W roku 1959 nad Nową Gwineą miało miejsce ponad sześćdziesiąt obserwacji UFO. Większość tych wydarzeń została zarejestrowana i opisana przez anglikańskiego księdza Normana Cruttwella, który był uczestnikiem misji w Menapi w Papui. Incydent w Boianai stanowił punkt kulminacyjny stosunkowo krótkiej, ale za to tym nie zwyklejszej aktywności UFO nad wschodnimi obszarami Nowej Gwinei. Świadkami obserwacji byli zarówno tubylcy jak i Europejczycy. Ludzie wykształceni relacjonowali identycznie te przypadki jak tubylcy, którzy byli analfabetami nieskażonymi wpływami cywilizacji. Nigdy nie słyszeli o fenomenie UFO.
Jedno z kulminacyjnych wydarzeń niewątpliwie do końca życia pozostał w pamięci jego obserwatorów. A szczególnie Wiliama Gilla kapłana Kościoła anglikańskiego, a jednocześnie kierownika misji, który zachował się jak profesjonalny badacz.
Incydent wydarzył się 27 i 28 czerwca 1959 r. w Boianai.
“Wychodząc z domu zauważyłem na zachodnim kierunku silne białe światło na wysokości ok. 45 st. Było ogromne. Zawołałem Erica Kodawarę i zapytałem co widzi na niebie? Widzę światło – padła odpowiedź. Następnie zawołałem nauczyciela Stevena oraz pozostałych członków misji. Było nas już kilkunastu. Obserwując światło przemieściliśmy się na pobliski plac zabaw. W tym momencie podjąłem decyzję o potrzebie zapisywania ewentualnych wydarzeń. Błyskawiczne przygotowałem notes i ołówek i wszyscy z bijącymi gwałtownie sercami czekaliśmy na dalszy rozwój wypadków. Ksiądz Gill szczegółowo zanotował następujące po sobie wydarzenia między godziną 18:45 a 23:04
18.45
Na niebie warstwa nisko położonych chmur. Na zachodnim kierunku silne duże białe światło.
18.50
Wołam Stevena i Erica.
18.52
Pojawia się Steven i potwierdza: to nie jest gwiazda ani cos podobnego.
18.55
Steven i Eric krzykiem przyzywają pozostałych członków misji. Na świecącym obiekcie widać jakiś ruch. Są trzy postacie! Poruszają się, wykonują jakieś czynności, następnie znikają. Ludzie?
19.00
Znowu pojawiają się dwie postacie.
19.04
Ponownie znikają wewnątrz świecącego światła.
19.10
Podstawa chmur ok. 600 m. znowu pojawiają się trzy postacie. Zapala się jakby reflektor emitujący słabe światło niebieskiego koloru. Postacie znikają wewnątrz, reflektor świeci.
19.12
Wracają dwie postacie. Reflektor nadal świeci.
19.20
Gaśnie niebieski reflektor. Postacie znikają. Obiekt przebija się przez warstwę chmur.
19.28
Chmury odpłynęły, niebo praktycznie czyste. Jedynie nad Dagurą widać dużą chmurę. Obiekt powiększa się, chyba się obniża.
20.29
Na powierzchnią morza pojawia się nagle drugi obiekt.
20.30
Obiekt nad morzem chwilami zawisa bez ruchu
20.35
Napływają nowe chmury.
20.50
Duży obiekt stoi nieruchomo na niebie. Jest ogromny, wokół niego pojawiają się nagle inne obiekty, przelatują nieskoordynowanymi skokami w górę i dół. Przebijając chmury tworzą na nich bajeczną poświatę. Wszystkie obiekty dobrze widoczne. “Statek – matka” ogromny i wyraźny.
21.05
Strzępy chmur. Trzy obiekty znikają w jednym momencie jak wyłączone żarówki.
21.10
Obiekt główny wchodzi w chmurę.
21.20
Obiekt pojawia się znowu (”statek – matka”)
21.30
Obiekt główny znika ponownie przemieszczając się nad morze w kierunku Giwa.
21.46
Obiekt główny pojawia się naglę znowu dokładnie nad nami, unosi się nieruchomo.
22.00
Obiekt ciągle nad nami.
22.10
Ciągle wisi nieruchomo nad nami, nad obiektem formuje się chmura.
22.30
Wznosi się wysoko między chmury.
22.50
Zachmurzenie silnie wzrosło. Nie widać żadnego obiektu na niebie.
23.04
Oberwanie chmury.
Podpisano: Wiliam B. Gill
W rozmowie, którą przeprowadził z księdzem Gillem Allen Hynek (wówczas jeszcze oficjalny doradca sił powietrznych USA) w ramach tajnego projektu “Blue Book” obserwator opowiedział co następuje:
“Postacie 1 i 2 pojawiły się o 19.12. Palił się niebieski reflektor. Cały incydent rozgrywał się na wys. Ok. 600 m poniżej podstawy chmur.
W ciągu następnych dwóch kwadransów zachmurzenie wzrastało. O 19.20 obiekt przebił powłokę chmur. Ok. 20.28 w prawdzie nadal niebo było zachmurzone, ale przejaśniało się chwilami. Jedynie nad wioska Giwa wciąż było silne zachmurzenie. Wyglądało na to, że opada tam UFO. Między chmurami pojawiały się i znikały kolejne niewielkie obiekty latające. Wyglądało to jakby grały w berka. Ich ruchy tworzyły na chmurach refleksy świetlne o kolorach tęczy. Odniosłem wrażenie, że te akrobacje miały wywrzeć wrażenie na obserwatorach.
Następnego wieczora pojawiły się ponownie nad Boianai. Właśnie byliśmy na spacerze, kiedy siostra zauważyła pierwszy obiekt. Była godz. 18.00 (wcześniej niż poprzedniego wieczora) i był znacznie bliżej (wydaje się to działaniem z góry zamierzonym w świetle dalszych wypadków). Mimo wczesnego lekkiego zmierzchu obiekt był znakomicie widoczny. Otaczał się mieniącym blaskiem, u samej góry “na pokładzie”, jak to określałem, ponownie pojawiła się postać, za chwilę jeszcze trzy następne. Następnie nagle pojawiły się dwa niewielkie obiekty, jeden pionowo nad nami, drugi nad pobliskimi wzgórzami.
Nauczyciel Ananias zażartował – ciekawi mnie czy wyląduje na placu zabaw?.
Pomachaliśmy w spontanicznym odruchu, pozdrawiając lecących. I oni też nam pomachali! Wtedy wszyscy obserwujący (22 osoby) zaczęli machać w geście powitania i postacie na “pokładzie” obiektu – ku niepomiernemu zachwytowi wszystkich członków misji – za każdym razem odwzajemniały gesty pozdrowienia. Zapadał zmierzch. Gill posiadaną latarka dawał długie sygnały w niebo. W odpowiedzi UFO zaczęło łagodnie kołysać się do przody i tyłu.
Łącznie opisane tu wydarzenia obserwowało 38 osób. Relację spisaną przez księdza Gill’a podpisało 25 świadków. Pięcioro z nich było nauczycielami, troje asystentami medycznymi, resztę stanowili tubylcy.
Z perspektywy ponad 40 lat (w świetle wiedzy ufologicznej nabytej przez badaczy do dnia dzisiejszego) można bez obaw założyć, że fenomen był formą zamierzonej, celowej manifestacji (przy której bledną “objawienia” w Fatimie i wielu innych miejscach na świecie). Uważnemu obserwatorowi rzucają się w oczy niewątpliwe paralele. Gill mówi prawdę. Myśli i przekaz formułuje swobodnie i precyzyjnie. Formy i treści opisów są przekonywające. Założenie, że anglikański kapłan wymyślił sobie tego typu historię, zwłaszcza, że potwierdzają na piśmie 25 świadków, jest pomysłem absurdalnym i gwałcącym rozum.
Stanisław Barski / Paranormal Phenomena Researcher / Luty 2006










