weterynarz znalazł na ziemi ślady dużego kota.

RODACY !!!  SZABLE W DŁOŃ !!!

Klatka na pumę !!!

W środę przed urzędem wojewódzkim zademonstrowano jej działanie, bardzo proste zresztą. W klatce zostanie umieszczona kura, prosiak lub ewentualnie kawałek sarny, a puma, która zgłodnieje, powinna się skusić na taki rarytas. Wejdzie więc, naciśnie zapadnię i krata opadnie, a puma znajdzie się w pułapce. Nie ma jednak pewności, czy drapieżnik nadal przebywa na terenie naszego województwa; zdania są podzielone.- Klatka zostanie przewieziona do Nadleśnictwa Prószków, gdzie puma była ostatnio widziana – informuje Henryk Ferster, dyrektor Centrum Zarządzania Kryzysowego. – Zostanie ustawiona w konkretnym miejscu wtedy, kiedy pojawi się puma, a znajdziemy ją po śladach. Liczymy, że zwierzę w klatce zwabi pumę hałasem, jakiego narobi.

gazetalubuska.pl

„Puma” na przekór życzeniom dyrektora Ferstera nie tylko nie hałasuje ale morduje dalej zwierzęta w przerażającej i złowrogiej ciszy !!! Uderza i znika !!!

We wrześniu ubiegłego roku cała Polska śledziła obławę, jaką policja urządziła na tajemnicze zwierzę z Jeziorzan koło Krakowa. Ktoś z wioski przypadkowo sfilmował z dużej odległości na zarośniętej łące biegnącego drapieżnika – kota o sporych rozmiarach, prawdopodobnie młodego lwa.

Dwudniowe poszukiwania z udziałem dwóch helikopterów policyjnych, dziesiątków funkcjonariuszy w tym brygady antyterrorystycznej i lekarzy weterynarii z bronią usypiającą, kosztowały 50 tys. zł. I nie dały żadnego efektu. Nie trafiono nawet na ślad drapieżnika. Film z Jeziorzan zostaje zagadką do dziś.

Puma w Szczecinku?

Gość dnia | 2009-06-18

Nadal ciężko mi uwierzyć w to, co dziś mi się przydarzyło. Jestem mieszkańcem ulicy Bukowej w Szczecinku. W pobliskich lasach najprawdopodobniej grasuje puma!

Zwierzę nie przypominało za grosz domowego kota czy psa, jest to bez wątpienia drapieżnik niewystępujący na tych terenach, niczego podobnego w całym swoim życiu nie spotkałem.

Od razu zwróciłem uwagę na długi ogon, szpiczaste uszy i szarobury kolor sierści. Puma była w miarę spokojne, cała moja obserwacją (ze znacznej odległości) trwała około 2 minuty, po czym zwierze czmychnęło w las. Na dowód udało mi się zrobić zdjęcie, które przesyłam w załączniku.
Mam nadzieję że więcej nie wróci.

Puma grasowała w Kaliszu

Bohaterka licznych publikacji prasowych – puma, tym razem pojawiła sie w Kaliszu. W niedzielę wieczorem zwierzę widziane było na osiedlu Tyniec.

Zwierzę ciągle wędruje po kraju i mimo wielu obław nikomu jeszcze nie udało się przechytrzyć dzikiego kota. Tym razem zwierzę widziano w okolicach kaliskiego osiedla Tyniec.Natychmiast zawiadomione o obecności kota zostały odpowiednie służby porządkowe, lecz jak się później okazało, znów na próżno. Na miejsce, oprócz policjantów, przyjechał patrol strażników miejskich i lekarz weterynarii, który na podstawie śladów łap odciśniętych w ziemi uznał, że mógł pozostawić je sporych rozmiarów kot.Sztab kryzysowy niemal natychmiast podjął decyzję o próbie schwytania dzikiego zwierzęcia. W pobliżu skrzyżowania ulic Radoszewskiego i Żytniej ustawiono specjalną klatkę, która zamyka się natychmiast, kiedy drapieżnik wejdzie do środka. Służby ratownicze pożyczyły ją od stowarzyszenia „Help Animals”, który zajmuje się pomocy bezdomnym psom i kotom. Jednak puma okazała się sprytniejsza od ludzi. Nie została ujęta.Źródło: Głos Wielkopolski

Tajemnicze zwierzę pod Radziejowem

Barbara Szmejter

Pan Włodzimierz Kamiński, mieszkaniec Powałkowic pod Radziejowem, sfotografował ślady dużego kota.

(fot. Włodzimierz Kamiński)

Na wszelki wypadek przesłał zdjęcia do radziejowskiej komendy. Policja poważnie potraktowała sprawę.

– Nie wiemy, co to za zwierzę, staramy się zweryfikować dane – poinformował nas Piotr Chrupek, oficer prasowy KPP w Radziejowie.

Myśliwi nie mają informacji wskazujących na obecność w tej okolicy zwierzęcia atakującego lub usiłującego wyrządzać szkody w gospodarstwach. Nie jest wykluczone , że mamy do czynienia ze śladami np. dużego psa, ale nie można wykluczyć żadnej ewentualności, co do pochodzenia ujawnionych śladów.

Może internauci pomogą?

Od kilku tygodni Opolszczyzna żyje podobna sprawą. Wielki kot (prawdopodobnie puma) poluje na zwierzęta, zarówno te żyjące dziko, jak i hodowlane. M. in. z obory jednego z gospodarzy we wsi Mokra zginęło 30 młodych warchlaków. Właściciel znalazł kilkanaście sztuk zagryzionych, RESZTA ZGINĘLA BEZ SLADU !!! (podkr.moje)

Puma grasuje na Kujawach?

Dużego czarnego kota-drapieżnika widziano w kilku wsiach niedaleko Izbicy Kujawskiej. Według relacji, zaatakował kilka zwierząt gospodarskich. Mieszkańcy zaczynają się bać.

Józef Świątkowski jako jeden z pierwszych zauważył tajemnicze zwierzę. Późnym wieczorem wracał z pracy do domu, kiedy nagle przebiegło mu drogę. – Byłem wystraszony. Nie wiedziałem, co to jest. Duże, czarne zwierzę przeleciało jakieś 20 metrów ode mnie – opowiada.

Na mieszkańców okolic Izbicy Kujawskiej padł strach. Niektórzy boją się posyłać dzieci szkoły i wychodzić z domów. Tym bardziej, że, jak mówią, dzikiego kota widziało już wiele osób. Według mieszkańców, puma musi być wygłodzona, bo zaatakowała już cztery prosięta i kilka gęsi. – Wstałam wczesnym rankiem, zajrzałam do chlewika i okazało się, że wszystko było zagryzione – mówi Małgorzata Rakowska.

Zaniepokojeni są również leśnicy, którzy baczniej obserwują teren. Kilkadziesiąt kilometrów dalej znaleźli zagryzionego jelenia, a obok niego ślady wielkich, kocich łap. Jak mówią, Kujawy i Pomorze są idealnym środowiskiem dla pum czy rysi. – Mamy tutaj warunki, żeby ona mogła bytować. Jest zwierzyna, którą może się żywić; jest teren, gdzie może się skryć – ocenia Karol Mentlewicz z Nadleśnictwa Włocławek.

Niewykluczone, że zwierzę jest tym samym, które widywano na Śląsku. W ciągu doby puma może pokonać nawet 80 km.

Barbara Sikora 2 sierpnia 2009 r

Co zabiło sarnę ?

Po sygnałach o pumie, grasującej rzekomo po Polsce, nasi czytelnicy są wyczuleni na wszelkie podejrzane przypadki. Pan Grzegorz w lesie w Kranowie zauważył martwą sarnę. – Leży niedaleko głównej drogi. Jest nadgryziona. Ktoś powinien się tym zająć – mówi.

Puma grasuje w Czechach

Krzysztof Strauchmann/ Nowa Trybuna Opolska

Czeska prasa informuje, ze drapieżnik, prawdopodobnie puma, był widziany na pograniczu polsko – czeskim. W środę, 17 czerwca po południu, 31-letni mężczyzna biegający po lesie w okolicy wsi Radim i Jeżnik koło Krnova zauważył drapieżnika atakującego sarnę.

Mężczyzna zawiadomił policję, która znalazła na miejscu sarnę z wygryzionym bokiem i wnętrznościami. Specjaliści mają teraz zbadać martwe zwierzę i stwierdzić, czy rany mogą pochodzić od drapieżnika z rodziny kotowatych.

Policja sprawdza okolicę, ale informuje, ze na razie nie ma żadnych dodatkowych wiadomości o pumie.

Jeżnik i Radin znajdują się kilka kilometrów do polskiej wsi Chomiąża.

SOCHACZEW-Polska

Państwo Antoniakowie z Kornelina pod Sochaczewem hodują kozy od 10 lat. Do poniedziałku zwierzęta żyły sobie u gospodarzy spokojnie, skubiąc trawę. Antoniakowie byli przekonani, że tak już będzie zawsze. Ale w nocy z poniedziałku na wtorek na ich podwórku doszło do prawdziwej jatki.

– Tej nocy nie było nas w gospodarstwie – opowiada przerażona pani Krystyna. – Kózki jak zawsze spały sobie na wybiegu. Gdy wróciliśmy w południe do domu, zobaczyłam, że leżą na podwórku na bokach.

puma w soch

Myślałam, że się wygrzewają na słońcu. Mąż zaczął pokrzykiwać do nich: kózki, kózki! A one nic. Wtedy podeszliśmy do nich i omal nie dostaliśmy zawału z przerażenia – dodaje.

odgryziona głowa kozy

Jedna z kóz miała oderwaną głowę, druga przegryzione gardło.

Pozostała szóstka po jednym ukłuciu na bokach i pod szyją. – Wokół nie było ani kropli krwi – łapie się za głowę Stanisław Antoniak (67 l.). – Gdyby to były wygłodniałe psy, poszarpałyby kozy za nogi i najadły się nimi. To była jakaś bestia, która napoiła się naszymi kózkami – dodaje.
Działka, na której pasły się kózki, ogrodzona jest wysoką siatką. – Pies by takiej nie przeskoczył. Nie widać też nigdzie śladów podkopu. To musiało być bardzo silne zwierzę – mówi pan Stanisław.
Pani Krystyna jest przekonana, że kozy zabiła puma, która od miesięcy krąży po Polsce. – Trzy tygodnie temu widziałam z daleka w zbożu duże, jasne zwierzę, które robiło wysokie susy. Sądzę, że to ono wymordowało moje kózki – dodaje.  Antoniakowie po raz pierwszy od lat zamykają na noc kozy w oborze, bo boją się kolejnego ataku drapieżnika. A kozy chodzą za gospodarzami krok w krok, jakby szukały u nich schronienia. Szczególnie przywódczyni stada Klara, która przeżyła spotkanie z dziką bestią, ale na ciele ma wciąż ślad po kłach drapieżnika.
Gospodarze zgłosili sprawę na policję. – Będziemy bacznie obserwować okolice Sochaczewa. Jeśli ktoś zobaczy zwierzę podobne do drapieżnika, proszony jest o kontakt z policją – mówi podinsp. Tadeusz Kaczmarek z mazowieckiej policji.

[Agata Rowińska]

Mężczyzna, właściciel kóz kilka dni wcześniej widział z daleka skradające się zwierzę w kolorze burym, które nie przypominało żadnego ze znanych mu zwierząt leśnych, ani domowych.

——————————————————————————————————————–

Od początku stycznia śledziłem drogę „pum”…Hubert Chwiałkowski zaznaczał ją na mapie kraju…

Mój komentarz :

Legendarna puma nie jest wyłącznie  polskim zjawiskiem. Obecność pumy zgłaszali świadkowie m.in. w USA (stan Michigan, lata: 1984, 1985, 1989, 1992; Illinois, rok 1992; Maryland, rok 1994), we Włoszech (przedmieścia Rzymu, lata 1989-1990), w Anglii (gdzie czarna puma pojawiała się na tyle często( ostatnio w 2006 r) , że zyskała przydomek „Bestii z Exmoor”) . Oczywiście ani w USA , ani we Włoszech, ani też  w Anglii nie schwytano żadnej pumy, żywej czy martwej. Ta z Anglii  osaczona mogła z rozpaczy rzucić się do morza i dopłynąć , no właśnie , gdzie ? Pumy znikały , mordy zwierząt ustawały  i znikał problem.

W Polsce będzie identycznie !!!

Internet pełen jest „fachowych” opinii internautów. Fachowość jest akurat odwrotnie proporcjonalna do stylistyki , ortografii i… rozumu.

Ja stawiam pytania , na które dotychczas nikt nie znalazł odpowiedzi.

Ba, nikt nawet nie postawił takich pytań…

Poważni ufologiczni badacze nie zadają takich pytań !!

Jak to możliwe,że w konkretnym przypadku ( we wsi Świszewy pod Izbicą Kujawską) , coś weszło do obory , zabiło w nieustalony sposób 4 stukilogramowe świnie , 4 gęsi i kaczora ???

Dom oddalony jest od obory ok. 5 m.Na podwórku dwa uwiązane psy. Nie muszę opisywać kwiku świniaka , którego zabija rzeźnik. Nie muszę przypominać ,że gęsi reagują bardzo głośno na czyjąkolwiek obecność w ciemnej oborze.Wszak nawet legenda podaje , że swoim gęganiem ocaliły Rzym…Kto nie wierzy , niech sprawdzi sam.Ja sprawdzałem wielokrotnie.

Żadnego odgłosu mordowanych (kolejno , czy równocześnie  ?) świniaków , a jeżeli przez pumę to musiała by je zabijać po kolei, to dlaczego nie reagowały na śmiertelne niebezpieczeństwo gęsi i kaczor ???

Dlaczego BRAK JAKICHKOLWIEK ŚLADÓW WALKI ??? OBRONY MORDOWANYCH ZWIERZĄT ???

KTO I DLACZEGO UŁOŻYŁ JE OBOK SIEBIE ,NA BOKU ???

Dlaczego ,każdy ze świniaków miał wyrwane mięso z boku szynki a ptaki wyrwane kupry ???

Dlaczego brak jakiejkolwiek reakcji psów uwiązanych przy ścianie obory ???

Domownicy też nie usłyszeli żadnych odgłosów !!! Mord nastąpił pomiędzy godziną 1 .oo a 6.oo rano.

Red. Barbara Szmejter pisze w artykule m.in :

Józef Świątkowski jako jeden z pierwszych zauważył tajemnicze zwierzę. Późnym wieczorem wracał z pracy do domu, kiedy nagle przebiegło mu drogę. – Byłem wystraszony. Nie wiedziałem, co to jest. Duże, czarne zwierzę przeleciało jakieś 20 metrów ode mnie – opowiada.

Rozmawiałem z panem Józefem Świątkowskim – „zwierzę” mimo,że przebiegło ok. 20 m od niego…(sic !!!) nawet nie spojrzało w jego kierunku !!!  Tak jakby nie wyczuło obecności człowieka !  Puma tak się nie zachowuje

Jak to możliwe ???

W jaki sposób ginęły  przez kolejne noce w miejscowości Mokra na Opolszczyźnie , 60 kilogramowe  warchlaki ,które po nocnym mordzie rolnik umieścił na stercie nawozu , pod oborą w celu naturalnej utylizacji ???

Czy „puma” zarzucała je sobie na plecy i unosiła w nieznane ? Czy nosiła je może w pysku jak kotka małe kocięta ? Gdzie je „nosiła” i w jakim celu ? Czyżby miała leśne spiżarnie na zimę ?  Z takiej hipotezy nawet przysłowiowy koń by się uśmiał.

Pytam zatem , czy „coś” atakowało zwierzęta podczas ich snu ???

Czy wcześniej „usypiało je” ??? PARALIŻOWAŁO ???

Na pierwszy rzut oka , takie pytanie można wyśmiać.

Tylko , że najczęściej śmiejemy się z tego , czego nie rozumiemy i… nie chcemy rozumieć !!!

Znamy takie zachowania. Psychologia określa je jako zaprzeczanie- czyli udawanie, że sytuacja naprawdę zagrażająca lub wzbudzająca lęk nie ma miejsca (konflikt pomiędzy impulsami id i frustrującą je rzeczywistością)…Zaprzeczanie to fałszowanie obrazu teraźniejszości poprzez nieprzyjmowanie do wiadomości realnych faktów, w celu odsunięcia negatywnych myśli i uczuć, które mogłyby się z tym wiązać. Spostrzeganie rzeczywistości zachodzi z unikaniem uświadomienia sobie jej przykrych aspektów.

Niestety występują u wielu ludzi , także badaczy nieznanego ! I nie tylko w przypadkach „pumy”…

Wielu jeszcze nie uporało się z dylematem , czy piktogramy zbożowe i inne robią żartownisie , czy miejscowi rolnicy. Bo jakieś takie niedokładne… Czy UFO to mistyfikacje , czy technika wojskowa…

A tu na dodatek mordy zwierząt.

Zatem znów kontrowersyjny Barski musi powiedzieć głośno i dobitnie , to co mówił już w styczniu 2009 r po pierwszych atakach na zwierzęta…Potwierdzić to co Zygfryd Świerkowski sygnalizował  dwa lata temu.

W Polsce pojawiło się coś , co nosi cechy zjawiska określanego mianem chupacabry !!!

Modus operandi sprawcy(sprawców) wskazuje na  chupacabros !!!  Z domieszką nowych elementów.

Celowe manifestacje pumy są elementem dezinformacyjnym !!!

Pod Kielcami w Szydłowcu co najmniej trzy osoby widziały dziwne, duże zwierzę, poruszające się podobnie do kota. Jedna z nich zrobiła zdjęcie tajemniczego drapieżnika.

Szydłowiecka policja dostała w poniedziałek zgłoszenie o czterech zagryzionych kurach. Jakiś czas temu mieszkańcy tamtych rejonów zaalarmowali Straż Miejską o bezdomnym i zdziczałym psie.

Jak powiedział nam Jarosław Kaprzyk, naczelnik prewencji Komendy Powiatowej Policji w Szydłowcu, lekarz weterynarii, który widział fotografie zrobione przez mieszkańców, nie stwierdził jednoznacznie, co to za zwierzę.

Policja przeszukała okolice przyległe do posesji, na której widziano zwierzę, ale bez rezultatu.

– Trudno stwierdzić, czy była to ta puma, o której tak ostatnio głośno w regionie radomskim – mówi Jarosław Kaprzyk.

Osoby, które zgłosiły to policji, twierdzą, że tajemnicze „coś” zachowywało się raczej jak kot. Przypominało go sposobem chodzenia, skakania przez płot. Było duże zwinniejsze niż pies

– Widziałam to zwierzę. Kręciło się za naszym płotem i nie był to na pewno pies. Bardziej przypominało hienę – mówi pani Maria z Szydłówka.
Ludzie w Szydłówku zaczęli się bać. Nieustalone zwierzę krąży po wsi już od zeszłej niedzieli. W dwóch gospodarstwach zagryzło łącznie kilka kur.
– Musiało przeskoczyć dosyć wysokie ogrodzenie, żeby dostać się do ptaków – mówi pani Kazimiera. Kobieta znalazła martwe kury w ubiegłym tygodniu w dzień, około godziny 16.

Kury zwierzę zagryzło także w gospodarstwie pani Marii. Jej córka w końcu zaalarmowała policję.

– Zgłosiłam to, bo zaczęliśmy się obawiać. Od ponad tygodnia zwierzę kręci się po wsi. Podchodzi do domów – mówi pani Dominika. – Nie chcemy, aby dostało się na podwórko. Biegają po nim małe dzieci…

Zawsze w pobliżu dokonania mordów na zwierzętach ludziom manifestuje się coś , co rzeczywiście przypomina do złudzenia pumę…

Zwierzę sfotografowała mieszkanka Januszkowic na Opolszczyźnie. Opowiada, że zauważyła je 100 metrów od domu.

Pani Lidia Kwoczała zadzwoniła redakcji Nowej Trybuny Opolskiej około godziny 16.

– Mieszkamy na wale w Januszkowicach przy zjeździe na Jezioro Srebrne – opowiada. – Z tej wysokości zobaczyłam pumę na skoszonej łące, jakieś sto metrów od naszego domu. Najpierw siedziała bokiem do nas, potem zaczęła się ruszać.(podkr.moje) Znikła po 10 minutach ukrywając się w pobliskich chaszczach.

Tak jak w Świszewach pod Izbicą Kujawską całkowita ignorancja przebywających w pobliżu ludzi…

13 maja 2009 r

PUMA PRZEBIEGŁA PRZED MOIM SAMOCHODEM-ALARMUJE MIESZKANKA KIELC...

Wg scenariuszy inscenizowanych  na  całym świecie.

Jeżeli ostatnie wydarzenia w Polsce mają związek (a dla mnie nie ulega to najmniejszej wątpliwości) z chupacabrą , to wyjaśnia to przerażającą ciszę towarzyszącą tym makabrycznym nocnym mordom zarówno w oborach jak i na polach i w lasach. Zwierzęta  w oborach są w jakiś niezrozumiały sposób usypiane  lub hipnotyzowane ! Nie wiadomo , przez kogo i w jaki sposób !

Kiedy obejrzałem wspólnie z rolnikiem z Powałkowic (k. Radziejowa Kujawskiego) ślady na polu , zwróciłem uwagę na fakt , że ślady te pozostawiła istota idąca na dwóch nogach !!!

Każde czworonożne zwierzę pozostawia inny układ śladów.

Jeżdżę dużo po kraju,widuję jadąc stada bydła pasące się w lasach,na łąkach na skraju lasów,zarówno w porze dziennej ,jak i nocnej.

Darmowy łup dla drapieżników,do tego uwiązany na łańcuchu,nie ucieknie…

A jednak makabryczne mordy dzieją się na obszarach zamkniętych – w oborach,gdzie niejednokrotnie trzeba pokonać wiele trudności w dotarciu do zwierząt, a w przypadku kóz w Sohaczewie pokonać wysokie ogrodzenie.

Modus operandii tajemniczego stworzenia zabijającego zwierzęta pod Sochaczewem przypomina  opisy z Meksyku, skąd wywodzi się niejako chupacabra. Chupacabra często wysysa krew. Najczęściej atakuje kozy, stąd zresztą nazwa (z hiszpańskiego „wysysacz kóz”).

W OBLICZU  POTWORNYCH OKALECZEŃ TRUDNO JEST POJĄĆ , ŻE ZWIERZĘTA NIE STAWIAJĄ OPORU …

Ale co tam dywagacje nawiedzonych o chupacabrach…Nie chciał przyjść Mahomet do góry,góra przyszła do Mahometa…

Pumy z Polski i Czech działając wspólnie i w porozumieniu postanowiły…(sic!)dać się odstrzelić !!!

JEDNOCZEŚNIE !!!

Załatwili je żurnaliści z gazety POLSKA Dziennik Zachodni korzystający z „anonimowego żródła”-to takie dzisiejsze Radio Erewań :

Sensacyjne wyjaśnienie tajemnicy pumy:

wtorek 4 sierpnia 2009

Bestie były aż trzy. Wszystkie zastrzelono

Przez kilka miesięcy tajemnicze drapieżne koty siały panikę w całej Polsce. Potem słuch o nich zaginął. Okazało się, że po cichu zastrzelili je myśliwi. Rację mieli ci, którzy twierdzili, że bestie to pumy. Młode zwierzęta uciekły z nielegalnej hodowli w Czechach.Do takich informacji dotarli dziennikarze „Dziennika Zachodniego”. Powołując się na anonimowe źródło w Lasach Państwowych gazeta podaje, że młode, ważące ok. 50 kg zwierzęta, uciekły z nielegalnej hodowli w Czechach. Pumy miały być trzy, „niektóre źródła mówią nawet o pięciu” – podaje gazeta.
„Trzy grasowały na terytorium Polski, dwie w Czechach” – opowiada informator z Lasów Państwowych. „Zostały zlikwidowane po cichu, bez powiadamiania mediów. To było jedyne wyjście. Nie ma w Polsce ustawy dotyczącej postępowania z takimi zwierzętami. Przecież puma nie jest u nas zwierzyną łowną. Mimo to trzeba było podjąć jakieś kroki, więc zapadła decyzja o odstrzale. Dla tropicieli z odpowiednim sprzętem, który umożliwiał polowania w nocy, to była bułka z masłem” – twierdzi informator.

Faktem jest, że w ostatnich tygodniach zgłoszeń o dużych kotach drapieżnych jest zdecydowanie mniej, a te które są, nie potwierdzają się. Centra kryzysowe na Śląsku i Opolszczyźnie odwołały już alarm. „Nie mamy już zgłoszeń związanych z kotami. Mieszkańcy mogą wchodzić do lasu” – mówi Jerzy Szydłowski, szef Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Raciborzu.

O odstrzale oficjalnie nie chcą mówić łowczy i leśniczy. Wojciech Plewka, opolski łowczy, zastrzega że pułapka na pumę nadal stoi we wsi Grabówka. „Została postawiona w miejscu, gdzie pojawiały się zwierzęta. Pumę widziałem w Grabówce dwukrotnie. Żerowała przy torach kolejowych. Miała tam dużo świeżego mięsa, bo zjadała to, co potrąciły pociągi” – dodaje Plewka. Przyznaje jednak, że dostał od Ministerstwa Ochrony Środowiska zgodę na odstrzał dzikich kotów, z którego nie skorzystał.

Dziennikarze pytają też, dlaczego zwierząt nie można było trafić pociskami usypiającymi. To okazało się zbyt trudne. Aby uśpić tak duże zwierze, trzeba podejść do niego na odległość 20 m. A i tak środek zacznie działać około 40 minut po trafieniu. W tym czasie puma może skutecznie uciec łowczym.

żródło;wp.pl

HURA !!!

Tymczasem…

9  Sierpienia  2009

PUMA W BYDGOSZCZY !

Zwierzę widziała mieszkanka Miedzynia!W sobotę 8 sierpnia o godzinie 13.10 do bydgoskiej straży wpłynęło zgłoszenie od mieszkanki Miedzynia, która poinformowała, że widziała zwierzę przypominające pumę.

Zwierzę było widziane w okolicach ulicy Borówkowej.
Straż miejska poinformowała Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wysłany na miejsce weterynarz stwierdził, że ślady są niejednoznaczne – nie należą ani do lisa, ani do psa. Na drzewach nie było też żadnych otarć zwierzęcia.Jak informuje Edyta Romanowicz, dyżurna z centrum zarządzania kryzysowego, na razie nie ma ponownych zgłoszeń. Centrum monitoruje sprawę.

Puma pojawiła się na Kujawach

Czwartek, 29 października 2009

Czwartek, 29 października (12:43)

W Brudzyniu duże zwierzę pozostawiło odciski łap. Mieszkańcy obawiają się, że do ich wsi trafiła puma.

W Brudzyniu krążą opowieści o dużym zwierzęciu kręcącym się wieczorami i nocą po wsi. Jednego z chłopców zwierzę przestraszyło. Opowiada, że było większe od psa i stawało na dwóch łapach. Rodzina chłopca mówi, że był tak przestraszony, że nie chciał wychodzić z domu.

W piątek na posadzce wylanej w budynku inwentarskim mieszkaniec Brudzynia Grzegorz Purolnik zauważył ślady łap. Tą informacją podzielił się z innymi mieszkańcami.

– W nocy obudziło nas ujadanie psów, z okna nie było nic widać. Dopiero następnego dnia zauważyliśmy ślady na posadzce i kupę piasku przed budynkiem oraz odchody za budynkiem – mówi Grzegorz Purolnik.

Ślady na piasku przed budynkiem inwentarskim również przypominały odcisk łapy znacznie większej od odcisku dużego psa.

Mieszkanka Brudzynia opowiada, że konwojent dostarczający towar do miejscowego sklepu wspominał, że przed wsią w oddali na polu widział duże zwierzę. Mieszkańcy Brudzynia już spekulują, czy do ich wsi nie zawitała poszukiwana puma. Jak wcześniej donosiły media, widziano ją już w Wielkopolsce, na Lubelszczyźnie, Mazowszu i na Śląsku.

Sylwia Wysocka

czekamy na dalszy rozwój wypadków…


Bestie nadal żyją w lasach?

Ministerstwo: Nikt nie strzelał do pum

„Koty były, ale same zniknęły. Nikt ich nie zabił” – mówi DZIENNIKOWI Janusz Zaleski, główny konserwator przyrody. To odpowiedź na doniesienia mediów, jakoby trzy pumy zastrzelono w polskich lasach. Konserwator potwierdza jednak, że minister środowiska wydał zgodę na użycie broni palnej.

Dzikie koty, które pojawiały się w różnych częściach Polski, to pumy, które uciekły z nielegalnej czeskiej hodowli – twierdzi „Dziennik Zachodni”. Dwa koty miały krążyć po lasach u naszych południowych sąsiadów, trzy dostały się do Polski. Według anonimowego informatora zostały u nas zastrzelone przez myśliwych.

O te rewelacje spytaliśmy Janusza Zaleskiego, Głównego Konserwatora Przyrody w randze podsekretarza stanu, który od początku pilotuje ze strony rządowej sprawę tajemniczych „bestii”.

Jakub Chełmiński: Czy koty grasujące po polskich lasach, to pumy które uciekły w Czechach?
Janusz Zaleski*: Historia o pumach, które uciekły z hodowli, jest tylko jedną z zakładanych przez nas wersji. Nielegalne hodowle dzikich zwierząt zdarzają się w całej Europie, zdarzają się też ucieczki z nich. Pytaliśmy o taką sytuację stronę czeską, ale tamtejsze władze nic o tym nie wiedzą.

W takim razie jakie zwierze widują ludzie w całej Polsce?
Wybuchła panika, ludzie widzieli to co chcieli. Mamy jednak także wiarygodne doniesienia od leśniczych i myśliwych, czyli osób które znają się na dzikich zwierzętach. Przedstawiane przez nich opisy faktycznie najbardziej pasują do pumy, ale nawet to nie jest pewne.

Dlaczego zatem minister środowiska Maciej Nowicki wydał pozwolenie na odstrzał kotów?
Faktycznie w piśmie wysłanym do Polskiego Związku Łowieckiego przyjmujemy możliwość odstrzału w przypadku narażenia życia lub zdrowia ludzi. Takie pismo było konieczne, bo prawo nie przewiduje sytuacji, w której egzotyczne zwierzę chodzi po polskich lasach. Pumy nie są u nas zwierzętami łownymi. W pierwszej kolejności rekomendowaliśmy jednak podanie środka usypiającego, następnie odłowienie zwierzęcia, a dopiero w ostatniej kolejności odstrzał. Choć pierwsze dwie możliwości z praktycznego punktu widzenia są niemal niemożliwe.

Może ktoś skorzystał z tej możliwości i wybrał sie na egzotyczne polowanie na Opolszczyźnie?
Każdy myśliwy polujący na danym terenie musi wpisać każde ustrzelone zwierzę do specjalnej księgi w miejscowym Kole Łowieckim. Nikt takiego wpisu w Polsce nie zrobił.

Bo chce sprzedać cenne futro na czarnym rynku?
To już byłoby przestępstwo. Mimo tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś nie zgłosił takiego trofeum.

Czyli pumy nadal biegają po lasach?
Nie możemy tego wykluczyć, choć liczba wiarygodnych doniesień ostatnio wyraźnie zmalała. Nikt jednak nie zabił zwierząt, więc cały czas mogą żyć na wolności.


*Janusz Zaleski jest głównym konserwatorem przyrody i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska

Jakub Chełmiński

Zainteresowanych odsyłam do postów na www.paranormal.pl :

– CHUPACABRY W OFENSYWIE  !

-Rozmyślania o dziwnym drapieżniku na Opolszczyźnie

-Wampir „chupacabra” w Puerto Rico

Wszystkim tym , którzy nadal uważają ,że to pumy atakują zwierzęta w Polsce i na świecie służę

adresem :

Całodobowy punkt informacji: (012) 424-70-00

Kliniki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
To najlepsza Klinika Psychiatryczna w Polsce


Paranormal Phenomena Researcher

Stanisław Barski



From → Artykuły

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: