Skip to content

Myślenie surowo zakazane-księga Henocha

16 Grudzień 2009

Co działoby się na jakiejś planecie, gdzie niski jest poziom techniki, gdyby wylądował na niej pojazd kosmiczny? Jak zachowaliby się wieśniacy i żołnierze wobec tego wzbudzającego trwogę wydarzenia? Jak zareagowaliby kapłani, ludzie biegli w piśmie, królowie i wszyscy należący do elit tej planety? Dzieje się coś przerażającego. Oto nagle otwiera się niebo. Wśród straszliwego łoskotu i zgiełku wylądowały obce istoty w lśniącym dziwnym domu, za którym ciągnęła się błyszcząca, promienista wstęga: to byli bogowie. Przestraszeni tubylcy obserwowali z ukrycia dziwnie odzianych przybyszów. Oni znali tylko światło swoich ognisk, kaganków i pochodni. Tutaj, przed ich oślepionymi oczami, noc stała się jaśniejsza od dnia: obcy przybysze dysponują boskim słońcem (to kosmonauci instalują reflektory). Obserwują jak obcy rozrywają ziemię i myślą, że dysponują oni siłą nadprzyrodzoną (przy poszukiwaniu złóż naturalnych stosuje się metodę odstrzału). Nieproszeni goście miotają błyskawice (posługują się promieniami laserowymi). Obserwatorzy nie wierzą teraz własnym oczom, bo oto unosi się wśród niesamowitego łoskotu prawdziwy pojazd niebiański, przetacza się ponad wzniesieniami i rzekami znikając w chmurach (to startuje helikopter).

Słyszą potężny głos, który roznosi się w dal jak gromki głos boga (to dowódca wydaje rozkazy przez głośnik). Takie wrażenia odnoszą niecywilizowani mieszkańcy planety na widok cudów techniki. Wszystko, co widzieli, przekazywali dalej. Naturalnie, biegli w piśmie mędrcy opisywali to wydarzenie – upiększając je religijnymi motywami. Minęły tysiąclecia. Uczeni odnajdują te opisy i zaczynają interpretować. Nie rozumieją tych zjawisk i zadają sobie pytania: boskie słońca, gromkie błyskawice, niebiańskie pojazdy? Założyli, że przodkowie musieli cierpieć na halucynacje, mieć jakieś urojenia i przywidzenia. Ponieważ wydarza się tylko to, co się wydarzyć może, należało więc te opisy odpowiednio uporządkować, ułożyć i tak je przetworzyć w sposób wyobrażalny, ażeby te niezrozumiałe zjawiska stały się dla wszystkich czytelne i wiarygodne. W tym celu podstawiano religie, wierzenia, ideogramy- ba, wymyślano na poczekaniu nowe – jeżeli istniejące nie miały punktu odniesienia. Po dostosowaniu starych tekstów do wymyślonego opisu zdarzenia należało tę interpretację podeprzeć wiarą. Wątpienie w nią jest herezją. Do tej metody działania chciałbym dorzucić własny komentarz: „Myślenie – surowo zakazane Prorok Ezechiel – naoczny świadek Jeśli wierzyć znawcom Starego Testamentu, ta sensacyjna historia wydarzyła się w 592 r. p.n.e., a prorok Ezechiel przekazują potomnym. (Ten biblijny przekaz stał się ozdobą moich dowodów rzeczowych!) Oto co mówi Ezechiel: „W trzydziestym roku, w czwartym miesiącu, piątego dnia tego miesiąca, gdy byłem wśród wygnańców nad rzeką Kebar, otworzyły się niebiosa [...] I spojrzałem, a oto gwałtowny wiatr powiał z północy i pojawił się wielki obłok, płomienny ogień i blask dokoła niego, a z jego środka spośród ognia lśniło coś jakby błysk polerowanego kruszcu. A pośród niego było coś w kształcie żywych istot. A z wyglądu były podobne do człowieka. Lecz każda z nich miała cztery twarze i każda cztery skrzydła. Ich nogi były proste, a stopa ich nóg była jak kopyto cielęcia i lśniły jak polerowany brąz [...] A pośrodku między żywymi istotami było coś jakby węgle rozżarzone w ogniu, z wyglądu jakby pochodnie; poruszało się to pomiędzy żywymi istotami. Ogień wydawał blask a z ognia strzelały błyskawice. [...] A gdy spojrzałem na żywe istoty, oto na ziemi obok każdej ze wszystkich żywych istot było koło. A wygląd kół i ich wykonanie było jak chryzolit i wszystkie cztery miały jednakowy kształt; tak wyglądały i tak były wykonane, jakby jedno koło było w drugim. Gdy jechały, posuwały się w czterech kierunkach, a jadąc nie obracały się. I widziałem, że wszystkie cztery miały obręcze wysokie i straszliwe i były dokoła pełne oczu. A gdy żywe istoty posuwały się naprzód, wtedy i koła posuwały się obok nich, a gdy żywe istoty wznosiły się nad ziemię, wznosiły się i koła [...] A gdy posuwały się, słyszałem szum ich skrzydeł jak szum wielkich wód, jak głos Wszechmogącego, jak hałas tłumu, jak wrzawa wojska. A nad sklepieniem, nad ich głowami, było coś z wyglądu jakby kamień szafirowy w kształcie tronu, a nad tym, co wyglądało jak tron, u góry nad nim było coś z wyglądu podobnego do człowieka.”

Halucynacyjne przeżycia Przed pięciu laty nadałem relacji Ezechiela interpretację techniczną i – jak sądzę – prawdziwą: prorok Ezechiel widział i następnie opisał pojazd kosmiczny z jego załogą. Określone kręgi próbowały ośmieszyć prezentowaną przeze mnie wykładnię tego wydarzenia. Jednak nie dałem się zbić z tropu i w książce Z powrotem do gwiazd, posługując się cytatami z Księgi Ezechiela, podważyłem całą argumentację moich adwersarzy. W atakach pochodzących z kół klerykalnych uczestniczyli niektórzy dziennikarze, którzy nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, kto w istocie kieruje ich piórem. Szwajcarski teolog prof. Othmar Keel z uniwersytetu we Fryburgu w książce Zuruck von den Sternen (Z powrotem z gwiazd) wyraził pogląd, że moja techniczna interpretacja zdarzenia opisanego przez Ezechiela jest pozbawiona wszelkich podstaw i w stylu prezentowanym przez dawną szkołę myślenia apodyktycznie stwierdził: „Reakcją ludzi nauki na te wywody może być tylko pobłażliwy uśmiech. Pomimo że znawcy Starego Testamentu nie wyrażają jednolitego poglądu w sprawie egzegezy takich wyszczególnionych w relacji Ezechiela zjawisk, jak dym, drżenie ziemi, ogień, błyskawica, piorun czy postać na tronie, to jednak wszyscy zgodnie odrzucają interpretację techniczną tego biblijnego tekstu”. Profesor Keel określa te „zjawiska” jako ideogramy, podczas gdy prof. Lindberg uważa je za złudzenia zmysłowe. Dr A. Guillaume traktuje zjawiska objawienia bogów jako fenornen przyrody, natomiast jego kolega dr A. Beyerlein dopatruje się w nich elementów obyczajowych, związanych z izraelickimi obrzędami religijnymi. Jedynie dr Fritz Dummermuth na łamach czasopisma „Zeitschrift der Theologischen Fakultat Basel” przyznaje, że „odnośne opisy, przy ich wnikliwym przeanalizowaniu, nie przystają do zjawisk przyrody typu meteorologicznego i wulkanicznego”, nadmieniając jednocześnie, że „gdyby nadszedł czas rozpatrywania tych zagadnień pod nowym kątem widzenia, wtedy należałoby przeprowadzić prace badawcze również nad tekstami biblijnymi”. Teraz mogę wykonać następny ruch zaczepny wyrażając pogląd, że w niedalekiej przyszłości tradycyjna metoda badania Biblii nie będzie przydatna do interpretowania relacji Ezechiela. Księgi Starego Testamentu, podobnie jak szereg innych świętych ksiąg, zawierają opisy zdarzeń kwalifikujących się do dziedziny badań technicznych. Zawsze i wszędzie ukazywanie się „boga” lub „bogów” następowało w sposób realistyczny i w rzeczywistym świecie na tle takich zjawisk, jak ogień, dym, drżenie ziemi, światło i zgiełk. Co do mnie, to nie mogę sobie wyobrazić, ażeby wielki i wszechobecny Bóg potrzebował jakiegokolwiek pojazdu w celu przemieszczania się z miejsca na miejsce. Bóg jest przecież niepojęty, nieskończony, wieczny, wszechmocny i wszechwiedzący. Bóg jest Duchem. Bóg jest dobrotliwy. Dlaczego więc miałby wśród istot, które miłuje, wzbudzać przestrach demonstracją siły, tak jak to opisano w Starym Testamencie? A przede wszystkim: ponieważ Bóg uchodzi za wszechwiedzącego, to musiał wiedzieć, że zdarzenia opisane w tekstach biblijnych będą interpretowane przez ludzi w XX wieku zgodnie z ich poziomem wiedzy. Wszechmocny Bóg jest istotą ponadczasową. Jego nie dotyczą pojęcia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Dlatego wydaje mi się bluźnierstwem insynuowanie jakoby prawdziwy Bóg musiał oczekiwać skutku rozpoczętego przez siebie działania lub mógł spowodować jego błędną interpretację. Ten Bóg musiał wiedzieć, jak przekazywane teksty będą interpretowane w przyszłości, na przykład przez nas. Jeżeli chcemy uważać wielkiego Boga za nietykalnego, to nie wolno nam Go przywoływać na świadka koronnego do wszystkich dotychczasowych komentarzy. Wniosek: prorok Ezechiel widział i opisał pojazd kosmiczny. Ponieważ jego dowódca i załoga znali język, którym posługiwał się prorok – w przeciwnym razie nie mogliby się porozumieć – logiczne będzie przyjęcie tezy, że załoga pojazdu obserwowała przez dłuższy czas mieszkańców tej krainy, uczyła się ich mowy, przyswajała obyczaje. Dopiero po gruntownym przygotowaniu nawiązano kontakt z Ezechielem. Z relacji zamieszczonej w Starym Testamencie wynika, że zdarzenia i ich opisy trwały ponad dwadzieścia lat. Ezechiel był uważnym kronikarzem. Wszystko to, co ogarnął swoimi zmysłami, zrobiło na nim ogromne wrażenie: połysk metalu, warkot pojazdu, wysuwane, podobne do szczudeł nogi lądownika i żarząca się chłodnica reaktora jądrowego; błyszczący strój ochronny dowódcy widział jako „lśniący kruszec”, łopatki wirnikowe helikoptera utożsamiał z „żywymi istotami”. Ze zdumieniem zaobserwował, że koła pojazdu „posuwały się w czterech kierunkach, a jadąc nie obracały się”. Ezechiel wielokrotnie usiłował znaleźć właściwy odpowiednik słowny na określenie niesamowitego hałasu, jaki towarzyszył temu zjawisku; ponieważ dla niego zarówno skala, jak i źródło jego pochodzenia były zupełnie nieznane, posługuje się zwrotami metaforycznymi w rodzaju: „szum wielkich wód” lub „wrzawa wojska”. Gdyby – jak twierdzą niektórzy – Ezechiel uległ halucynacjom, nie musiałby wówczas dobierać odpowiednich zwrotów lub metafor dla opisania tego ogłuszającego zgiełku. O ile mi wiadomo, halucynacje nie powstają pod wpływem hałasu i nie wywierają ujemnego wpływu na środowisko. Ta okoliczność powinna zastanowić egzegetów starej szkoły, nie mówiąc już o potrzebie ścisłego i drobiazgowego przeanalizowania poniższego fragmentu opisanego wydarzenia: „[...] gdy żywe istoty posuwały się naprzód, wtedy i koła posuwały się obok nich, a gdy żywe istoty wznosiły się ponad ziemię, wznosiły się i koła. A gdy te stanęły, i one stanęły, a gdy te wznosiły się ponad ziemię, wtedy i koła wznosiły się wraz z nimi [...]” Czy był to cud? Nie, to nie był cud, ponieważ gdy helikopter wznosi się w powietrze, koła nie pozostają przecież na ziemi! Poprzednio napisałem: zaprezentowana przeze mnie interpretacja relacji Ezechiela jest ozdobnym ogniwem w całym łańcuchu moich dociekań. Inżynier Josef F. Blumrich, kierownik zespołu badawczo konstrukcyjnego NASA w Huntsville w Alabamie, właściciel wielu patentów w dziedzinie budowy wielkich rakiet, odznaczony medalem „Exceptional Service”, w swojej książce Da tat sich der Himmel auf (Oto otwarło się niebo) w fachowy sposób przeprowadził dowód istnienia w dalekiej przeszłości pojazdów kosmicznych opisanych przez proroka Ezechiela i poparł go swoją znakomitą wiedzą z zakresu nowoczesnej techniki. W przedmowie do tej sugestywnie napisanej książki, zawierającej ścisłą i rzetelną analizę tekstu biblijnego, Blumrich stwierdził, że początkowo zamierzał obalić moje hipotezy zamieszczone w książce Wspomnienia z przyszłości, ale po szczegółowym przestudiowaniu tekstów odszedł od tego zamiaru przyznając, że doznał „porażki”, która została w dwójnasób zrekompensowana, a nawet zachwyciła go i ucieszyła… Pojazd opisany przez Ezechiela był rzeczywistością Istota badań przeprowadzonych przez inż. Blumricha i opisanych w jego książce jest następująca: „Uzyskane wyniki potwierdzają nam bez cienia wątpliwości istnienie pojazdu kosmicznego, który zarówno pod względem spełnianej funkcji, jak i jego przeznaczenia był prawidłowo skonstruowany. Jesteśmy zaskoczeni stanem ówczesnej techniki, która w żadnym razie nie jest fantazją, a jej poziom nie tylko dorównuje naszym współczesnym osiągnięciom, ale niekiedy je przewyższa. Ponadto wyniki badań dowodzą, że pojazd kosmiczny miał łączność ze stacją-bazą umieszczoną na orbicie okołoziemskiej. Wprost nie do wiary jest fakt, że ten pojazd był rzeczywistością już ponad 2500 lat temu”.

Jak pisze Blumrich, kluczem do wyjaśnienia relacji Ezechiela były wyniki szczegółowej analizy opisanych elementów pojazdu kosmicznego i spełnianych przez nie funkcji przy wykorzystaniu współczesnej wiedzy oraz stanu techniki w dziedzinie konstrukcji rakiet i pojazdów kosmicznych. Nie chcę i nie mogę stawiać zarzutów egzegetom z tego powodu, że nie znają się na obliczeniach i konstrukcjach, wyrażam natomiast sprzeciw wobec tego, że nie uwzględniając nowych osiągnięć techniki posługują się przestarzałą argumentacją, traktując ją jako ultima ratio rzekomej naukowości. Całkowicie słuszna jest propozycja Blumricha, ażeby wciągnąć inżynierów do wypowiadania opinii na temat opisów technicznych zawartych w biblijnych wersetach. Nauka zajmuje się zagadnieniami leżącymi na granicy możliwości. Natomiast rozwiązywanie problemów mieszczących się w tych granicach to pole działania dla inżynierów, a w szczególności dla konstruktorów, ponieważ to oni opracowują projekty najnowocześniejszych konstrukcji oraz dają koncepcję realizacyjnego zaplecza. „Dlatego tylko oni są najbardziej predestynowani do tego, ażeby na podstawie opisu odtworzyć wygląd zewnętrzny jakiejś konstrukcji oraz określić jej cel i przeznaczenie.” Oto co pisze dalej inż. Blumrich: „Na podstawie relacji Ezechiela można odtworzyć ogólny wygląd zewnętrzny opisanych przez niego pojazdów kosmicznych. Jako inżynier stwierdzam, że niezależnie od tego opisu można wykonać obliczenia i zrekonstruować obiekt latający o identycznych parametrach. Jeżeli w rezultacie przeprowadzonej ekspertyzy okaże się, że obiekt jest technicznie wykonalny i pod każdym względem idealnie zaprojektowany, a opisane przez Ezechiela szczegóły konstrukcyjne i sposób ich działania zostaną potwierdzone wynikami specjalistycznych badań, to wówczas nie można już mówić o założeniu poszlakowym. Doszedłem do przekonania, że opisany pojazd kosmiczny ma wiarygodne parametry.” A oto parametry pojazdu kosmicznego opisanego przez Ezechiela: Impuls właściwy Isp = 2080 Nsek Masa konstrukcji Wo = 63 300 kg Ciężar paliwa na lot powrotny Wg = 36 700 kg Średnica wirnika Dr = 18 m Moc układu napędowego wirnika (ogółem) N = 70 000 KM Średnica korpusu głównego D = 18 m Moralizatorska działalność cenzorów powołanych w Rzymie około 440 r. przed naszą erą weszła do żywej tradycji gmin kościelnych okresu wczesnochrześcijańskiego. Redaktorzy Biblii byli jednocześnie jej cenzorami. Nie dopuszczali więc do tego, ażeby wszystkie istniejące manuskrypty były umieszczane w Księdze Ksiąg. Biegli teolodzy wiedzą, że istnieją również apokryfy (po grecku: ukryte pisma), żydowskie i chrześcijańskie teksty dodatkowe, nie umieszczone w kanonie, że są także pseudoepigrafy oraz żydowskie teksty z przełomu pierwszego stulecia naszej ery, które nie znajdują się ani w Biblii, ani w spisie ksiąg kanonicznych. Prawdopodobnie w opinii cenzorów Biblii nie były dostatecznie „święte”, aby mogły znaleźć miejsce w naszym Starym Testamencie. Księga, której nie powinniśmy czytać Jeden z najskrzętniej ukrywanych przed nami apokryfów to Księga Henocha (po hebrajsku: wtajemniczony). Według Mojżesza jeden z praojców narodu żydowskiego, przedpotopowy patriarcha, syn Jereda, od tysięcy lat pozostaje w cieniu swojego syna Matuzalema (po hebrajsku: człowiek pocisku), który rzekomo dożył do 969 lat. Po wypełnieniu swej ziemskiej posługi prorok Henoch wstąpił do nieba na ognistym rydwanie. Dobrze się stało, że pozostawił po sobie kronikę. ponieważ dzięki niej dowiadujemy się o stanie ówczesnej wiedzy w dziedzinie astronomii, zdobywamy informacje o pochodzeniu bogów oraz szczegóły dotyczące „grzechu pierworodnego”. Prawdopodobnie pierwotny tekst Księgi Henocha został napisany w języku hebrajskim lub aramejskim, ale do dnia dzisiejszego nie znaleziono jego manuskryptu. Gdyby sprawy potoczyły się zgodnie z wolą ojców Kościoła, to wówczas nikt nigdy nie dowiedziałby się o istnieniu Księgi Henocha. Tymczasem kaprys losu sprawił, że zwierzchnicy wczesno etiopskiego Kościoła włączyli kronikę Henocha do swego kanonu! Wiadomość o tym dotarła do Europy w pierwszej połowie XVII stulecia, lecz dopiero w 1773 r. brytyjski podróżnik i badacz afrykańskiego kontynentu J. Bruce przywiózł do Anglii jeden egzemplarz Księgi Henocha. W następnych latach były w obiegu jej łacińskie odpisy, które nie przedstawiały jednak dużej wartości. W 1855 r. dokonano we Frankfurcie pierwszego niemieckiego przekładu tej księgi. W międzyczasie odkryto fragmenty bardzo wczesnych zapisów, sporządzonych w języku greckim. Po porównaniu tekstu etiopskiego z greckim zgodnie zaopiniowano, że ich treść jest autentyczna. Jestem w posiadaniu niemieckiego przekładu Księgi Henocha, wydanego w Tybindze w 1900 r. O ile mi wiadomo, nie ma nowszego tłumaczenia. A szkoda, ponieważ wspomniane wydanie jest dość zawiłe w treści i skomplikowane w formie. Tłumacze tego okresu byli – co łatwo zauważyć – tak bezradni wobec astronomicznych szeregów liczbowych i opisanych manipulacji genetycznych (dzisiaj już znanych), że do dziesięcio wierszowego tekstu Henocha podawali w suplemencie ponad dwa razy więcej wyjaśnień i możliwych wariantów tłumaczenia. Wiedza tajemna proroka Henocha W pierwszych pięciu rozdziałach Księgi Henocha są zawarte zapowiedzi nadejścia dnia sądu ostatecznego. Głosi się, że Bóg opuści swoją niebiańską siedzibę i na czele anielskich zastępów pojawi się na Ziemi. W rozdziałach 6.-16. jest przedstawiona historia „zbuntowanych aniołów” (kosmonautów) z podaniem ich imion. To oni, wbrew zakazowi swego boga (dawódcy pojazdu kosmicznego), kojarzyli się z ziemskimi córami. W rozdziałach 17. 36. są opisane wyprawy Henocha do różnych światów, w odległe rejony Kosmosu. Rozdziały 37.-71. zawierają tak zwane alegoryczne gawędy – różnego rodzaju przypowieści, opowiadane prorokowi przez bogów; Henoch otrzymał polecenie przekazania ich do tradycji, co oznaczało, że przeznaczone są dla przyszłych pokoleń, ponieważ ludzie mu współcześni nie byli w stanie zrozumieć zawartych w nich technicznych kontekstów. Rozdziały 72.-82. zawierają zadziwiająco dokładne dane dotyczące orbit Słońca i Księżyca, roku przestępnego, gwiazd i mechaniki ciał niebieskich, przynoszą precyzyjne wiadomości o Wszechświecie. W pozostałych rozdziałach zamieszczony jest zapis rozmów Henocha z jego synem Matuzalemem, któremu zapowiedział nadejście potopu. Happy end relacji Henocha to jego podróż do nieba na „ognistym rydwanie”. Posługując się niżej podanymi dosłownymi fragmentami tekstu, chciałbym przyczynić się do większej popularyzacji Księgi Henocha, zakazanej przez ojców Kościoła, a jako niepoprawny krytyk „egzegez” chciałbym moimi uwagami dać jednocześnie nowy impuls do ich ścisłej interpretacji. Rozdział 14.: „Wprowadzono mnie do nieba. Wszedłem weń i zbliżałem się do muru zbudowanego z krystalicznych kamieni i otoczonego językami płomieni; mur ten napawał mnie lękiem. Wstąpiłem w te smugi ogniste i zbliżałem się do domu ogromnego, zbudowanego z krystalicznych kamieni. Ściany owego domu podobne były do podłogi wyłożonej kryształowymi płytkami, a jego podwalina była również z kryształu. Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby. Morze ognia okalało jego ściany, a wrota płonęły ogniem.” Nieznana technika Sądzę, jestem prawie pewien, że Henoch został przetransportowany promem kosmicznym z Ziemi do statku-bazy umieszczonej na orbicie okołoziemskiej. Połysk metalowej powłoki pojazdu kosmicznego robił na nim wrażenie, że jest „zbudowany z krystalicznych kamieni”. Przez żaroodporny sufit ze szkła pancernego mógł widzieć gwiazdy i meteoryty oraz rozbłyski dysz sterujących mniejszych pojazdów kosmicznych. („Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby.”) Henoch widzi również jaskrawo błyszczącą ścianę pojazdu kosmicznego, zwróconą w kierunku Słońca. A może wprowadzały go w zdumienie oślepiająco jasne smugi wyrzucane z dysz hamujących rakiet? Na pewno opanował go strach na myśl, że będzie musiał wejść w ten ogień. Jednak w kilka chwil później ogarnęło go jeszcze większe zdumienie, gdy odczuł, że wnętrze „domu” jest „zimne jak śnieg”. Naturalnie nasz reporter Henoch nie miał pojęcia o możliwości wyrównywania ciśnienia i klimatyzacji pomieszczeń, dziedzinach techniki opanowanych już przez przybyszów z Kosmosu. Rozdział 15.: „I usłyszałem głos najwyższego: Nie lękaj się Henochu, ty, który uchodzisz za męża sprawiedliwego i głosiciela sprawiedliwości [...] idź i przemów do strażników nieba, którzy przysłali ciebie po to, by prosić za nich. W istocie to wy winniście prosić za ludzi, a nie ludzie za was!” Sens tego zapisu jest jednoznaczny: oto Henoch stoi przed dowódcą, do którego przysłali go „strażnicy”. Kim są owi „strażnicy”? O tych dziwnych postaciach wspomina Ezechiel, jest o nich także mowa w eposie Gilgamesz, przewijają się również w niektórych fragmentach tekstów Lameka, odnalezionych w grotach nad Morzem Martwym. Właśnie w tych tekstach jest podana przysięga złożona Lamekowi przez jego małżonkę: Bat-Enosz zaklina się, że zaszła w ciążę w sposób naturalny i ze strażnikami nie miała nigdy nic do czynienia. Owi strażnicy występują również w relacji Henocha! Zwracając się do proroka dowódca czyni dwie znamienne aluzje: po pierwsze nazywa go „kronikarzem”, zaliczając go w ten sposób do nielicznej wówczas elity biegłych w piśmie; po drugie dowódca mówi z nie ukrywaną ironią, że to właściwie „strażnicy” powinni wstawiać się za ludźmi, a nie ludzie za „strażnikami”. W dalszych słowach wyjaśnia, co ma na myśli: „[Powiedz strażnikom:] dlaczego opuściliście wysokie, święte niebiosa, dlaczego spaliście z niewiastami, dlaczego brukaliście się z ziemskimi córami, dlaczego braliście sobie niewiasty i postępowaliście jak ziemskie istoty, i płodziliście synów olbrzymów? Jakkolwiek byliście nieśmiertelni, to splamiliście się wchodząc w związki z niewiastami i płodząc dzieci ludzkiego rodzaju, pragnąc ludzkiego potomstwa wydawaliście je na świat postępując tym samym tak, jak postępują śmiertelne i przemijające istoty.” Sądzę, że opisana powyżej historia wyglądała następująco: W porównaniu z mieszkańcami Ziemi kosmici żyli znacznie dłużej, pozornie byli nieśmiertelni. Prawdopodobnie na długo przed opisanym przez Henocha spotkaniem dowódca pojazdu kosmicznego wysadził na naszej planecie grupę swoich „strażników”, wyruszając następnie na dalszą, dłuższą wyprawę. Kiedy wrócił, stwierdził ku swemu przerażeniu, że „strażnicy” wchodzili w związki z ziemskimi córami. A przecież byli to osobnicy na znacznie wyższym stopniu rozwoju, posiadający praktyczną i teoretyczną wiedzę w zakresie postawionych im zadań. Jednakże wbrew rozkazowi nawiązali stosunki płciowe z mieszkankami Ziemi! Jeżeli „strażnicy” dokonali przekształcenia prymitywnych istot za pomocą zmian kodu genetycznego, to wówezas związek płciowy – o którym chyba wspominał dowódca – byłby możliwy już w drugim pokoleniu poddanych mutacji mieszkańców Ziemi. Ponieważ dzięki odmiennej budowie i biologicznym możliwościom proces starzenia przebiegał u pozaziemskich przybyszy nieporównanie wolniej niż u Ziemian, mogli więc przeczekać okres dwóch-trzech pokoleń, zanim oddali się najstarszym uciechom uprawianym przez wszystkie ziemskie istoty. Ze zrozumiałych względów ich dowódca przyjął ten fakt z ogromną dezaprobatą. Rozdział 41. : „Widziałem przestworza wokół Słońca i Księżyca, skąd wychodzą i dokąd powracają. A potem widziałem ich wspaniały powrót, a wyglądało to tak, jakby jedno drugiemu ustępowało miejsca z tej cudownej drogi, z której nie schodzą i ani jej nie nadrabiają, ani jej nie skracają [...] Widziałem też widoczną i niewidoczną drogę Księżyca, który ją przebywał w każdym miejscu i w dzień, i w nocy.” Mikołaj Kopernik napisał swoje największe dzieło O obrotach sfer niebieskich w 1534 roku. Galileusz za pomocą skonstruowanej przez siebie lunety odkrył fazy planety Wenus i księżyców Jowisza. Dzieła obu tych uczonych znalazły się na indeksie. Johannes Kepler odkrył w 1609 r. trzy prawa ruchu planet, które oparł na zasadach dynamiki. Wyszedł z założenia, że ruchy planet są spowodowane oddziaływaniem słonecznego pola grawitacyjnego. Ojciec Henoch tej wiedzy nie posiadał! Rozdział 43.: „Widziałem błyskawice i gwiazdy nieba, a każdą nazywano po imieniu i określano według prawdziwej wielkości światłości otaczającej przestrzeni oraz dnia ich pojawienia.” Wiedza okresu przedpotopowego Astronomowie rzeczywiście dokonali klasyfikacji gwiazd zarówno według ich nazw, jak i według rzędu wielkości („określano według prawdziwej wielkości”) stopnia jasności („światłości”) oraz położenia („otaczającej przestrzeni”) i dnia ich pierwszej obserwacji („dnia ich pojawienia”). Skąd więc przedpotopowy prorok mógł zaczerpnąć te wszystkie informacje, jeżeli nie od obcych kosmonautów? Rozdział 60.: „Grzmot ma ustalone prawidła co do czasu trwania dźwięku, który go charakteryzuje. Grzmot i błyskawica występują zawsze razem.” Jak wiadomo, grzmot powstaje w wyniku nagłego rozszerzenia powietrza rozgrzanego iskrą elektryczną i jego dźwięk biegnie z prędkością 333 m/sek. Prawa natury byłyby odkryte znacznie wcześniej, gdyby podobne teksty nie zostały zastrzeżone przez cenzorów! Rozdział 69.: „Oto są przywódcy zastępów ich aniołów i imiona ich dowódców stojących na czele 100, 50 i 10 aniołów. Imię pierwszego jest Jequn: on jest tym, który kusił dzieci aniołów, sprowadzał ich na Ziemię i czynił z nich lubieżników podstawiając im ziemskie córy. Drugi zwie się Asbeel: on był złym doradcą dzieci aniołów, namawiał je, aby kalały swoje ciała z ziemskimi córami. Trzeci nosił imię Gadreel: jest to ten, który uczył ziemskie istoty, jak zadawać śmiertelne uderzenia. Pokazywał również ludziom narzędzia zbrodni, takiejak zbroja, tarcza, miecz i wiele innych przydatnych do tego celu przedmiotów. Czwarty nazywał się Penemue: mówił on dzieciom ziemskim, jak odróżniać gorycz od złości i zaznajomił je ze wszystkimi tajnikami tej wiedzy. Nauczył także ludzi sztuki pisania inkaustem na papierze. Piąty zwał się Kasdeja: uczył on dzieci ziemskie mocy duchów i demonów, uczył jak niszczyć płód w łonie matki, uczył ukąszeń węża, zabijania żarem południowego słońca i łamania duszy.” Henoch opisuje ogrom demoralizacji, jaką zaprowadzili na Ziemi obcy przybysze. Dzieci były nakłaniane do popełniania złych czynów, ludzie zaznajamiani z narzędziami zbrodni. Czy to nie Kasdeja uczył ich sposobów aborcji („uczył, jak niszczyć płód w łonie matki”)’? Czy nie zaznajamiał ich z tajnikami psychiatrii („łamania duszy”)’? Rozdział 72.: „Owego dnia Słońce wschodzi od strony tamtej drugiej bramy i zachodząc  na zachodzie; powraca na wschód o od strony trzeciej bramy wschodzi rankiem 31. dnia i zachodzi na zachodzie. Pewnego dnia ubywa nocy, a kiedy wynosi dziewięć części i dzień wynosi dziewięć części, wtedy noc i dzień są sobie równe, a rok wynosi dokładnie 364 dni. Długość dnia i nocy oraz krótkość dnia i nocy i ich różnica powstaje przez obieg [...] A teraz rzeknę o małym świetle, które zwą Księżycem. Każdego miesiąca jego zachodzenie i wschodzenie są różne; jego dni są jak dni Słońca, a kiedy jego światło jest równomierne, to wtedy wynosi siódmą część światła Słońca i w ten sposób on zachodzi [...] Połowa jego tarczy wystaje na 1/7, a cała pozostała część jego tarczy jest jałowa i nie świeci z wyjątkiem tej 1/7 i 1/14 połowy jego światła.” Na rozkaz dowódcy Henoch zapisał te dane dosłownie, żeby w przyszłości były dla wszystkich zrozumiałe. Na wielu stronicach tego podręcznika astronomii jest ogromna ilość obliczeń przy użyciu ułamków i liczb podniesionych do potęgi, które wprost w niepojęty sposób są zgodne z naszą współczesną wiedzą. Zanim Henoch wraz z bogami uleci w przestrzeń kosmiczną, będzie jeszcze usilnie upominał swego syna: Rozdział 82.: „A teraz, mój synu Matuzalemie, opowiadam ci to wszystko i zapisuję dla ciebie; odsłoniłem przed tobą wszystko i tobie przekazałem te księgi, rzeczy tych dotyczące. Mój synu Matuzalemie, przechowaj te księgi pisane ręką twego ojca i przekaż je przyszłym pokoleniom świata.” Jak „święcie” dotrzymane zostało to przesłanie, dowiedli już dawno ojcowie Kościoła. Czyżby obawiali się, że prawda będzie wcześniej ujawniona? Zaledwie dziesięć niewielkich rozdziałów z pism proroka Ezdrasza znalazłem w Starym Testamencie jako tak zwaną Księgę Ezdrasza. Ezdrasz (po hebrajsku: pomoc) był żydowskim kapłanem i człowiekiem uczonym w Piśmie. W 458 r. p.n.e. wyprowadził Żydów z niewoli babilońskiej i przywiódł ich do Jerozolimy. (Ta data dokładnie zgadza się z Chronologią podaną przez Ezechiela.) Ezdrasz odebrał Od gminy żydowskiej przysięgę złożoną na Torę, zbiór praw zawartych w pięciu Księgach Mojżesza. Oprócz kanonicznej, a więc uznanej Księgi Ezdrasza są jeszcze dwie jego księgi, które nie zostały uznane i nie weszły do kanonu, oraz Księga IV, napisana pierwotnie w języku aramejskim i zatytułowana Apokalipsa, z I wieku naszej ery. Właśnie o tej IV Księdze Ezdrasza będzie tutaj mowa. Padła ona ofiarą rygorystycznej cenzury twórców Biblii.

Wiedza tajemna proroka Ezdrasza W IV Księdze prorok Ezdrasz porusza religijne problemy narodu żydowskiego, przeprowadza rozważania o treści futurystyczno abstrakcyjnej, aby następnie przejść do właściwego tematu wiedzy tajemnej, do której miał dostęp jedynie bardzo nieliczny krąg wtajemniczonych mędrców. Na wstępie Ezdrasz utrzymuje, że nocą, gdy leżał „w łożu”, miewał „widzenia”, podczas których prowadził dialog z „bogiem”. Jeżeli przy czytaniu tej księgi także spojrzymy na jej treść przez pryzmat współczesności, wówczas nasuną się poważne wątpliwości co do tego, Czy rzeczywiście były to widzenia. Zbyt często widzenia są tylko przywidzeniami. Również zbyt wiele technicznych i matematycznych szczegółów zawartych jest w opisywanych widzeniach, aby można było twierdzić, że są produktem marzenia sennego. Z ostatnich rozdziałów ukrytej przed nami IV Księgi wynika, że Ezdrasz opisuje prawdziwe zdarzenia. Wielokrotnie wspomina, że spotkał „Najwyższego”; przebywał także w gronie jego aniołów, którzy mu te księgi dyktowali. „Zgromadż lud i rzeknij mu, aby nie szukano ciebie przez dni czterdzieści. Ty zaś masz sobie przygotować wiele tabliczek do pisania, przywołaj do siebie Saraja, Dabria, Selemia, Ethana i Aziela, owych pięciu mężów, którzy szybko pisać umieją, a kiedy to uczynisz, przyjdź tutaj [...] A gdy skończysz, tylko Jedną będziesz mógł ogłosić, a Inne przekaż mędrcom w głębokiej tajemnicy. Jutro o tej porze masz rozpocząć swoje pisanie. [...] Tak oto w przeciągu dni czterdziestu napisano 94 księgi. Po upływie czterdziestu dni rzecze do mnie Najwyższy: Te 24 księgi, które najpierw napisałeś, możesz ogłosić i przekazać do czytania wszystkim Godnym i Niegodnym; pozostałe 70 ksiąg masz zataić i przekazać tylko Mędrcom twego ludu.” A więc znowu mamy dowód na to, że tak zwani bogowie (kosmonauci) mieli jasno określony cel przekazania późniejszym pokoleniom informacji o ich pobycie na Ziemi. Załoga tego pojazdu dysponowała prawdopodobnie bardzo ograniczonym czasem. Być może z nieprzewidzianych przyczyn technicznych termin ich startu powrotnego został przyspieszony. Zastanawia poza tym, dlaczego pięciu naraz mężom biegłym w piśmie polecono notowanie dyktowanego tekstu? Tym wszystkim, którzy wierzą, że prorok rozmawiał z wielkim, wszechwiedzącym bogiem (a nie z astronautami), można przedstawić jako kontrargument fragment tekstu, w którym Najwyższy otwarcie wyznaje Ezdraszowi, że sam pewnych rzeczy nie rozumie: „W odpowiedzi rzekł mi: Znaki, o które pytasz, mogę ci tylko częściowo wytłumaczyć. O twoim życiu rzec ci nie potrafię, gdyż sam tego nie wiem.” Dialog z Najwyższym Wrozmowie z Najwyższym Ezdrasz skarżył się na niegodziwości tego świata. Podobnie jak W innych świętych pismach, tak i tutaj Najwyższy daje obietnicę, że pewnego dnia powróci z niebios, by zabrać „sprawiedliwych i mędrców”‚. Powróci skąd? Zabrać „sprawiedliwych i mędrców” – dokąd? Na jaką planetę? Należy przyjąć, że miejscem macierzystym pozaziemskich istot była planeta oddalona o kilka lat świetlnych od Układu Słonecznego, ponieważ dowódca (Najwyższy) czyni prorokowi aluzję do zjawiska przesunięcia czasu, występującego podczas międzyplanetarnych lotów odbywanych z olbrzymią prędkością. Ezdrasz dziwi się, nie może tego pojąć (co jest oczywiste) i pyta Najwyższego, czy nie mógłby naraz stworzyć wszystkich pokoleń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych, ażeby wszyscy mogli uczestniczyć w tym „powrocie”? Oto ten znamienny dialog: Najwyższy: „Zapytaj matki i rzeknij jej: Jeżeli urodziłaś dziesięcioro dzieci, to czemu rodzisz każde w przypisanym czasie? Spraw tak, ażeby urodzić wszystkie naraz.” Ezdrasz: „To jest przecież niemożliwe, ponieważ każde rodzi się z łona matki w swoim czasie.” Najwyższy: „Tak i ja uczyniłem Ziemię na podobieństwo łona matki dla tych, którzy w swoim czasie na niej się pojawią. Na świecie, który stworzyłem, ustanowiłem taki rzeczy porządek.” Ezdrasz zastanawia się nad zagadnieniem następstw zachodzących w czasie; chce wiedzieć, czy po powrocie z nieba szczęśliwsi będą ci, którzy zmarli, czy ci, którzy przy życiu pozostali? Najwyższy daje lakoniczną odpowiedź: „Ci, którzy pozostali przy życiu, będą bardziej szczęśliwi od tych, którzy pomarli”. Zanieczyszczenie środowiska Ta zwięzła odpowiedź jest zrozumiała. Już w drugim „widzeniu” dowódca oznajmił prorokowi, że Zienlia będzie się starzeć i „wyczerpie swoje młodzieńcze siły”. Według mnie ta odpowiedź nie kryje żadnej zagadki, jeżeli uwzględni się zjawisko różnicy czasu, występujące podczas lotów międzyplanetarnych odbywanych z olbrzymią prędkością. Gdy Najwyższy powróci na Ziemię po upływie kilku tysięcy lat, może się wówczas okazać, że nasza planeta nie ma już warunków do rozwoju życia biologicznego w wyniku zanieczyszczenia środowiska i rozbudowy przemysłu; ludzie, którzy na niej wegetują, z ogromnym trudem wdychać będą resztki tlenu znajdujące się jeszcze w atmosferze. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że owi żyjący ludzie, których Najwyższy będzie chciał wyekspediować na inną planetę, okażą się w istocie „bardziej szczęśliwi”. Najwyższy wyznał Ezdraszowi, że on był tym, który rozmawiał z Mojżeszem i Udzielał mu wskazówek: „Wówczas posłałem go [Mojżesza], ażeby lud swój wyprowadził z Egiptu i doprowadził do góry Synaj. Tam ja sam zatrzymałem go u siebie przez wiele dni i wtajemniczyłem w ogrom cudownych zjawisk oraz wyjawiłem mu sekrety czasów”. W licznych pismach są wzmianki na temat tego sekretu czasu. W rozdziale 7/25 Księgi Daniela napomyka on, że wszystko jest w ręku Boga „aż do czasu i dwóch czasów i pół czasu”. W psalmie 90/4 głosi z emfazą Chwałę „Najwyższego”: „Albowiem tysiąc lat w oczach Twoich jest jak dzień wczorajszy, który przeminął, i jak straż nocna”. Zjawisko dylatacji czasu Zachodzi pytanie, czy to zjawisko jest dla nas niepojęte i niezrozumiałe? Nie. Dawno już udowodniono w sposób naukowy, że podczas lotów międzygwiezdnych odbywanych z dużą prędkością obowiązują różne miary czasu. W pojeździe kosmicznym, który porusza się z szybkością zbliżoną do prędkości światła, czas przebiega znacznie wolniej niż na planecie, z której wystartował. Z wartości prędkości i energii można wyliczyć upływ czasu. Zjawisko dylatacji czasu, zwane również zjawiskiem różnicy czasu, zostało wprawdzie odkryte współcześnie, jednakże jako „prawo” istniało zawsze i odnosiło się również do „bogów”, którzy je znali. Gdyby pojazd kosmiczny poruszał się ze stałym przyspieszeniem wynoszącym 9,81 m/sek2 i w połowie trasy rozpoczął hamowanie z przyspieszeniem ujemnym równym także 9,81 m/sek2, to wtedy czas, jaki upłynął dla załogi pojazdu kosmicznego, będzie krótszy od czasu ziemskiego, co pokazuje poniższe zestawienie: Miara czasu dla załogi pojazdu kosmicznego (w latach) 1 1,0 2 2,1 5 6,5 10 24 Miara czasu dla mieszkańców Ziemi (w latach)

15 20 25 30 35 40 420 000

80 270 910 3 100 10 600 36 000 45 121 000 50

Powyższe zestawienie zaczerpnięte z książki Meyera Hundbuch uber das Weltall (Podręcznik o Wszechświecie) dowodzi, że olbrzymia różnica czasu pomiędzy załogą lecącego pojazdu kosmicznego a mieszkańcami Ziemi wystąpi dopiero przy długotrwałych lotach. Wyniki są jednak fantastyczne: dla załogi pojazdu lecącego ze stałym przyspieszeniem upłynie zaledwie 40 lat, podczas gdy na Ziemi minie już 36 tysięcy lat. Wyposażeni dzisiaj w tę wiedzę zaczynamy pojmować. dlaczego „bogowie” w porównaniu z ludźmi uchodzili za „nieśmiertelnych”. Czy według tego prawa nie jest możliwe, że prorocy Starego Testamentu – Eliasz, Mojżesz, Ezdrasz – zabrani z Ziemi w uznaniu ich spełnionej ziemskiej posługi jeszcze żyją na jakiejś planecie w przestrzeni międzygwiezdnej? Na ich powrót powinno się czekać w dużym napięciu. W rozkładzie moich codziennych czynności jest zawsze zarezerwowane miejsce na rozmowę z Ojcem Mojżeszem. Ale cóż, chciałbym teraz zadać jedno poważne pytanie, czy w tajnych bibliotekach możemy się jeszcze czegoś doszukać? Prorok Ezdrasz swoją czwartą, zakazaną księgę kończy następująco: „Po spisaniu swoich ksiąg Ezdrasz, w stanie ekstazy, został przyjęty do siedziby towarzyszących mu istot. Nazwano go kronikarzem wiedzy Najwyższego. W bibliotece Bodleian w Oxfordzie pod śymbolem „Akbar-Ezzeman MS” jest do wglądu manuskrypt koptyjskiego pisarza Abu’la Hassana Ma’sudi’ego. Znajduje się w nim następujący fragment: „Surid, przedpotopowy król Egiptu, kazał wznieść dwie piramidy. Swoim kapłanom wydał polecenie zdeponowania w nich materiałów poznawczych, informujących o stanie nauki i wiedzy. W wielkiej piramidzie złożono dane dotyczące sfer i ciał niebieskich, opisy gwiazd i planet, ich położenia i ruchu, oraz materiały naukowe z zakresu podstaw matematyki i geometrii. Przechowano te zbiory z myślą ich zachowania dla potomnych, którzy będą potrafili je wykorzystać w swoich naukowych badaniach i dociekaniach”.

Fragment książki „Mój świat w obrazach” - Erich von Däniken.

About these ads

From → Artykuły

One Comment
  1. Andrzej Szczepanik permalink

    Nic dodać, nic ująć.

    Lubię

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 704 other followers

%d bloggers like this: