Napisane przez: paranormal.pl | 16/03/2008

Poprawianie Rzeczywistości!

Czy zjawisko, które dziś nazywamy orbs istniało w klasycznej, analogowej fotografii?

Oczywiście, że tak. Przeglądając stare zdjęcia bardzo często znajdujemy na nich różne smugi, pokręcone niteczki, jasne i ciemne plamki. To były tzw. błędy obróbki, dość dobrze określone i opisane przez kilka pokoleń fotografów.

Ale czy wszystkie?

Błędy, nazwijmy je techniczne, powstawały na różnych etapach tworzenia zdjęcia, a więc podczas fotografowania, czyli w momencie naświetlania błony oraz w trakcie późniejszej obróbki ciemniowej.

Pierwsza grupa błędów również dzisiaj jest z uporem powtarzana przez osoby używające aparatów cyfrowych.

Druga grupa dziwnych efektów, które często oglądamy na starych zdjęciach to różne drobne „potknięcia” w trakcie pracy nad negatywem i pozytywem. Nie ukrywajmy tego ! Były one tak częste i powszechne, że wręcz nie zwracano na nie uwagi ! Tylko takie błędy, które w wyraźny sposób psuły wartość artystyczną lub dokumentalną zdjęcia, były usuwane, korygowane, czyli retuszowane.

Właśnie: RETUSZOWANE.

To słowo też już odchodzi do lamusa. Obecnie badaniem tajemnic otaczającej nas rzeczywistości zajmuje się pokolenie, które poza „cyfrówką” nie miało innego aparatu w ręku, a jeśli już „pstrykali analogami” to oddawali film do zakładu fotograficznego, w którym automat wypluwał gotowe odbitki.

Ja należę do osób mających spore doświadczenie w pracy ciemniowej, czyli samodzielnym wywoływaniu filmów i robieniu z nich odbitek. Na dawne zdjęcia patrzę więc przez szczególny „filtr”. Po prostu pomijam lub wręcz nie zauważam tzw. błędów technicznych, które były dawniej dość powszechne.

Przypomnijmy niektóre z nich oraz ich konsekwencje, cytując jeden z największych autorytetów w dziedzinie fotografii Tadeusza Cypriana „Fotografia czarno- biała” wyd. PWN 1976.

Wywoływacz wlewa się do puszki (koreksu) przez otwór w pokrywce, aż do pokrycia błony, po czym należy kilka razy uderzyć lekko dnem puszki o stół, aby spowodować ujście pęcherzyków powietrza przez otwór w wieczku.

A oto wyjaśnienie:

Jasne plamki na emulsji powstają wówczas gdy osiądzie na nich pęcherzyk powietrza (np. na początku wywoływania negatywu), który nie dopuszcza wywoływacza do emulsji. Plamki te mają zwykle kształt nieregularny o wyraźnie zarysowanych brzegach.

Dodam tu z własnego doświadczenia, że takie defekty pomimo stosowania sposobu wyżej opisanego, spotyka się dość często tzn. raz na kilkaset zdjęć. Takie plamki( jasne na negatywie ), na zdjęciu, czyli pozytywie są czarne. Jeszcze częstsze są jednak plamki jasne na papierze fotograficznym ( pozytywie ) gotowej odbitki. One również pochodzą od pęcherzyków powietrza, ale tych, które nie oderwały się od papieru podczas jego wywoływania w kuwecie. Można to udowodnić oglądając przez lupę negatyw – tam ich nie ma !

Duże, nieregularne, jasne plamy na emulsji negatywu ( na gotowym zdjęciu będą ciemne ) powstają zwykle wskutek zetknięcia się jej przed wywołaniem z tłuszczem (np. zatłuszczonymi palcami ), który wstrzymuje dostęp wywoływacza do tych miejsc. Brzegi tych plam nie są zbyt ostre, a często widać na nich ślady linii papilarnych.

Czasem na powierzchni negatywu osadzają się czarne cząstki żelatyny, oderwane od emulsji w procesie wywoływania lub płukania. Na odbitkach dają one jasne, nieregularne plamki.

Mokra emulsja ( negatywowa ) jest bardzo wrażliwa na dotknięcia, zadraśnięcia, kurz, nie znosi długotrwałego suszenia w wilgotnym powietrzu, bo znajdujące się w powietrzu bakterie niszczą ją, tworząc kolonie małych , okrągłych dziurek.


To tylko niektóre, najczęściej spotykane, niechciane dodatki na zdjęciach. Aby skutecznie z nim walczyć stosowano retusz.

Tu znów zacytuję T. Cypriana :

{…}„Retusz we właściwym tego słowa znaczeniu obejmuje jedynie ręczne poprawianie części negatywu , które tego wymagają oraz usuwanie plamek i skaz negatywu. W fotografii małoobrazkowej retuszuje się właściwie jedynie obrazy pozytywowe (powiększenia ) gdyż klatka negatywu (24 x 36 mm ) jest na to za mała . Retusz pozytywowy ( tzw. plamkowanie obrazu ) w fotografii małoobrazkowej jest bardzo często stosowany.” {…}

{…}„ Jasne plamki powstałe podczas wywoływania , nieczystości emulsji i inne drobne skazy negatywów usuwa się za pomocą czarnej farby wodnej i pędzelka, albo za pomocą ołówka. Ołówkiem usuwa się także takie zbędne elementy negatywu jak druty telefoniczne, jasne rysy, drobne przejrzyste punkty, plamki itp.” {…}

Wystarczy tych cytatów. Co z nich wynika ?

Retusz stosowano powszechnie i jak się to mówi „ w dobrej wierze” .Żaden zakład fotograficzny, nawet taki najmniejszy nie wypuścił bez drobnego choćby retuszu zdjęć portretowych, legitymacyjnych, a często i ślubnych lub takich, które miały być drukowane w prasie. Była to praktyka codzienna i powszechnie akceptowana. Tylko na zdjęciach amatorskich zachowały się różne plamki, smugi i inne niezrozumiałe efekty, bo nikomu to zbytnio nie przeszkadzało, a retusz był mozolny i kosztowny.

Dopóki plamki, smugi nie utworzyły obrazu jakiegoś ducha, zjawy lub niecodziennego obiektu (niby UFO ), nikt się nimi nie przejmował !

To dopiero dziś, patrząc na stare zdjęcia, nawet takie zamieszczone w książkach lub gazetach, zwracamy uwagę na szczegóły ( obiekty ? ), których nie powinno tam być. No właśnie : nie powinno…, ale czy były? Czy uchwycił je tylko aparat fotograficzny, czy też jest to któryś z błędów fotograficznych opisanych wyżej?
Zwykle nie sposób tego rozstrzygnąć beż starannego obejrzenia negatywu i wykonanego z niego zdjęcia.

Wprawne oko fotografa, który wykonał w ciemni kilka tysięcy zdjęć pozwala mi wyłapać te typowe błędy i uszkodzenia. Powiem jednak otwarcie i wielu fotografów z pewnością przyzna mi rację, że dość często widuje się na starych zdjęciach coś czego nie powinno tam być. Jeśli bardzo przeszkadzało to robiło się odbitkę z innej klatki negatywu, czasem zaś wystarczało odpowiednie kadrowanie, czyli obcięcie obrazu, żeby „intruz” znalazł się poza marginesem. W sytuacjach poważniejszych robiło się pewne „ cuda” przy powiększalniku lub wykonywało retusz….

A jak jest dzisiaj?

Przy użyciu aparatu cyfrowego nie ma po prostu możliwości popełnienia wielu z tych błędów. Obrazy na swojej drodze od matrycy w aparacie, aż do ekranu komputera, przenoszone są cyfrowo. Można by rzec – bardziej sterylnie . Nie szkodzą im pęcherzyki powietrza, bakterie, pleśnie, drobiny kurzu i włókienek z odzieży.

Pozostała oczywiście grupa błędów czy efektów dodatkowych, związanych z optyką aparatu oraz ze światłem błyskowym. Pod tym względem niewiele się zmieniło, ale też manifestują się one nieco inaczej. Dlaczego więc takie same efekty – defekty spotyka się na zdjęciach wykonanych pięćdziesiąt lat temu i dziś ? Jeśli nawet na większości zdjęć udaje się w sposób racjonalny zdemaskować ”winowajcę” to i tak pozostają takie niewyjaśnione, zarówno tradycyjne – kliszowe jak i cyfrowe. I są one zadziwiająco do siebie podobne!!!

Świetnym przykładem jest mini – galeria starych zdjęć zamieszczonych w artykule Stanisława Barskiego „ORBS !!! – dualistyczne sfery sacrum i profanum !”

Być może do dwóch lub trzech zdjęć mógłbym się „przyczepić”, szukając racjonalnego wyjaśnienia występujących niezwykłych efektów, ale mówię to nie mając w ręku odbitek i negatywów, a tylko oglądając je na ekranie komputera.

Pozostałe to zagadka wymagająca wykroczenia daleko poza konwencjonalne myślenie techniczne.

Po prostu nie da się dłużej bronić wygodnej pozycji, że widzimy tylko skutki jakichś znanych nam lub nieznanych błędów technicznych.

Tak sobie myślę: to nie wrogie moce, to nie jakiś powszechny spisek każe nam retuszować zdjęcia lub poprawiać je w Photoshopie.

Sami to robimy w odruchu porządkowania świata, poprawiania estetyki i w imię zachowanie przysłowiowego „świętego spokoju”. To nasza racjonalna świadomość tak kieruje naszą percepcją.

Tak jakoś „perfidnie” jesteśmy skonstruowani. Całe szczęście, że nie wszyscy…


dr n. przyr. Jan A.Szymański
9.03.2008


Odpowiedzi

  1. Autorzy strony składają serdeczne podziękowanie dr. J.Szymańskiemu za Jego ważny głos , który mamy zaszczyt publikować na naszej stronie !!!

    Erwin Schroedinger (pionier w badaniu zagadnień mechaniki kwantowej)
    powiedział kiedyś , że naukowiec powinien być ciekawy i dążyć do wynalazków.

    Dr. Szymański jest właśnie takim naukowcem !!!

  2. Chyba właśnie to jest ten głos, którego oczekiwałem. “Chłopaki”… dzięki.
    m.

  3. Łowy na duchy z Ye Olde Man and Scythe przyniosły niezwykły plon, który, według badaczy, świadczą o faktycznym nawiedzeniu tego miejsca przez liczne duchy. Można pokusić się o stwierdzenie, że pub, to prawdziwa brama łącząca nasz świat z zaświatami.

    - Przeprowadziliśmy tam pewną liczbę eksperymentów ze światem duchów – oświadczył David Holt w wypowiedzi dla brytyjskich mediów. – W efekcie doszło do zarejestrowania paranormalnych zjawisk. Odbyliśmy też seans spirytystyczny nawiązując kontakt z duchami jakiejś kobiety oraz jej zmarłego kuzyna, chłopca o imieniu Ian.

    Na kilku zdjęciach wykonanych przez badaczy widać liczne energetyczne kule, tzw. orby. Potwierdzać to ma, że w budynku pojawia się

    wiele niematerialnych bytów.

    - Orby na zdjęciach są bardzo znaczące – stwierdził Holt. – Wiele znaczą w badaniach zjawisk paranormalnych. Obiekty te oddziałują na siebie oraz na otoczenie. I nie są to drobiny kurzu na obiektywie, jak uważa wielu sceptyków. Pub w Bolton, to szczególne miejsce. Wystarczy tu spędzić dobę, a czy chcesz tego, czy nie, dowiesz się sporo o świecie duchów. Tutaj właśnie zapraszam sceptyków, aby mogli osobiście zetknąć się z dowodami na istnienie duchów. Podkreślam, że celem naszych działań jest oświecać ludzi, a nie straszyć ich.

  4. Albert Einstein

    Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie