DZIECI POD OPIEKĄ NIEWIDZIALNYCH SIŁ
Czasami na rodzinnych zdjęciach mamy i babcie z niepokojem oglądają dziwne promieniowanie otaczające ich pociechy. Dostałem kilkadziesiąt takich fotografii. Na większości z nich owe dziwne światła są wynikiem odblasków flesza, błysków słońca czy wady błony fotograficznej. Jednak na części tych zdjęć zostały uchwycone autentyczne promieniowania, niewidzialne gołym wzrokiem.
Zaniepokojeni rodzice pytają, czy te świetlne smugi nie zagrażają dzieciom albo czy nie oznaczają, że są one chore. Analizując podobne zdjęcia, musimy poznać okoliczności ich wykonania, oraz wiedzieć, czy dzieci były wtedy chore czy zdrowe. Niekiedy odpowiedź na te pytania zawiera się w samym zdjęciu, a także w dostarczanym w liście opisie chwili jego wykonania. Omówmy więc kilka najciekawszych fotogramów.
Fotografia pierwsza Została zrobiona na wyspie Teneryfa (Wyspy Kanaryjskie) latem 1999 r. Widzimy małego chłopca spacerującego po kamienistym podgórzu. Czy ten podwójny promień niebiesko-złotego światła, schodzący półkolistą linią na wysokość pasa dziecka, oznacza coś złego? A może niesie ze sobą dobre energie? Prezentowane zdjęcie stanowi jedynie wycinek większej całości. Niestety, babcia chłopca złożyła duże zdjęcie na pół, by zmieściło się do koperty, przez co zniszczyła istotną wartość tego, co na nim jest. Widać tam bowiem horyzont na krawędzi grzbietu górskiego i błękitne niebo. Dzięki temu wiemy, że fioletowa barwa skalnego terenu nie jest błędem fotograficznym, lecz autentycznym fioletowym promieniowaniem.
Jak wiemy, tym kolorem promieniują m.in. aury ludzi o najwyższym stopniu rozwoju duchowego. Na chłopca spływa dwubarwny promień światła: niebieski, oznaczający mądrość, ład wewnętrzny i spokój duchowy, oraz złoty, rzadko spotykany u ludzi, mówiący dosłownie o opiece z innego świata. Trudno jednak przypuszczać, by trzylatek był na aż tak wysokim poziomie rozwoju duchowego - raczej przyniósł on tę niezwykłą wibrację ze sobą na świat.
Fotografia druga Widzimy tu młodą matkę, która trzyma w objęciach swoją pociechę. Podwójny strumień jasnego promieniowania dociera do ciała dziecka i natychmiast zawraca. Co to oznacza? Biel, podbarwiona na krańcach kolorem niebieskim, to też pozytywna energia. Skądś, z innego, ponadzmysłowego wymiaru dochodzi do dziecka zasilająca je energia. Najwyraźniej w tym momencie była mu potrzebna, ale ponieważ jednocześnie odpływa ona prawie nie naruszona, nie potrzebował jej zbyt wiele.
Fotografia trzecia To zdjęcie zostało wykonane zimą, na nieuczęszczanej szosie.
Kilkoro dzieci sfotografowanych przez matkę sprawia wrażenie, jakby jakaś siła powaliła je na ziemię. To jednak tylko zabawa. Przyczyna pojawienia się czerwonego promieniowania znajduje się poza nimi, na poboczu szosy, gdzie w tym samym momencie zaistniał “inny stan przestrzeni”. Tam pojawiła się czerwona, rozmyta kula światła, być może nawet o charakterze materializującego się nieznanego zjawiska. Wyemitowało ono w stronę dzieci czerwień, kolor związany z radością, rozwojem fizycznym, zabawą i zużyciem energii własnej dzieci. Inaczej mówiąc - doładowało je potrzebną im do rozwoju siłą. Jak widzimy, nie należy obawiać się niezwykłych promieniowań, które czasami udaje nam się uchwycić na światłoczułej błonie. Takie zdjęcia są dowodem, że obok nas, obok znanego nam, widzialnego świata jest także inny…
Kazimierz Bzowski
Kontynuując przedstawione tu hipotezy pana Kazimierza postanowiłem pójść dalej i…zapytać u źródła emanującego takie promieniowania. Okazja nadarzyła się w Złotowie , koło Inowrocławia w dzień nomen omen Bożego Ciała 2004 r.
Poprosiłem mieszkańców , którzy pojawili się ze swoimi pociechami w różnym wieku o pozwolenie wykonania dzieciom fotografii w powstałym piktogramie. Zapytali mnie pełni obaw , czy dzieciom nic się nie stanie ? Czy nic im nie grozi ? Uspokoiłem ich , a dzieci ochoczo ustawiły się do pamiątkowego (dla mnie w zamierzeniu eksperymentalnego zdjęcia)…
Zadałem w myślach pytanie do nieznanych twórców piktogramu - ” Jeżeli jesteście obecni obok nas , zademonstrujcie na fotografiach , które za chwilę wykonam swój stosunek do ludzi…W piktogramie stoją dzieci - istoty niewinne w naszym ludzkim rozumowaniu - czy nie dzieje im się w tym momencie jakakolwiek krzywda ? Odpowiedzcie wątpiącym , pełnym obawy ich rodzicom, w sposób możliwie wyraźny i jasny. Ja uważam , że jesteście dla rodzaju ludzkiego nastawieni przyjaźnie “…
I wtedy nacisnąłem spust migawki - dwa razy - raz pytanie - raz odpowiedź…
Oto co uzyskałem i jak interpretuję te zdjęcia :

Na tej fotografii nieznana moc manifestuje swoją obecność obok nas !!! W piktogramie !!!
Jest to odpowiedź na pierwszą część pytania ! Usytuowała się wyraźnie nad dziećmi !

Energia spowiła , wręcz przykryła stojące dzieci na kształt ochronnego parasola !!! Dla mnie wymowa tej odpowiedzi jest jednoznaczna!!! To symbol opieki!!!
Niezwykle istotny jest fakt, że równolegle ze mną wykonywali fotografie koledzy z IRG Toruń - Leszek Ostoja-Owsiany - aparatem również analogowym i Wojtek Budny - aparatem cyfrowym !!! Różnica w czasie wykonywania fotografii wyniosła circa 2-3 sekundy! A może nawet mniej!
Dlaczego ich aparaty nie zarejestrowały nic niezwykłego ? Poza kilkoma orbs ? Oto jest pytanie !
Ale, kto pyta , nie błądzi ! Co widać jak na dłoni !
Skoro na tym świecie dzieją się , jak powiedział Wiliam Shakespeare rzeczy, o którym nie śniło się waszym filozofom , to dlaczego miało by się śnić badaczom zjawisk paranormalnych? Na szczęście niektórym się śnią!
Tylko czy z tego powodu ci, którym się nie śnią uważają , że ci , którym się śnią - są nienormalni , nawiedzeni ? Bo “poważny” badacz nie napisał by takiego tekstu !!! Taki tekst czyni go …niewiarygodnym w oczach opinii publicznej !!!
W trakcie pisania tego tekstu zadzwonił do mnie mój Przyjaciel - Leszek Ostoja-Owsiany i poinformował mnie o relacji nauczyciela ze szkoły w Górsku, który wraz z kilkoma kolegami obserwował w sali gimnastycznej niewielką (porównywalną do piłeczki pingpongowej), biało mleczną kulkę energii (?) przemieszczającą się wśród dzieci!
To pewnie przypadek. Tylko , że ja nie wierzę w przypadki !!! Tak samo jak pan Kazimierz !!!

Na tej fotografii wykonanej aparatem analogowym biała energia też przykryła dziecko leżące w łóżku!
Kolejne fotografie są uzupełnieniem hipotez pana Kazimierza !!!

Z ostatniej chwili !!!
Zupełnie “przypadkowo” tuż przed wystawieniem tekstu na stronie odebrałem pocztę. I zobaczyłem te dwie fotografie , które przesłał mi jeden z internautów…
Nie jest żadnym tam badaczem , czy też ufologiem… Nie obawia się ośmieszenia!
“W załączeniu przesyłam dwa zdjęcia wykonane 13-01-2008 roku o godzinie 9:28 rano w odstępie czasu kilkunastu sekund. Zdjęcia wykonane aparatem cyfrowym Olympus X 350. Czy może chodzić o tzw. „orbs”? Wykluczam wadę aparatu lub zanieczyszczenie obiektywu z tego względu, że pomiędzy tymi dwoma zdjęciami wykonane były dwa inne, których celem fotografowania były inne rzeczy i na których przedmiotowe „kule” nie występują”..
Dziękujemy za przesłane fotografie i zgodę na ich opublikowanie !!!
Tak , to są piękne typowe orbs , wiemy , że nie jest to wada aparatu lub zabrudzenie obiektywu !!!
Tego typu opinie lansują ludzie , których umysły funkcjonują na poziomie odrobinek kurzu , pyłu i tego co im podpowie “zdrowy rozsądek”…
Nie ma dziwnych wydarzeń , niewytłumaczalnych struktur na fotografiach , oni są w stanie wytłumaczyć wszystko - w swej zarozumiałości wprost się zatracili…
Jeszcze raz zacytujemy Pana Kazimierza Bzowskiego :
” {…} Niektóre {wydarzenia …przyp. mój} są tak dziwne, że nawet ludzie niemal na co dzień zajmujący się niezwykłymi sprawami - na przykład ufolodzy - podchodzą do nich z niedowierzaniem. Zdarzyło się tak na Zjeździe Ufologicznym we wrześniu 1985 roku w Lublinie. Podczas prelekcji w auli Wydziału Fizyki KUL nad głową wykładowcy pojawiła się “znikąd” czarniawa kula wielkości sporej piłki i poleciała w stronę publiczności. Prelegent tylko się lekko zająknął i, jakby nic się nie zdarzyło, kontynuował wykład. Kula leciała dość wolno nad wznoszącymi się amfiteatralnie rzędami ławek. Siedziałem w pierwszym rzędzie i obejrzawszy się za siebie, ujrzałem przerażone lub zaskoczone miny niektórych słuchaczy. W końcu kula zniknęła. Po wykładzie żaden z prawie stu ufologów ani słowem nie napomknął, że coś zobaczył. No bo jakże! UFO na środku sali podczas zebrania ufologów? Kto w to uwierzy?
Zapytałem siedem osób, czy zauważyły coś dziwnego. Okazało się, że kulę widzieli wszyscy, ale nikt nie chciał się pierwszy do tego przyznać. A nuż mu się przywidziało?! Jeżeli ludzie uważający się za badaczy UFO (czyli w gruncie rzeczy zjawisk nieznanych) ukrywają przed innymi ufologami swoje spostrzeżenia ze strachu, że coś im się przywidziało (co za brak wiary we własne zmysły!) i że zostaną uznani za niespełna rozumu, to czego można oczekiwać od zwykłych ludzi, dla których ważna jest opinia środowiska. Nie zapominajmy, że większość Polaków pochodzi ze wsi i z małych miasteczek, a tam naprawdę trzeba mieć odwagę, by się przyznać do zaobserwowania czegoś dziwnego. Dlatego wybaczcie mi, drodzy Czytelnicy, że nigdy nie podaję personaliów osób przekazujących mi opisy swoich przeżyć czy nadsyłających mi dziwne zdjęcia, nawet gdy na to pozwalają. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie reakcja otoczenia “{…}
Wystarczy ? Ale tak reagują zarozumialcy na całym świecie od dawna. Ponad sto lat temu grupa ludzi { w związku z niesamowitymi przeżyciami} w USA podpisała deklarację, zaprzysiężoną przed notariuszem:
“Gdy tylko prawda nie graniczy z prawdopodobieństwem, zawsze znajdą się sceptycy i niedowiarki. Ponieważ wielu podejrzliwych i niewykształconych ludzi będzie wątpić w prawdę tej opowieści, sporządziliśmy tę deklarację pod przysięgą i podpisując się potwierdzamy wiarę w nią”… (podpisało tę deklarację 9 prominentnych w miasteczku osób)…
Minęło ponad pół wieku a te słowa ciągle są aktualne !!! My jesteśmy jednak w lepszej sytuacji , nie musimy przysięgać , mamy fotograficzne dowody !!!
Inna sprawa , że są to dowody tylko dla ludzi o otwartych umysłach !!
Paranormal Phenomena Researcher
Stanisław Barski
ps.
W prywatnej korespondencji wysłałem emaile do kolegów z “branży”, gdzie wątpiącym w autentyczność naszych fotografii zaproponowałem ich przesłanie w największej rozdzielczości i zapisem exif w, celu wykonania wszelkich ekspertyz mających udowodnić ich ewentualne, sugerowane zewsząd fałszerstwa.
Jak dotychczas, nikt nie podniósł rzuconej rękawicy !!! Czyżby bali się prawdy ??? W rzeczy samej nikt także nie odważył się głośno i publicznie zarzucić nam fałszerstw !!!







